Walka o emerytury będzie zacięta, a jej wynik nie jest wcale pewny. Premier Donald Tusk, który chce zrównać wiek emerytalny kobiet oraz mężczyzn i stopniowo podnieść do 67 lat, ma przeciwko sobie nie tylko opozycję i związki zawodowe, które planują protesty, ale też koalicyjny PSL.
Projekt ustawy dotyczącej podwyższenia wieku emerytalnego ma być w najbliższych dniach przekazany do konsultacji społecznych. Rząd zajmie się nim w marcu.
Premier nie chce się zgodzić na propozycję ludowców, by kobiety, które urodzą
dzieci, mogły wcześniej przechodzić na emeryturę. Już zapowiedział, że propozycji Waldemara Pawlaka nie uwzględni w rządowym projekcie, choć przygotowuje go PSL-owski minister
pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.
Tusk wyjaśnia, że chce, by projekt był prosty i przejrzysty. Przyklaskują mu ekonomiści, przestrzegając, żeby nie mieszać polityki prorodzinnej i systemu emerytalnego. Jednak ludowcy zapowiadają, że poprawkę dotyczącą kobiet zgłoszą podczas prac nad ustawą w parlamencie.
- Pamięta pani, co premier mówił dwa tygodnie temu o ACTA albo o proteście lekarzy? Może i tym razem zmieni zdanie - mówi z ironią szef klubu PSL Jan Bury. Ludowcy rozpoczęli nawet zbiórkę podpisów pod swoim wnioskiem. Szukają też poparcia w Parlamentarnej Grupie Kobiet i kołach gospodyń wiejskich.
W sprawie podwyższenia wieku emerytalnego Tusk nie może liczyć na opozycję. PiS z zasady jest przeciw, mówiąc, że to "szukanie pieniędzy w kieszeniach najuboższych". SLD, który mógłby być sojusznikiem Tuska w tej sprawie, popiera pomysł OPZZ, by uzależnić przechodzenie na emeryturę nie od wieku, ale od liczby przepracowanych lat (kobiety po 31 latach pracy, mężczyźni - po 35). Ruch Palikota jest za podnoszeniem wieku emerytalnego, ale uważa, że
praca do 67 lat to za długo.
Platforma zdaje sobie sprawę, że podniesienie wieku emerytalnego będzie najtrudniejszą z reform zapowiedzianych w listopadowym exposé. W sondażu TNS OBOP dla "Gazety" 80 proc. Polaków opowiedziało się przeciw, co może kosztować rząd i PO spadki popularności.
- To jest najtrudniejsza reforma przed nami, ale też o bardzo długofalowych skutkach, bo jej wprowadzanie skończy się w 2040 r. - mówi szef klubu PO Rafał Grupiński. Politycy Platformy powtarzają, że dłuższa praca jest nieuchronna. Żyjemy coraz dłużej, liczba emerytów jest coraz większa i ktoś musi ich utrzymać.
Z pomocą Tuskowi może przyjść prezydent. Bronisław Komorowski na dziś zaprosił do siebie szefów klubów parlamentarnych, żeby rozmawiać o emeryturach.
Prezydent od dawna powtarza, że debata dotycząca podwyższania wieku emerytalnego musi rozpocząć się w Polsce jak najszybciej. W Pałacu panuje przekonanie, że rząd powinien pomyśleć o włączeniu elementów polityki prorodzinnej do systemu emerytalnego, ale pomysł PSL, by dawać kobietom możliwość wcześniejszej emerytury, jeśli mają dzieci, jest kiepski.
- Krótszy okres składkowy oznacza dla nich bardzo niską emeryturę - mówi prezydencka minister ds. społecznych Irena Wóycicka. PSL o tym nie wspomina.
W PO liczą, że uda się przekonać ludowców, żeby poparli podwyższenie wieku emerytalnego, oferując im wsparcie dla matek w innej ustawie. Jednak Tusk nie zgodził się na kolejny pomysł Pawlaka, by wzorem macierzyńskich wprowadzić płatne urlopy wychowawcze, bo w
budżecie nie ma na to pieniędzy.
Ale to dopiero początek kłopotów PO. Prawdziwa batalia szykuje się o zmiany na wsi. Politycy PSL wątpią, żeby udało się wprowadzić podatek dochodowy dla rolników w 2014 r. Według zapowiedzi Tuska z exposé, w 2013 r. na wsi ma być wprowadzona rachunkowość, a rok później - podatek dochodowy.
- To poważna reforma, którą trzeba przedyskutować ze środowiskami wiejskimi. Jak minister finansów chce robić reformy, to niech je robi u siebie. Niech walczy z szarą strefą i reformuje służby skarbowe - mówi Jan Bury.
Ludowcy nie godzą się też na zamknięcie części małych sądów w powiatach. Ich zdaniem to pierwszy krok do likwidacji powiatów. Dziś Waldemar Pawlak ma ogłosić weto do tego pomysłu.
Choć politycy PSL jak mantrę powtarzają, że koalicja z PO jest wartością nadrzędną, a ich miłość do Platformy nie słabnie, to protokół rozbieżności jest coraz dłuższy.