Czarnecki jest pomysłodawcą konkursu "Studiuję, pracuję, zarządzam".
Właśnie ruszyła jego druga edycja. Uczestnikiem mogą być osoby przed trzydziestką
- już mający firmę lub kończący przygotowania do jej założenia.
Nagrodą są pieniądze na rozwój firmy. W pierwszej edycji zakończonej w listopadzie 2009 r. wygrał Mateusz Pycia, twórca sklepu internetowego z ekologiczną żywnością zNatury.pl. 24-letni absolwent Akademii Ekonomicznej w Katowicach dostał na rozkręcenie biznesu 100 tys. zł.
W obecnej edycji nagroda może być jeszcze wyższa - wszystko zależy od potrzeb inwestycyjnych zwycięskiego projektu. Uczestnicy powinni się zgłaszać do 30 marca, wypełniając formularz zamieszczony na stronie www.przedsiebiorczosc.com. Muszą też w maksymalnie tysiącu słowach przedstawić swój biznesplan.
Wygrany będzie tylko jeden
Leszek Czarnecki, pomysłodawca przedsięwzięcia i założyciel Getin Banku i Noble Banku, wejdzie z nim w spółkę joint venture.
Jak wynika z sondażu Centrum Badania Opinii Społecznej, ponad jedna piąta studentów myśli o założeniu własnej działalności gospodarczej.
35 proc. z tej grupy chciałaby to zrobić zaraz po zakończeniu studiów.
Reszta przyznaje, że zanim weźmie się za rozkręcanie firmy, doświadczenie zawodowe i fundusze chce zdobyć, pracując na etacie.
Co sprawia że studenci chcą pracować na swoim?
Decyduje możliwość rozwoju i samodzielnego podejmowania decyzji.
Patronat nad konkursem objęła "Gazeta".
Skąd wziąć pomysł na biznes?
Mateusz Pycia, założyciel sklepu z ekologiczną żywnością zNatury.pl, laureat pierwszej edycji konkursu "Studiuję, pracuję, zarządzam": Wystarczy posłuchać, czego brak rodzinie, znajomym, poczytać, co piszą ludzie na forach internetowych. Gdy już poznasz potrzeby konsumentów, musisz wymyślić, jak je zaspokoić w innowacyjny sposób, nie powielając rozwiązań dostępnych na rynku. Mój sklep powstał dzięki mamie, która miała problemy zdrowotne i postanowiła zmienić dietę na ekologiczną. Okazało się, że w naszej okolicy naturalną żywność niezwykle trudno kupić. Pomyślałem: otworzę taki sklep.
Co z pieniędzmi na start?
Na szczęście miałem trochę oszczędności: w liceum pracowałem w sklepie spożywczym, później w USA w barze sałatkowym, a w końcu na studiach w firmie IT. Dodatkowo dostałem 20 tys. zł dofinansowania z Unii Europejskiej, a resztę pożyczyłem od rodziny. Oczywiście już dawno oddałem.
Jak zainwestowałeś 100 tys zł, które wygrałeś w konkursie "Studiuję, pracuję, zarządzam"?
- Poszerzyłem asortyment m.in. o oleje zimnotłoczone, zacząłem sprowadzać dziczyznę z bieszczadzkich lasów i inne rodzaje mięs z małych, wiejskich hodowli. Wprowadziłem też do sprzedaży ekologiczne wina produkowane z winorośli nieopryskiwanej i niemodyfikowanej genetycznie, uprawianej w winnicach, które - w odróżnieniu od winnic przemysłowych, gdzie nie uświadczysz chrabąszcza czy biedronki - są naturalnymi ekosystemami. Pracuję też nad portalem internetowym promującym zdrowy styl życia. Za spory sukces uważam to, że udało mi się przekształcić moją działalność w spółkę z o.o. Dzięki temu zyskała większe zaufanie u partnerów biznesowych i banków.
Brak zaufania to chyba podstawowy problem, z którym borykają się młodzi przedsiębiorcy. Leszek Czarnecki, jak startował z pierwszym biznesem specjalnie, zapuścił wąsy, aby wydawać się starszym.
Doświadczeni przedsiębiorcy niechętnie wchodzą w interesy z młodymi ludźmi, obawiając się, że są oni mało poważni i nie znają się na rzeczy. Można ich przekonać do siebie tylko profesjonalizmem. W biznesie nie ma dobrych wujków. Są ludzie, których interesują konkrety, czyli realne korzyści, jakie mogą odnieść, podejmując z tobą współpracę.
Rozmawiała Magdalena Warchala