Urlop na żądanie został wymyślony dlatego, że zdarzają się przypadki losowe, w których pracownik nie może dotrzeć do pracy. Aby jego nieobecność nie była podstawą do zwolnienia, pracownik może wystąpić w ciągu roku o najwyżej 4 dni takiego urlopu. Ustawodawca z góry założył, że mają być to przypadki nadzwyczajne.
Jak to jednak wygląda w praktyce? Zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 29 października 2009 roku (II PK 123/09) pracodawca może odmówić dni wolnych na żądanie, jeśli podyktowane jest to interesem przedsiębiorcy. Trudno wyobrazić sobie normalną organizację pracy np. 31 października tego roku w przypadku, gdy 75% załogi jest nieobecna. Jednak zgodnie z orzeczeniem odmowa urlopu powinna być na piśmie tak, aby nie było żadnych wątpliwości, że nie wyrażamy na urlop zgody.
Niestety, kodeks pracy nie reguluje czasu złożenia wniosku urlopu na żądanie. Teoretycznie pracownik może wystąpić z prośbą w piątek, tuż przed długim weekendem, albo nawet w dniu w którym chce rozpocząć urlop (SN I PK 128/06). Możemy się przed tym zabezpieczyć wcześniej wydając regulamin wewnętrzny firmy w którym dokładnie informujemy, kiedy należy składać wnioski urlopowe. Zgodnie z rozporządzeniem z 15 maja 1996 roku małe firmy, zatrudniające mniej niż 20 pracowników nie muszą go mieć. Tym samym jednak, same dają możliwość swoim pracownikom składania wniosków o urlop na żądanie w ostatniej chwili.
Co jeśli pracownik po prostu nie stawi się do pracy, a nasza firma poniesie z tego powodu straty? Kiedyś w kodeksie pracy znajdowało się pojęcie "porzucenie pracy", teraz go nie ma. Jednak zgodnie z orzecznictwem można domagać się od pracownika roszczeń odszkodowawczych na podstawie art. 114 k.p. Na pracodawcy spoczywa ciężar dowodu, musi on wykazać wysokość powstałej szkody. Pracownikowi grozi kara w wysokości 3 miesięcy jego wynagrodzenia, a jeśli spowodował straty w firmie umyślnie, to ponosi on całą odpowiedzialność bez ograniczeń.
Umowa o pracę daje ogromną ochronę pracownikowi. Nie możemy wyciągnąć żadnych konsekwencji jeśli usprawiedliwi się on ze swojej nieobecności później, ale właściwie (SN z 4 grudnia 1997 r. I PKN 416/97), oraz jeśli faktycznie jego nieobecność była spowodowana nieprzewidzianymi okolicznościami, a nie dopełnił jedynie formalności właściwego usprawiedliwienia jej (wyrok SN z 4 sierpnia 1999 r. I PKN 126/99).
PKPP Lewiatan już zeszłego roku proponował zmianę przepisów dotyczących urlopu na żądanie, bo nie daje on żadnej możliwości ochrony swojej firmy przed stratami. Ustawodawca przewidział go myśląc o przypadkach nagłych i nieprzewidzianych, a w praktyce pracownicy wykorzystują go głównie do przedłużania długich weekendów. Art. 167.2 k.p. jednak najprawdopodobniej nie zniknie, choć to największe utrudnienie w egzekwowaniu obecności pracowników.