- Chcę, aby korki zniknęły z polskich ulic, a przynajmniej, aby było ich mniej - mówi Paweł Kasperek, 30-latek z Zabrza, który wygrał w naszym konkursie "Pomysł na firmę".
Kasperek jako pierwszy w czteroletniej historii konkursu "Gazety" i Raiffeisen Banku dostał od nas nagrodę główną - 100 tys zł.
Kasperek pokonał 700 rywali.
Choćby młode małżeństwo, które chciało otworzyć sieć sex shopów z "luksusowymi gadżetami".
Inny pomysł to... samoobsługowa myjnia dla psów.
Napisał też do nas pan Roman. Miejsce pobytu? Jeden z mazowieckich aresztów. Chciał zbić fortunę na przenośnych toaletach.
Jury miało jednak wątpliwości, czy biznesmen aresztant stawi się na ostatnim etapu konkursu - przesłuchaniach jury.
Taką szansę dostało tylko 12 finalistów.
Każdy z nich był pytany o najdrobniejszy szczegół biznesu.
Jeden z finalistów chciał wziąć jury na litość. - Nikt we mnie nie wierzy, mama, tata, siostra. Mówią, że mi nigdy nie uda się założyć firmy. Że się nie nadaję.
- A nadaje się pan? - dopytywaliśmy.
- Nie wiem.
Inny uczestnik przygotował kilka szczegółowych analiz, co się stanie z jego biznesem w zależności od tego, ile pieniędzy od nas dostanie. Na końcu pokazał analizę zakładającą, że nic nie wygra. Członkom jury aż ciarki przeszły po plecach. Pomysłodawca przedstawił całe swoje życie w czarnych kolorach.
Kasperka pomysł na biznes to system sterowania ruchem,
w którym rejestrowane są zakłócenia sił pola magnetycznego ziemi.
Zwycięzca studiował na Wydziale Automatyki, Elektroniki i Informatyki Politechniki Śląskiej. Pracował w Niemczech, Rosji, Wielkiej Brytanii.
Pierwsze skrzyżowania, na których ma pojawić się system Kasperka, prawdopodobnie zobaczymy już w przyszłym roku.
Oprócz Kasperka nagrody (po 50 tys. zł) dostały jeszcze dwie osoby:
• Patryk Branicki, 29 lat, z Gdańska. Testowanie bezpieczeństwa aplikacji komputerowych;
• Marcin Okraszewski, 32 lata, z Gdańska. Porównanie cen wynajmu wirtualnego centrum danych.