Biznes Ludzie Pieniądze

W Polsce na umowie o dzieło, to znaczy gorszy

Szymon Szadkowski
23.11.2011 , aktualizacja: 23.11.2011 16:18
A A A Drukuj
Elastyczne formy zatrudnienia, chociaż od dawna bardzo popularne na świecie i w Europie, w naszym kraju nadal są niedoceniane i negatywnie odbierane. Czasem nawet jako forma wyzysku pracownika. Tymczasem umowy zwane śmieciowymi mogłyby się okazać "lekiem na całe zło" co najmniej w kilku przypadkach.
Przydałyby się na przykład w administracji państwowej. Taka forma zatrudnienia, zdaniem specjalistów ograniczyłaby ilość urzędników oraz wydatki z budżetu państwa choćby w braku odpraw. Elastyczne formy zatrudnienia pozwoliłyby także rozwiązać odwieczny problemów przerostu liczby etatów w urzędach.

Niestety żaden z ministrów pracy do tej pory nie wpadł na taki pomysł, żeby tak zmienić przepisy, aby ułatwiały zatrudnianie urzędników nie na etat, a do pracy zadaniowej z której efektów mógłby na koniec się rozliczyć każdy urzędnik.

Główną barierą uniemożliwiającą w prowadzenie takich rozwiązań jest brak możliwości odliczenia podatku VAT przez urzędy publiczne.

- Uniemożliwia to praktycznie wykorzystywanie tej formy zatrudnienia przez instytucje publiczne, ponieważ do pensji pracownika zatrudnionego przez agencję pracy tymczasowej musiałyby one dopłacać kolejne 23 proc. z tytułu korzystania z usług agencji zatrudniającej i delegującej pracownika - tłumaczy Jarosław Adamkiewicz prezes zarządu Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia (SAZ).

- W Polsce mamy do czynienia z ignorancją, jeżeli chodzi o pracę tymczasową, ponieważ taki schemat pracy jest wprost idealny dla instytucji państwowych, które od czasu do czasu borykają się z niedoborem personelu w związku z wykonywaniem, na przykład, projektów unijnych - dodaje Adamkiewicz.

Nie pomagają także instytucje finansowe, które nie oficjalnie nie honorują tymczasowych umów o pracę. Według danych z Open Finance i Home Brokera, aż co dziesiąta osoba ubiegająca się o kredyt hipoteczny jest zatrudniona na umowę zlecenie lub o dzieło.

- Tylko jeden bank na rynku, z listy dwudziestu jeden instytucji przedstawionych SAZ przez doradców kredytowych, jest w stanie odpowiedzieć na zapotrzebowanie tego segmentu klientów, nie piętrząc przed nimi stosu dodatkowych formalności.

Także pracodawcy, w wielu przypadkach rozgraniczają pracowników korzystających z tej formy zatrudnienia oraz pracowników etatowych poprzez, na przykład, brak pakietów socjalnych, czy nawet niższe wynagrodzenie w tej pierwszej grupie.

- Istnieją mechanizmy umożliwiające zwalczanie nadużyć, lecz niestety zamiast zajmować się tematem z nimi związanym, atakowana jest jedyna forma zatrudnienia mogąca przynieść wymierne skutki gospodarcze poprzez ograniczanie administracji publicznej, z czym próbuje walczyć każdy kolejny rząd; czy to poprzez umożliwienie różnym grupom społecznym aktywizacji zawodowej w trudnych warunkach ekonomicznych, z jakimi obecnie musimy się zmierzyć - komentuje Artur Skiba, Wiceprezes Zarządu Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia i dyrektor zarządzający firmy rekrutacyjnej Antal International

- Dzięki takiej formie zatrudnienia na rynek pracy wejść mogą matki z małymi dziećmi, osoby starsze, niepełnosprawne, czy uczące się. Bardzo ważna jest również możliwość zdobycia doświadczenia oraz rozwoju na różnych stanowiskach, co ułatwia młodym ludziom podjęcie właściwej decyzji dotyczącej dalszej ścieżki kariery zawodowej - dodaje Skiba.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 1
  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.