Biznes Ludzie Pieniądze

"Prawo pracy zabija moją firmę!" Studium przypadku...

Katarzyna Gryga
24.11.2011 , aktualizacja: 24.11.2011 12:37
A A A Drukuj
Dla mikroprzedsiębiorcy zapisy w kodeksie pracy są zabójcze. Urlopy na żądanie, zwolnienia lekarskie, kobiety w ciąży i cały pakiet przywilejów pracowniczych, których po prostu małego przedsiębiorcę dobiją. I to nie jest teoria. To rzeczywistość każdej firmy...
Bankructwo!
Fot. SXC/playboy
Bankructwo!
Magdalena Dobrzańska-Frasyniuk założyła w maju prywatne przedszkole z wykładowym angielskim we Wrocławiu. Specyfika takiej firmy jest dość szczególna, bo wymaga wykwalifikowanych pracowników, a ich rotację są niemile widziane przez dzieci i ich rodziców. - Po długim poszukiwaniu kadry postanowiłam ich wszystkich przeszkolić jeszcze przed rozpoczęciem działalności. Fundacji Komeńskiego, która robiła szkolenie, zapłaciłam z własnej kieszeni 5 tysięcy złotych, ponieważ było to jeszcze przez startem przedszkola. Teraz tego zaczynam żałować, gdyż po pół roku z 5 przeszkolonych u mnie osób pracują zaledwie dwie - mówi Pani Magda.

Pierwsza ciąża w firmie

W maju i czerwcu przedszkole już funkcjonowało, ale nie było jeszcze dzieci. Pracownicy przychodzili do pracy, ale nie mieli co robić. Jedna z pracownic zaraz przed rozpoczęciem pracy powiedziała, że jest w ciąży. - Chciałam być fair, więc zmieniłam jej umowę zlecenia na umowę o pracę - opowiada pani Magdalena - i to był mój błąd. Na początku lipca powiedziała, że źle się czuje i poszła na zwolnienie lekarskie. Zgodnie z kodeksem musiałam jej płacić przez pierwsze 35 dni zwolnienia lekarskiego, mimo, iż realnie przepracowała może kilkanaście dni. Idąc na zwolnienie upomniała się jeszcze o urlop, który przecież zgodnie z prawem jej się należy.

Druga ciąża w firmie

- Drugiej pracującej kończył się okres próbny 1 sierpnia, nalegała na umowę o pracę, mimo, że wcześniej prowadziła działalność gospodarczą. Nie robiłam jej trudności, bo niby dlaczego miałabym je robić - opowiada właścicielka przedszkola. Na początku października przyniosła zwolnienie lekarskie i zaświadczenie, że jest w ciąży. - Położyła mi to na biurku i za 5 minut wyszła, zostawiając pracę. Z zaświadczenia lekarskiego wynikało, iż jest w drugim miesiącu ciąży, co oznacza, iż zaszła w nią chwilę po podpisaniu umowy na stałe. W świadomy sposób obciążyła mnie i ZUS. A jeszcze w czasie okresu próbnego była na urlopie, zaraz potem na zwolnieniu lekarskim bo jej pierwsze dziecko było chore, potem znowu na krótkim urlopie i znowu na zwolnieniu na żądanie - opowiada Pani Magda.

Urlopy na żądanie - kataklizm w małej firmie

- W ciągu niespełna 6 miesięcy przeszłam szkołę życia jako pracodawca, boję się urlopów na żądanie i chorób cudzych dzieci, pieniądze na szkolenie pracowników wyrzuciłam w błoto, bo zatrudniam zaledwie 5 osób z czego już trzech nie ma (trzeciego pracownika zwolniłam ze względu na błędy). Kodeks pracy wspaniale traktuje pracownika, ale nie pracodawcę, dla mnie każda rotacja czy nieobecność to koszmar, bo brak jednego pracownika to brak 20% kadry - komentuje Pani Magda. - A proszę pamiętać, iż jesteśmy przedszkolem i codziennie bierzemy odpowiedzialność za dzieci.

Kodeks pracy niestety nie daje jej innej możliwości, jej pracownicy muszą być na miejscu i w przypadku innej umowy niż umowa o pracę - mogą zgłosić się do sądu pracy o ustalenie stosunku pracy. - Prawo nie pozostawia mi żadnej furtki, nawet nie mam prawa zapytać się przy rekrutacji, czy kobieta planuje ciążę w najbliższym czasie, oraz jaki jest jej stan rodzinny, czy ma małe dzieci. Efekt jest taki, że najchętniej przyjmowałabym do pracy mężczyzn, albo kobiety dojrzałe, tylko pracownicy starsi nie zawsze mówią biegle po angielsku, a w przedszkolu angielskojęzycznym to wymóg numer jeden - podsumowuje Pani Magdalena Dobrzańska - Frasyniuk.

- Nie ma co ukrywać że prawo pracy jest pozostałością poprzedniego systemu i małe firmy mają ogromny problem z pracownikami. W polskim prawie pracy nie ma możliwości ominięcia tej formy zatrudnienia, jeśli praca wymaga od pracownika 8 godzinnego trybu pracy. Powinno się pomyśleć nad innym rozliczaniem z tych godzin, ale i tak największym problemem dla small biznesu są urlopy macierzyńskie i urlopy w czasie ciąży - komentuje profesor ekonomii Witold Orłowski.

Umowa o pracę jest traktowana jako zabezpieczenie praw pracownika, tymczasem pani Magdalena tak to widzi - Dobrego pracownika się nigdy nie pozbywa, niezależnie od tego na jakiej podstawie jest zatrudniony.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 13
  • 6
  • 1
  • 10
  • 14
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    56 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (273)

  • gnago

    0

    Ustalmy, u człowieka ciąża jest stanem normalnym u ludzkiej samicy w pewnych widełkach czasowych.
    Tu uwaga do pracodawców niestety jesteśmy ssakami i nie da się u kobietom znosić jajek.

    Naprawdę się nie da.
    Pracodawcy przez niskie płace pracowników wymuszają pracę oby partnerów protorodziców.
    Ciążę traktujcie to tak samo jak czynności znane wszystkim żyjącym . Oddychanie, jedzenie, sikanie.
    defekacje.

    Zaraz.... zaraz pracodawcy kilka lat temu podjęli próbę wyeliminowania tych trzech ostatnich z godzin pracy.

    Nie udało się .

    Dlaczego tego nie rozumieją ? Sami nie potrzebują ? Potrzebne są badania w tym zakresie.
    jeśli nie potrzebują to nie żyją , są martwi... dla dobra gatunku ludzkiego trzeba te zagrożenie zlikwidować, przez kołkowanie .

    I tu wychodzi cała nieludzkość tych dziwacznych kuriozalnych istot, znalazły się niejeden pracodawca producent tychże osikowych kołków.

  • gnago

    0

    @lika78
    A inne kobiety to taśmę produkcyjną do domu mają brać?
    Nie każdy jest grzejnikiem siedzenia, tylko i aż 20% pracujących

  • Gość: kkk

    0

    @kamilmac83

    Jak się nie myśli mózgiem tylko hormonami wzmocnionymi kobiecą solidarnością to nie dziwię się, że nic nie rozumiesz. Uważasz, że uczciwe jest szukanie pracy na siłę w momencie kiedy planuje się dziecko w najbliższych dniach, tygodniach lub już się o nie stara tylko po to żeby mieć kasę w czasie ciąży? Moim zdaniem to jest oszukiwanie pracodawcy, co później skutkuje w braku chęci zatrudniania młodych kobiet, bo a nuż się na taką trafi, która nie chce pracować tylko chce mieć kasę podczas ciąży. Jeżeli to są wpadki, to dlaczego pracodawca ma być poszkodowany, że kobieta z partnerem nie potrafią się zabezpieczyć??

    Niech przyjdzie do pracodawcy uczciwa osoba, która chce dziecko, ale chce się zabezpieczyć i powie, że się stara o dziecko, zaproponuje zrezygnowanie z 1 wynagrodzenia, żeby nie obciążać pracodawcy przez 1 mies kiedy pójdzie na zwolnienie i nie będzie robić problemów jak będzie wracać i okaże się że jest 2 pracowników (bo trzeba wypełnić lukę i dlaczego nowa osoba ma być poszkodowana i zostać zwolniona!?) i odejdzie jak będzie problem.

    Kobieta będzie uznana za uczciwą, jak będzie dobra to zostanie zatrudniona i wywali szefowi argument "co będzie jak zajdzie..." Będzie mieć pieniądze z Zusu w czasie ciąży. A pracodawca nie pójdzie w koszta, będzie mógł spokojnie kogoś zatudnić bez strachu, że nagle mu się zrobią 2 etaty... Każdy robi gest i każdy zyskuje. A nie można wszystko zrzucać na pracodawców, bo uwierz mi że etat nawet 1300netto dla początkującej firmy to jest koszt 2000zł + koszty biurowe, stworzenia stanowiska, rekrutacji, czas na przeszkolenie.

    Podsumowując uważam, że kobieta, która stara się o dziecko i idzie do małej firmy, tylko po to żeby mieć świadczenia jest oszustem, bo świadomie działa na szkodę firmy. Ale jako że nie da się tego udowodnić, czy robi to specjalnie czy przypadkiem to pracodawcy wolą takich osób nie zatrudniać...

  • kamilmac83

    0

    Nie wiem czego się czepiacie, kobieta pracownica ma jak każdy człowiek prawo założyć rodzinę i mieć dzieci. Jeszcze tego by brakowało, że zachodzi w ciążę i pracodawca może ją zwolni, pewnie wcale taki przepis nie byłby wykorzystywany ( tak jak umowy smieciowe i na czas określony). Pracodawca do tego kobieta dziwi się innym pracownicom, że nie chcą tylko i wyłącznie poświęcać się pracy, a mieć życie osobiste. Pewnie jak sama pracowała ( pracodawca) to z tego korzystała i widziała się jej krzywda, ze ktoś ją dyskryminuje i że przecież się jej to należy, a teraz ma pretensje. Dziwi mnie podejście, zwłaszcza mężczyzn, że nie zatrudnią młodych kobiet, a gdy wasze żony, partnerki szukały pracy, pracowały i zachodziły w ciąże to było ok, prawda?Chcecie mieć rodziny, dzieci, bo mężczyznom, pracodawcom wolno, ale kobietom już nie, bo to gorszy gatunek, mający żyć tylko i wyłącznie dla pracy, bez prawa dla prywatności. Żałosne to co piszecie, zwłaszcza ten cały artykuł, który ukazuje biednego pracodawcę ze złymi pracownicami, które mają czelnoc zajść w ciąże, po prost spisek

  • Gość: Jotgie

    0

    A według mnie to "nieporadna" szefowa. Bo żaden poważny przedsiębiorca nie daje się namówic na takie "numery"! Dała by umowę na 3 miechy na okres próbny to nie musiałaby tera płacić, gdyż chorobowe przy umowach na czas określony po ich wygaśnięciu są przejmowane przez ZUS od dnia następnego.

  • droch

    0

    @klarysa1111
    A widzisz, to należy jednak ścigać przestępców, a nie wrzucać wszystkich do jednego worka...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.