Inspektorzy PIH właśnie opublikowali raport dotyczący kontroli w nadmorskich kurortach w okresie urlopowym. Różnego rodzaju uchybienia stwierdzono w 95 procentach kontrolowanych obiektów gastronomicznych.
Fot. Cezary Aszkie3owicz / Agencja Gazeta
Płatna plaża na Riwierze Liguryjskiej (Włochy). Oby nasze plaże tak nie wyglądały
Najczęstsze grzechy? Podmiana asortymentu w posiłkach na tańsze, ślady resztek żywności i sierści na talerzu, zbyt mała ilość alkoholu w stosunku do deklarowanej, to tylko niektóre nieprawidłowości, które Inspekcja Handlowa w Gdańsku wykryła kontrolując od lipca do września 2011 r. lokale gastronomiczne na Pomorzu.
Jak twierdzi Dariusz Klugmann, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Gdańsku największy problem to wzrost uchybień w porównaniu do 2010 roku.
- Porównując wyniki obecnych kontroli do ustaleń z rokiem 2010, można jednoznacznie stwierdzić, że odnotowano wzrost szeregu istotnych nieprawidłowości w placówkach gastronomicznych mających negatywny wpływ na poziom świadczonych usług - mówi Dariusz Klugmann. - Nie dopełniono między innymi obowiązku uwidaczniania ilości nominalnych napojów i wyrobów kulinarnych. Konsument nie jest zatem świadomy wielkości zakupionych porcji. Nastąpiło zwiększenie stosowania produkcji potraw, artykułów spożywczych po upływie terminów przydatności do spożycia lub daty minimalnej trwałości. Obecnie wskaźnik ten wyniósł 43 procent a poprzednio, w 2010 roku zaledwie7 proc.
Jak czytamy w raporcie stwierdzono przypadki posługiwania się wagami z nieaktualnymi cechami legalizacji lub typu "domowego" (67 proc.). Ponadto przedsiębiorcy (43 proc.) naruszyli przepisy sanitarne poprzez nieprawidłowe warunki przechowywania środków spożywczych wykorzystywanych do produkcji potraw, nieprzestrzeganie higieny osobistej zatrudnionego personelu (brak ochronnego okrycia wierzchniego) oraz niezachowanie wymagań sanitarnych pomieszczeń i sprzętu. W wyniku poprzednich kontroli stwierdzono 30 proc. nieprawidłowości w zakresie stosowania podmiany asortymentowej składników w stosunku do deklaracji w cenniku lub w karcie menu. W obecnych kontrolach wskaźnik ten wzrósł do 32 proc. Na przykład oferowano potrawy z serem, podczas gdy na stanie zakładu znajdował się wyrób seropodobny, bądź potrawy z serem feta, podczas gdy na stanie znajdował się ser sałatkowo - kanapkowy.
Gastronomicy zawyżali również ceny. W jednym z barów w Ustce za posiłek, który kosztował 41 zł barman zażądał aż 49 zł. W jednej z usteckich smażalni niedowaga zakupionych 2 porcji filetów z dorsza wynosiła aż 116 g., na wartość 6,96 zł. Podobne przypadki odnotowano również w barach w Rowach.
- U blisko 60 procent kontrolowanych podmiotów najczęściej kwestionowano zaniżenie masy i objętości w stosunku do deklaracji uwidocznionych w cennikach i jadłospisach - dodaje rzecznik.
Bardzo często zamiast deklarowanych soków stwierdzano napoje lub nektary. Gastronomicy mają również problemy z przechowywaniem żywności. W 43 proc. zakładów w sposób nieprawidłowy i niezgodny z zaleceniami producentów przechowywano 83 partie surowców. Problemy były najczęściej związane z temperaturą wymaganą dla określonych produktów oraz z zachowaniem sanitarnych warunków przechowywania.
W 3 placówkach talerze i półmiski przeznaczone m.in. do wydawania dań rybnych zanieczyszczone były drobinkami surowego mięsa oraz posiadały widoczne ślady zeschniętych resztek żywności i sierści. Ponadto przechowywano je w szafce bez drzwiczek i żadnej osłony, bezpośrednio pod blatem służącym do obróbki mięsa. W 1 placówce bieżący stan sanitarno - porządkowy budził zastrzeżenia, tj. stwierdzono tłuste i brudne podłogi oraz blaty produkcyjne, natomiast drobny sprzęt kuchenny zanieczyszczony był okruchami i przyklejonymi resztami jedzenia.
- W trakcie kontroli przedsiębiorcy dobrowolnie dokonali segregacji artykułów spożywczych w urządzeniach chłodniczych, usunęli zabrudzenia oraz zobowiązali się do przestrzegania właściwych temperatur przechowywania żywności. Zepsute urządzenie chłodnicze zostało zgłoszone do serwisu - dodaje Klugmann.
Jak dodaje rzecznik inspekcji handlowej w miejscach, gdzie odnotowano zwiększoną ilość uchybień nałożony mandaty karne. Łącznie jest to kilka tysięcy złotych.
- Skierowano także zawiadomienia o podjęcie odpowiednich działań do m.in. Sądów Rejonowych, organu nadzoru sanitarnego, Urzędu Miar, Urzędu Skarbowego - dodaje rzecznik.
To i tak nie takie złe dane zważając na wysokość kar i brak możliwości upubliczniania danych oszustów. Takie prawo powinno zachęcać do większego złodziejstwa.
hirowidianie
0
Podajcie nazwy i adresy tych lokali. Dopiero wtedy się nauczą :)
slmako
0
@george_macfuck
TU JEST POLSKA !!
slmako
0
Geslerowa wam co tydzien pokazuje knajpy od kuchni.!!!
WSZEDZIE BRUDY I ROBALE. A SANEPID MOCNY TYLKO W GEBIE !!! WSTYD
amuzc
0
"Łącznie jest to kilka tysięcy złotych" - kwota śmieszna nawet dla jednego "przedsiębiorcy". W sezonie odbije ją sobie za kilka dni.