Biznes Ludzie Pieniądze

Będzie pozew zbiorowy rybaków przeciwko ministrowi rolnictwa

Hubert Bierndgarski
20.12.2011 , aktualizacja: 20.12.2011 14:49
A A A Drukuj
Rybacy szykują pozew zbiorowy przeciwko Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Pozew będzie dotyczył rozporządzeń ministra związanych z podziałem kwoty połowowej na poszczególne ryby, która będzie obowiązywała w 2012 roku.
Połów dorszy we Władysławowie
fot. Dominik Sadowski / AG fot. Dominik Sadowski / AG
Połów dorszy we Władysławowie
Zdaniem rybaków przyszłoroczne limity połowowe na dorsza oraz inne ryby w tym śledzia i łososia są "głodowe" i doprowadzą gospodarkę rybacką do całkowitego upadku. Już teraz wiadomo, że pierwszym z działań rybaków i zawiązanego właśnie w Ustce sztabu kryzysowego będzie pilne spotkanie z przedstawicielami ministerstwa rolnictwa. Jeżeli do tego spotkania nie dojdzie to 5 stycznia 2012 roku rybacy na pół dnia zablokują Trakt Świętego Wojciecha w Gdańsku.

W 2012 roku aż o 50 procent ograniczone zostaną połowy łososia bałtyckiego i o 20 procent połowy śledzia. Z 16 do 20 tysięcy ton wzrośnie natomiast limit połowowy na dorsza. Problem jednak polega na tym, że w 2011 roku dorsza łowiła tylko jedna trzecia polskiej floty rybackiej (około 200 kutrów). W 2012 roku limit większy tylko o 4 tysiące ton będzie poławiać aż 600 jednostek.

- Jeszcze przed wprowadzeniem nowych zasad połowów obiecywano nam okres przejściowy, który pomoże rybakom w dostosowaniu się do nowego systemu - mówi Grzegorz Hałubek ze Związku Rybaków Polskich. - Tak się jednak nie stało. Przez cały 2011 rok pracowaliśmy nad rozsądnym podziałem przyszłorocznych kwot połowowych. Urzędnicy ustalili jednak swoje. Jeżeli w styczniu wszystkie jednostki wyjdą w morze to już w maju polska flota rybacka zakończy połowy, bo wyczerpiemy cały limit połowowy. Średnio na kuter przypadnie około 50 ton dorsza. W 2011 roku było to od 90 do 140 ton. Limity będą więc mniejsze o połowowe.

Zdaniem Hałubka i innych rybaków ze Związku Rybaków Polskich oraz Krajowej Izby Przetwórców Ryb nowe przepisy, które chce wprowadzić rząd doprowadzą do upadku gospodarki rybakiej. Dlatego chcą podjąć mocne działania związane z ratowaniem rybołówstwa. Pierwszy krok już wykonano. W poniedziałek w Ustce zawiązał się sztab kryzysowy, który będzie prowadził rozmowy z urzędnikami.

- Sztab będzie działał dwukierunkowo - wyjaśnia Hałubek. - Z jednej strony będziemy prowadzili rozmowy, jeżeli do nich dojdzie, z urzędnikami z ministerstwa. A jak nie to zaczniemy blokować drogi. Drugi kierunek to przygotowanie pozwu zbiorowego przeciwko ministrowi rolnictwa. Nowe przepisy ograniczają bowiem swobodę prowadzenia naszej działalności gospodarczej. Rząd takie ograniczenia może wprowadzić tylko ustawa, a nie rozporządzeniem. To będzie nasza podstawa do wywalczenia swoich praw. Jeżeli urzędnicy chcą nam ograniczać prowadzenie działalności, to muszą nam w formie dopłat zrekompensować straty. To jest właśnie ten okres przejściowy którego się domagamy.

W skład sztabu kryzysowego będą wchodzili przedstawiciele większości środowisk rybackich m.in. przedstawiciel z każdego portu rybackiego. Wiadomo, że rybacy wysłali już zaproszenie na rozmowy do ministra rolnictwa. Chcą, aby spotkanie odbyło się jeszcze w tym roku. Jeżeli tak się nie stanie to na początku stycznia rybacy wrócą na drogi. Tym razem chcą zablokować Trakt Świętego Wojciecha w Gdańsku.

- Mamy, nadzieję, że mieszkańcy Trójmiasta zrozumieją nasze problemy. - mówił na spotkaniu w Ustce Jerzy Wysoczański, armator i członek Związku Rybaków Polskich. - To nasz krzyk i wołanie o pomoc. Jeżeli nie podejmiemy żadnych kroków, to za rok nie będzie już polskich rybaków.

Rybacy chcą również, aby inne przepisy dotyczące polskiego rybołówstwa były dostosowane do unijnych przepisów. Chodzi między innymi o dostosowanie połowów.

- W Szwecji jest dwa razy więcej kutrów niż w Polsce a limit połowy jest taki sam. Tam jednak rybacy nie mają problemów, kiedy przekroczą limit, bo wiedzą, że rząd będzie stał za nimi. U nas jest odwrotnie - dodaje Hałubek.

Zdaniem urzędników limity połowów zostały podzielone sprawiedliwie. Kazimierz Plocke, wiceminister rolnictwa odpowiedzialny za rybołówstwo powiedział, że to komisja złożona z rybaków podzieliła limity dorszowe na 2012 rok.

- W 2011 roku kończymy tak zwany trójpolowy podział floty rybackiej łowiącej dorsze. Chcemy aby od stycznia 2012 roku przez kolejne trzy lata dorsze łowiła cała polska flota rybacka - mówi Kazimierz Plocke, wiceminister do spraw rybołówstwa w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. - Po pierwsze nie mamy już pieniędzy na rekompensaty dla rybaków. Po drugie w 2012 roku polscy rybacy będą mieli do odłowienia prawie 20 tysięcy ton dorszy, co powoduje, że limitu wystarczy dla każdej jednostki połowowej.

Plocke przyznał nam, że ostatnie trzy lata bardzo dużo nauczyły zarówno urzędników jak i samych rybaków.

- Rybacy poczuli, że jeżeli działa się zgodnie z zaleceniami i nie przekracza się limitów to dla każdego wystarczy ryby. My natomiast wiemy jak funkcjonuje środowisko rybackie i jak należy przyznawać limity tak, aby nikogo nie skrzywdzić - dodaje wiceminister.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 2
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (16)

  • lejeczek

    0

    ale po co?
    ludziska kochane, przy naszym, moim i waszym, apetycie połowa wszystkich gatunków ryb poławianych znika z wód tej planety w ciągu kolejnych 30 do 50ciu lat!
    Ja tylko jestem ciekaw czy myśmy zastanowili się co za te 30ci 50ąt lat odpowiemy naszym wnuczkom kiedy one i całe to przyszłe pokolenie zapytają - coście z głodu umierali? że życie na tej planecie sprzedali... za psi kłak?

  • express56

    0

    @babaqba
    Facet z Ameryki moze niezdarnie pisze, ale ogolnie ma racje. Polskiemu rzadowi brak asertywnosci. Rzady innych krajow obstaja za swoimi, nawet, jak gosciu jest skazany za morderstwo. A polski min. spr. mowi - skoro zabil, to niech cierpi za granica. Biurokracja i lapowkarstwo Made in Poland jest slawne na caly swiat. A ty, babaqba, zamiast narzekac na Polonusow, dzieki ktorym jeszcze jakos ciagniesz, bo wysylaja kase i kupuja polskie towary zastanow sie, dlaczego RP jest (statystycznie) na pierwszym miejscu w Europie pod wzgledem skarg do Strasburga, na sady. Chcesz uczyc Polonusow cywilizacji, a sam nie widzisz, kolku, ze zyjesz w bantustanie. I zobacz sobie, dla ciekawosci, jakie jest np. zuzycie srodkow czystosci i higiena w USA, i w RP. Moze zamiast narzekac na Polonusa, popros go, by przyslal ci dezodorant.

  • tad-tad

    0

    Tak mi się wydaje ,oni walczą o rekompesaty a nie o limity . Najwygodniej siedzieć w domu i brać kasiorę , widzą że ktos martwi się małą ilością ryb w morzu bałtyckim ,to postanowili powarcholić ,a noż się uda wyłudzić pieniądze. POLSKI RYBAK POTRAFI Byłem w Ustce , chciałem kupic ryby świeże z kutra ,to zaśpiewał mi pan rybak ,drożej niż w sklepie , pewnie myślał że tylko on zna rachunki.

  • x2468

    0

    @jwojcie
    Nie tylko to.Widziałem parę razy kutry i lodzi które powróciły z połowów.Sieci maja zbyt małe oczka a w tych sieciach masa drobnicy.Wędkarze którzy to widzieli byli wściekli.Za jedna tak małą rybkę płacą kare a nawet grozi im sąd grodzki.Na pokładach tych lodzi było po kilkadziesiąt kg rybek które nawet na patelnie się nie nadają.Kłusownicy zwani rybakami sprzedają je na pasze dla zwierząt.Nie muszę chyba pisać ze na brzegu nie było nikogo z straży rybackiej.Żadnego strażnika czy inspektora.

  • x2468

    0

    @moherowemajtki
    Widać emigration wpuszczają do USA najgłupszych i silnych.Takich do noszenia cegieł na tamtejszych budowach.

  • a320m

    0

    Jasne, że zrozumiemy wasze problemy. A jak będziemy mieć swoje problemy to przyjedziemy do was i podrzemy wam sieci. Chyba też nas zrozumiecie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.