Prezes zarządu spółki Wojciech de Lubicz Szeliski przekonuje, że w 2011 roku, w czasie największego europejskiego kryzysu, obroty jego spółki wzrosły aż o 30 procent.
Firma Pierre Rene powstała w 1993 roku. Rodzina de Lubicz Szeliskich wykupiła część technologii upadłej Skandynawskiej firmy Pierre Robert i dzięki specjalistom stworzyła nową markę. Po 20 latach właściciele zatrudniają ponad ok 100 pracowników, mają swoje przedstawicielstwa w Polsce i Europie oraz rynek zbytu obejmujący 40 krajów europejskich i azjatyckich. Dodatkowo w Ustce prowadzą własny hotel oraz budują nowoczesny obiekt uzdrowiskowo-rekreacyjny (są właścicielami spółki Uzdrowisko
Ustka). Główna działalność firmy oparta jest jednak na kosmetykach.
Nasze produkty kierujemy dla kobiet w różnym wieku, od 16 do 60 lat - wyjaśnia Wojciech de Lubisz Szeliski. - Dla każdej grupy mamy oczywiście przygotowane odrębne propozycje dostosowane do ich potrzeb. Celujemy jednak w rynek ekonomiczny, a nie ten z wyższej półki, co powoduje, że nasze przychody z roku na rok rosną.
Szeliski wylicza, że rocznie obrót spółki rośnie o około 20 procent. Wyjątkiem był rok 2010, kiedy obroty spółki wzrosły aż o 30 procent. To właśnie wtedy na rynku światowym odnotowano największą stagnację. Jak się jednak okazuje nie dotyczy to branży kosmetycznej. Bo
kobieta nie kupi luksusowego płaszcza, albo wyposażenia domu, ale szminkę kupi. To właśnie "antykryzysowy efekt szminki".
Sprzedajmy swoje produkty w ponad 40 krajach Europy, Skandynawii, Rosji oraz dawnego bloku republik radzieckich. Oczywiście każdy z tych rynków jest inny, ale na każdym można zauważyć, że branża kosmetyczna nie boi się kryzysu. Nasi odbiorcy kupują
kosmetyki i będą to robić niezależnie od zmian rynkowych - dodaje prezes Pierre Rene.
Firma od samego początku związana jest z Ustką i jak przyznaje Szeliski nie ma zamiaru zmieniać swojej centrali.
Oczywiście ogólne dochody z
eksportu naszych produktów są większe niż te związane ze sprzedażą kosmetyków na rodzimy rynku, ale na pewno nie wyniesiemy się z kraju. W każdym kraju europejskim są ułatwienia i utrudnienia w prowadzeniu biznesu. Wiemy już jak działać na poszczególnych rynkach i to jest nasz atut. W Polce nadal koszty produkcji kosmetyków są o wiele niższe, niż w innych krajach europejskich. Mamy nawet plany związane z dużym rozwojem. Chociażby samej firmy w Ustce, która już robi się za ciasna i chcemy ją rozbudować. Pojawią się również nowe produkty - wylicza Szeliski.
Firma, oprócz tego, że chce rozwijać rynek, zamierza również go kreować podobnie jak inni wielcy producenci kosmetyków.
Mamy już swoje innowacyjne produkty, których nie mają inne firmy, a co ciekawe nawet zaczynają je od nas ściągać. To znaczy, że liczymy się na rynku. Myślimy również o rozwoju sieci sprzedaży - dodaje prezes.
Rodzina de Lubicz Szeliskich jak już pisaliśmy rozwija również w Ustce branżę uzdrowiskowo-wypoczynkową. I właśnie tutaj pojawia się nowe miejsce dla kosmetyków. Chodzi szczególnie o lecznictwo uzdrowiskowe i SPA (wypoczynek połączony z relaksem i zabiegami regenerująco-odmładzającymi). Kosmetyki z tej dziedziny to już obecnie osobny rynek, który ma milionowe rzesze odbiorców indywidualnych i hurtowych (na rynku funkcjonują już specjalistyczne hotele SPA oraz ośrodki zabiegowo-rekreacyjne). Firma Pierre Rene ma w tym zakresie duży potencjał, bo rodzina Szeliskich od lat prowadzi w Ustce hotel, którego jednym z największych atutów jest właśnie SPA.
Mamy praktyczną wiedzę i wiemy, czego potrzebuje rynek. To nam pomoże w rozwoju - dodaje Szeliski.