Miłośników gadów przybywa, bo kameleony czy gekony są efektowne, modne i o wiele mniej wymagające niż pies czy kot, a do tego nie uczulają. Karmienie jaszczurek to też mały kłopot - raz lub dwa razy w tygodniu muszą dostać kilka szarańczy albo kilkadziesiąt świerszczy. Owady kupuje się w sklepach zoologicznych, a te zwykle zaopatrują się w Czechach. Ponieważ jednak gadzia dieta nie jest tania, bo za pudełko z 30 świerszczami trzeba zapłacić około 10 zł, a za jedną szarańczę 2-2,5 zł, niektórzy właściciele gadów próbują sami hodować dla nich pożywienie.
Ferma owadów nie jest sprawą prostą, o czym przekonała się Katarzyna Lipska, kiedy sama postanowiła poeksperymentować. Najpierw chodziło o to, żeby świeże świerszcze zapewnić własnym jaszczurkom, bo pani Katarzyna prowadzi z mężem dużą hodowlę gekonów lamparcich - cętkowanych, około 30-centymetrowych gadów. Wiosną, kiedy wykluwają się młode, Lipscy sprzedają tysiące małych jaszczurek. Takie stadko potrzebuje dużo zjeść, więc mąż pani Katarzyny co dwa tygodnie jeździł do Czech po świerszcze, szarańczę i żuczki drewnojady. Część przywiezionych owadów sprzedawał też we własnym sklepie zoologicznym.
- Pomyślałam: spróbujmy sami hodować. Mamy puste pomieszczenie gospodarcze po oborze, w której babcia trzymała bydło - opowiada pani Katarzyna. Pierwsze akwaria z jajeczkami postawiła na zapleczu sklepu. Później zaczęło się przeszukiwanie forów, gdzie internauci dzielili się radami na temat prowadzenia hodowli.
Wszystko jednak trzeba było przetestować samemu, a niespodzianek po drodze czekało wiele. Na przykład kiedyś okazało się, że malutkie świerszcze pouciekały z akwarium po sylikonowych spoinach, dlatego teraz siedzą w śliskich, plastikowych pojemnikach. I już nie uciekają.
Podobnie trzeba było eksperymentować z karmą. Pani Katarzyna zaczęła przeglądać chiński YouTube. Nie rozumiała języka, ale na zdjęciach i filmach widać było, jak są urządzone chińskie hodowle owadów. A dlaczego
Chiny? Bo tam, tak jak w całej Azji, owady są pożywieniem także ludzi, więc działa wiele wyspecjalizowanych hodowli. U Chińczyków Katarzyna Lipska podpatrzyła, że świerszcze muszą mieć wodę w poidełkach. Oprócz tego dostają otręby pszenne i tartą marchewkę. Ale marchewka nie może być z pierwszego lepszego sklepu. Raz owady dostały taką - lśniącą, wymytą i pewnie nafaszerowaną chemią, bo natychmiast padły. Dlatego teraz jedzą marchewkę prosto ze wsi. Czasem dostają też jabłka i specjalną mieszankę proteinową, by lepiej rosły.
Kiedy już wszystko zostało sprawdzone, pani Katarzyna uznała, że może startować z profesjonalną hodowlą. Tak ją pochłonęła nowa pasja, że chciała przerwać
studia położnicze. Mąż przekonał ją jednak do zmiany zdania.
Ma więc dyplom magistra, ale jako położna nie przepracowała ani dnia. - Wolę robić to, co daje mi radość - mówi.
Postanowiła zawalczyć o dotację unijną z programu "Kapitał ludzki". Na rozmowę kwalifikacyjną przyniosła pudełko świerszczy. - Wyglądają smakowicie - uznała komisja i dała pani Katarzynie pieniądze na ich hodowlę: 40 tys. zł. Do tej sumy trzeba było dołożyć dwa razy tyle własnych oszczędności, ale dzięki temu obórka w gospodarstwie babci zamieniła się w sterylne laboratorium. W środku jest bardzo ciepło i sucho, bo każda pleśń zabiłaby owady, dlatego jedną z ważniejszych inwestycji było kupno klimatyzatora z osuszaczem powietrza.
W całym pomieszczeniu rozlega się charakterystyczne granie świerszczy. Najgłośniej dźwięczą świerszcze śródziemnomorskie. Niektórzy nawet kupują je tylko po to, by słuchać ich w domu. Oprócz śródziemnomorskich w hodowli pani Katarzyny są jeszcze świerszcze domowe - najbardziej wytrzymałe, duże kubańskie i delikatne, miękkie bananowe. Wszystkie siedzą w białych pojemnikach na regałach. Muszą mieć dużo jedzenia, bo inaczej same zaczęłyby się zjadać. Nie mogą też mieszkać w gołych pojemnikach, żeby się nie tratować, dlatego mają piętrowo ułożone wytłoczki po jajkach.
Świerszcze rosną dwa miesiące, a kiedy są już dojrzałe, składają jajeczka i nadają się do sprzedaży. Pani Katarzyna jeszcze nie ruszyła z hurtową sprzedażą. Handlować owadami zacznie wiosną.
Odbiorcami mają być sklepy i ogrody zoologiczne oraz właściciele hodowli jaszczurek. Świerszcze będą sprzedawane hurtowo - w litrach, po 120 zł. Pani Katarzyna chciałaby sprzedawać 200 litrów tygodniowo. Szarańczy hoduje znacznie mniej, to duże owady i będą sprzedawane na sztuki (2-2,5 zł). Pani Katarzyna liczy na kilka tysięcy zysku miesięcznie.
Ile trzeba zainwestować : około 100 tys. zł w odpowiednie przygotowanie pomieszczenia, w którym musi być bardzo ciepło (temperatura ok. 30 stopni) i sucho, oraz w zakup matek i rozmnożenie stadka
ceny : litr świerszczy ok. 120 zł; litr drewnojada - ok. 100 zł; szarańcza - 2-2,5 zł sztuka
jak się promuje : informacja sama się roznosi w środowisku terrarystów, dobrą okazją są spotkania na targach specjalistycznych
Ile można zarobić : przy obecnym popycie około 10 tys. zł miesięcznie