Biznes Ludzie Pieniądze

Bezpiecznie na ścianie, czyli zarobić na hobby innych

Michał Frąk
31.01.2012 , aktualizacja: 31.01.2012 16:26
A A A Drukuj
Do niedawna wspinanie kojarzyło się z kosztowną wyprawą w Alpy. Firma Polferro postanowiła to zmienić i zaczęła produkcję mobilnych ścianek wspinaczkowych.
Krystian Pozorski - pomysłodawca mobilnych ścianek wspinaczkowych.
Fot. Renata Dąbrowska
Krystian Pozorski - pomysłodawca mobilnych ścianek wspinaczkowych.
Firma Polferro powstała w 1993 roku, przejmując spuściznę po dawnych zakładach Polmozbyt w Gdańsku. Zajmowała się produkcją specjalistycznych zabudów do samochodów ciężarowych. Jej klientami były m.in. policja, straż pożarna, pogotowie gazowe i energetyczne. Czyli firmy, które potrzebują specjalnego wyposażenia w aucie, którego na pewno nie znajdzie się w katalogach z seryjnie produkowanymi samochodami.

Ale firma zdobyła też kontrakt na produkcję koszy magazynowych dla Poczty Polskiej. Można było na nich nieźle zarobić, lecz prawdziwe żniwa przyniósł boom na samochody z kratką. Możliwość odliczenia VAT-u powodowała, że uznawane za ciężarowe samochody schodziły jak woda. Kratka to była czysta formalność, jednak ktoś ją musiał zrobić i z tego przez kilka ładnych lat żyło Polferro. - To były dobre czasy dla firmy. Rocznie potrafiliśmy sprzedać nawet 25 tys. kratek. Były bardzo dobrej jakości - opowiada Krystian Pozorski, szef sprzedaży w Polferro.

Firma od czasu do czasu robiła też mobilne wersje ścianek wspinaczkowych. Przez wiele lat traktowała to jako margines działalności. W latach 2002-06 wykonała ich zaledwie sześć. Wszystkie na zamówienie tego samego niemieckiego klienta.

Informacja o zmianie przepisów dotyczących samochodów z kratką była dla firmy jak nóż w plecy. Z dnia na dzień popyt na ich produkty spadł praktycznie do zera. Kratki przestały być potrzebne, bo nie można już było odliczyć podatku. - Firma stanęła nad skrajem przepaści. Musieliśmy zastanowić się, co dalej - opowiada Pozorski.

Trzeba było się jakoś ratować. Pierwszym pomysłem było rozwinięcie sprzedaży koszy dla pocztowców. W końcu poczta działa w każdym kraju, więc czemu ograniczać się tylko do Polski?

Plany się nie sprawdziły. Rzeczywiście każda poczta potrzebuje koszy, ale każda chce inne. Poczty miały też już swoich dostawców.

Był rok 2010 i nastroje w Polferro były coraz gorsze. W końcu ktoś wpadł na pomysł, żeby wrócić do ścianek wspinaczkowych. - Przyglądałem się powstającym wokół "orlikom" i myślałem sobie, że to rozrywka tylko dla chłopaków. Gdy oni kopali piłkę, dziewczyny się przyglądały. A gdyby na każdym "orliku" była ścianka wspinaczkowa? - pomyślał Pozorski, który w Polferro odpowiada za sprzedaż ścianek.

Pomysł może i nie był zły, ale firma od 2006 roku nie zrobiła żadnej ścianki. Poza tym tamte robione dla Niemców nie nadawały się do seryjnej produkcji. Trzeba było wymyślić coś zupełnie nowego i coś, co będzie się odróżniało od konkurencji.

- W tradycyjnej wspinaczce zawsze są dwie osoby. Ta, która akurat się wspina, i ta, która pilnuje. Jeśli mamy ściankę z trzema torami, to do jej obsługi potrzebne są już trzy osoby. To duża komplikacja. Chcieliśmy zrobić ściankę, w której druga osoba nie będzie potrzebna, ale zachowane zostaną najwyższe standardy bezpieczeństwa, wprowadziliśmy innowacyjny system samoasekuracji - tłumaczy Pozorski.

Żeby podkreślić nacisk, jaki kładziony jest na bezpieczeństwo, w nazwie produktu musiało znaleźć się słowo "bezpiecznie", stąd nazwa "Wall Be Safe". Tę samą nazwę nadano systemowi bezpieczeństwa, który odpowiada za to, że jeśli ktoś odpadnie od ściany, nie spada na ziemię, lecz spokojnie zjeżdża na linie.

Jak działa? Wspinający się jest asekurowany liną, która zabezpiecza przed upadkiem. Cały czas jest napinana przez układ pneumatyczny, dzięki czemu nigdy nie jest luźna, nawet kiedy ktoś wspina się naprawdę szybko. Sercem układu są tłoki. Po ich jednej stronie jest sprężone powietrze, a po drugiej olej hydrauliczny. Kiedy człowiek jest na dole, tłoki wypełnione są powietrzem. Wchodząc na górę, tłoki przesuwają się i wypełniają olejem. Kiedy odpadnie się od ściany, olej w tłokach ustępuje miejsca powietrzu, spowalniając spadek do bezpiecznej prędkości.

- Najważniejsze jest to, że każdy z systemów bezpieczeństwa w naszej ściance jest zdublowany. To znaczy, że nawet gdyby ktoś niepowołany specjalnie przeciął przewody z olejem, osoba, która będzie na górze, bezpiecznie zjedzie na dół - zapewnia Pozorski.

Menedżer zapewnia, że ścianka Wall Be Safe jako jedyna w Polsce uzyskała certyfikat Urzędu Dozoru Technicznego i homologację Instytutu Transportu Samochodowego (dla ścianek mobilnych). Ma też niemiecki certyfikat TUV. Dzięki niemu będzie sprzedawana w całej Unii.

Ścianki produkowane są w trzech podstawowych wersjach. Montowane do ściany, wolno stojące i mobilne. Te ostatnie mają nawet dowód rejestracyjny, aby ponadośmiometrową konstrukcję bez przeszkód można było holować autem.

Pozorski rynek podzielił na segmenty. Pierwszy to jednostki samorządowe, które są odpowiedzialne za prowadzenie "orlików". Drugą grupą klientów są służby. Po ścianki chętnie sięgają policjanci i strażacy. Mobilne wersje kupują agencje eventowe, bo ścianka może być prawdziwą atrakcją firmowej imprezy.

W tym roku Polferro wystawi się ze ściankami na targach w Monachium ISPO MUNICH 2012. Będzie tam występowało jako finalista Brand New, konkursu dla nowych produktów. Jest drugą polską firmą od 2000 roku, której udało się zakwalifikować do finału.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 4
  • 3
  • 1
  • 3
  • 4
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (6)

  • mrburger

    0

    Z tego co widzę na www Polferro sprawa wygląda rzeczywiście całkiem dobrze. Z resztą, w ofercie oprócz ścianek mobilnych posiadają również stałe i naścienne, oraz cały zestaw akcesoriów, co daje im duży potencjał. No cóż, trzeba się wspiąć i zobaczyć, bo z góry wszystko wygląda inaczej.

    www.sky4fly.net/

  • thegreatmongo

    0

    Super!!

    Czesto chodze sie wspinac i to, ze trzeba kogos prosic o pomoc jest denerwujace....

    Nie zawsze mozna isc ze znajomym i nie zawsze ta osoba wie co robic..

    Szkoda tylko ze nie podano ceny takich scianek!

  • trandus3

    Oceniono 3 razy 3

    Nie sprawdzi się, podczas wspinania lina nie może być naciągnięta bo zwyczajnie przeszkadza.... Może będzie to akceptowalne dla całkowicie zielonych, którzy chcą spróbować i się boją.

    • Gość: olok

      Oceniono 2 razy 0

      @trandus3
      podobny patent jest na ściance makaka w Czechach i fajnie się sprawdza, na początku jest obawa czy zadziała ten patent ale nie mailem obawy przed puszczeniem sie :)

    • ssen

      0

      @Gość: olok
      Nie chodzi o to jak sie sprawdza w wylapywaniu odpadniec tylko jak sie sprawdza przy wspinaczce. Przy wspinaczce lina powinna miec pewna dawke luzu zeby nie wlazic do gory jak na smyczy.

    • gobo32

      0

      @trandus3
      Dokładnie. Lina powinna być luźna. Nic tak nie wkurza jak trzymająca cię lina. Asekurującego można jeszcze opierniczyć, a tu na kogo krzykniesz?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.