Biznes Ludzie Pieniądze

Przedsiębiorco, idź do teatru!

Katarzyna Zachariasz
14.02.2012 , aktualizacja: 14.02.2012 14:23
A A A Drukuj
Nie potrzebujemy małych innowacji. Potrzebna jest nam innowacyjność rewolucyjna.
Tomasz Arciszewski, profesor na George Mason University w Wirginii w USA.
Archiwum Prasowe
Tomasz Arciszewski, profesor na George Mason University w Wirginii w USA.
Katarzyna Zachariasz: Co drugi program wspomagający przedsiębiorczość ma w tytule hasła "innowacyjność", "kreatywny", a tymczasem w rankingach innowacyjnych gospodarek Polska spada.

Tomasz Arciszewski*: Nie wystarczy bić w bęben i wołać: "Zostań przedsiębiorcą". Założenie firmy nie oznacza tylko rejestracji w urzędach. To oznacza, że trzeba przejść z pozycji kogoś, kto idzie za innymi, na pozycję lidera, czyli człowieka, który jest kreatywny, potrafi mieć nowe pomysły i je zrealizować. Takie przejście wymaga zmiany świadomości. Dlatego absolutną bzdurą jest mówienie, że ułatwienia administracyjne zwiększą kreatywność. Mogą pomóc, ale w bardzo małym zakresie. A my nie potrzebujemy małych innowacji w stylu zmiana kształtu lampy, bo takie są praktycznie bez znaczenia. Potrzebna jest nam innowacyjność rewolucyjna - nowe wynalazki, patenty, czyli rzeczy, dzięki którym Polska będzie konkurencyjna.

Amerykański politolog Richard Florida udowodnił, że w USA dochód rośnie tam, gdzie są tworzone wynalazki. W pozostałych miejscach dochód pozostaje bez zmian albo spada. Florida wprowadził pojęcie "klasy kreatywnej", czyli ludzi, którzy są w stanie odkrywać i przetwarzać wiedzę oraz tworzyć nowe idee.

Rozumiem, że kreatywny musi być inżynier. Ale po co ta umiejętność np. właścicielowi małego sklepu?

- Żeby utrzymać swój sklep. Niedawno byłem w Mediolanie i musiałem kupić szczoteczkę do zębów. Wszedłem do jednego z setek tamtejszych małych sklepików. Najtańsza szczoteczka kosztowała, w przeliczeniu, 4,5 dolara. W Stanach taką samą kupiłbym za 1,5 dolara. W warunkach prawdziwej konkurencji te małe sklepiki nie miałyby najmniejszych szans na przeżycie. Jeśli mam sklep ze szczoteczkami i pastą do zębów i chcę konkurować z wielkim sklepem, który ma kilka razy niższe ceny, to nie mogę sprzedawać tego samego i w taki sam sposób, jak robi to konkurent. Żeby przeżyć, muszę mieć nowe pomysły. Np. sprzedawać szczoteczki z ekologicznego plastiku, który szybko się rozkłada, albo grające, albo o śmiesznych kształtach, może jakieś nieprzyzwoite. Jeśli pokonam granicę dzielącą robotnika, który robi to samo przez 50 lat, od człowieka, który wykorzystuje szanse i jest w stanie mieć nowe pomysły, to mam szansę wygrać z wielkim marketem.

Tylko jak zrobić to przejście?

- Większość z nas w procesie kształcenia ćwiczy tylko lewą półkulę mózgu, która odpowiada za myślenie analityczne. Taki "półmózgowiec" może wykonać prace typowe, ale nic więcej. Za kreatywność odpowiada prawa półkula. "Całomózgowiec", oprócz prac typowych, jest w stanie tworzyć nowe idee. Są setki rzeczy, które możemy robić, żeby pobudzać prawą półkulę i rozwinąć kreatywność - chodźmy do teatru, zacznijmy malować, zacznijmy uprawiać nowy sport, piszmy wiersze.

Czyli pójdę do teatru, zacznę się uczyć chińskiego, wezmę lekcje gry na pianinie i zacznę odnosić sukcesy?

- Nie wystarczy dostać 15 wskazówek, by od razu tworzyć wynalazki. Po pierwsze, musimy chcieć się zmienić. Po drugie, musimy wiedzieć, w jakim teraz jesteśmy punkcie i dokąd chcemy dojść. Na przykład w ciągu dwóch lat chcę opatentować kilka wynalazków. Pomocne w tym może być narysowanie linii życia. Trzeba wziąć ogromny arkusz papieru, kredki, farby. Zaznaczyć „dziś” i np. „za dwa lata”, a potem połączyć oba punkty linią i wyobrazić sobie, że nasze życie to rzeka, na której są przeszkody, która meandruje, ale cały czas wie, dokąd płynie. Do tego trzeba być odpowiednio zmotywowanym, ciężko pracować i cały czas rozwijać kreatywność. Według pewnych teorii, aby osiągnąć sukces, trzeba dysponować w odpowiedniej równowadze trzema rodzajami inteligencji: •  praktyczną, czyli umiejętnościami dnia codziennego, •  analityczną, np. jak przeprowadzić prostą analizę ekonomiczną, i •  kreatywną, która wymaga tworzenia nowych idei. Jeśli ktoś ma bardzo wysokie IQ, a brakuje mu inteligencji praktycznej lub kreatywnej, niczego nie osiągnie. Podobnie jak ktoś, kto jest bardzo kreatywny, a nie potrafi przeprowadzić racjonalnej analizy.

Tylko że my sobie coś zaplanujemy, a potem życie i tak robi swoje.

- Linia życia daje nam perspektywę po to, by uruchomić prawą stronę mózgu. Ale kiedy dochodzi do realizacji naszego planu, wtedy trzeba umieć się adaptować, czyli musimy wiedzieć, dokąd chcemy dojść, i cały czas dostosowywać się do okoliczności i na każdym etapie mieć jakieś alternatywy. Najlepiej rozwijać kilka rodzajów działalności i w zależności od okoliczności przestawiać się z jednej na drugą.

A nie lepiej być specjalistą w jednej dziedzinie? 

- Można powiedzieć sobie: wyspecjalizuję się w jednej dziedzinie. I pewnie będę w tym świetny. Ale co się stanie, kiedy świat się zmieni i moje umiejętności będą już niepotrzebne? Mój przyjaciel był wiceprezesem firmy budowlanej w okolicach Waszyngtonu. Zapotrzebowanie na domy było olbrzymie, więc przez 20 lat firma fantastycznie się rozwijała, robiąc tylko jedną rzecz - budując osiedla w tej samej technologii. Przez ten czas mój przyjaciel mówił swojemu szefowi, że powinni zacząć robić coś jeszcze, ale właściciel odpowiadał, że nie ma po co zawracać sobie głowy takimi bzdurami, skoro dochody są wspaniałe, co roku firma zwiększa obroty. I wtedy skończył się boom. Nie było zleceń, firma musiała zamknąć oddziały, z 250 pracowników zeszła do 60, a na końcu zwolniono wiceprezesa. Dlaczego tak się stało? Bo kiedy nagle zmieniły się warunki, firma nie była w stanie dostosować się do nich.

Ale nie wszyscy chcą podejmować ryzyko i robić wciąż nowe rzeczy.

- Musimy się adaptować. Jeśli podejmiemy ryzyko, to albo wygramy, albo przegramy. Jeśli go nie podejmiemy, przegramy na pewno.

*Tomasz Arciszewski - profesor na George Mason University w Wirginii w USA. Wykłada przedmioty analityczne i inżynierię wynalazczości na wydziale inżynierii i informatyki. Autor publikacji z zakresu kreatywności inżynierskiej i innowacyjności.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.