Kto nie zdążył w ostatnich miesiącach zaciągnąć kredytu - czy to w związku z prowadzoną działalnością gospodarczą, czy to hipotecznego, na zakup domu lub
mieszkania - ma sporego pecha. Teraz o pożyczkę bankową będzie mu znacznie trudniej. Z opublikowanej właśnie najnowszej ankiety NBP wynika, że po okresie rozluźniania polityki kredytowej banki zaczynają ostro przykręcać klientom śrubę. I nie pozostawiają złudzeń, że w najbliższym czasie lepiej nie będzie.
Ankieta NBP została przeprowadzona na przełomie grudnia i stycznia w 29 bankach, które odpowiadają za ponad 80 proc. udziału w rynku kredytów. Najbardziej mrożące krew w żyłach wnioski płyną z tej ankiety dla osób planujących zaciągnięcie kredytu hipotecznego.
Ostre przykręcanie śruby hipotecznej Ponad 40 proc. bankowców przyznaje, że w ostatnim kwartale zaostrzyli politykę przyznawania kredytów pod zastaw domu lub mieszkania. Aż 85 proc. przepowiada, że kryteria kredytowe zaostrzy też w kolejnym kwartale. Z tego połowa określa spodziewane zmiany in minus jako "znaczne". Dla wielu potencjalnych kredytobiorców, zwłaszcza tych z niewysokimi dochodami - bądź mających nieregularne dochody - a także tych nieposiadających wkładu własnego, może to brzmieć jak wyrok.
Z raportu NBP wynika, że najczęściej zaostrzanie polityki kredytowej obejmuje podwyższenie wymaganego wkładu własnego kredytobiorców oraz większe wymagania dotyczące zabezpieczeń (takie parametry wymieniło 35-40 proc. banków). Ponad jedna trzecia banków wskazała na "inne warunki", zaliczając do nich wycofanie z oferty
kredytów walutowych i zaostrzenie zasad weryfikacji
zdolności kredytowej. To ostatnie jest zasługą Komisji Nadzoru Finansowego, która wymaga od banków, by nie udzielały kredytów osobom, którym raty kredytowe pochłaniają już ponad 50 proc. dochodów.
Podobnie jak w poprzednim kwartale większość banków zaraportowała do NBP spadek popytu na
kredyty mieszkaniowe. Tak twierdzi połowa banków, z czego ponad jedna czwarta określa spadek popytu na hipoteki jako "znaczny". W opinii bankowców Polacy rzadziej idą po kredyt hipoteczny, bo spodziewają się dalszego spadku cen mieszkań i czekają na lepszą okazję (tak uważa 66 proc. bankowców) oraz dlatego, że pogorszyła się sytuacja finansowa gospodarstw domowych (to opinia 40 proc. bankowców). Jedna trzecia menedżerów w bankach uważa, że spadek popytu na kredyty hipoteczne to efekt skasowania przez rząd programu "Rodzina na swoim".
Szlaban na kredyty dla małych firm Bankowcy nie mają też dobrych wiadomości dla właścicieli małych i średnich firm. Aż 40 proc. ankietowanych bankowców potwierdziło, że w ostatnim kwartale zaostrzyli politykę kredytową dla drobnych przedsiębiorców, jeśli chodzi o długoterminowe pożyczki, w 20 proc. banków trudniej także o kredyt krótkoterminowy. Bez większych zmian pozostały tylko kryteria krótkich kredytów dla dużych, wiarygodnych firm. Pozostałe zapłacą więcej i dostęp do pieniędzy mają trudniejszy.
Drastycznie zmieniła się w bankach wycena kredytów dla przedsiębiorstw. O ile jeszcze pół roku temu prawie połowa bankowców raportowała obniżanie marż, a kwartał temu informowali, że cena kredytu jest bez zmian, to teraz aż 35 proc. bankowców przyznaje, że podwyższyli ceny kredytów dla firm. Poza tym 10 proc. bankowców ścięło maksymalne wartości dostępnego kredytowania oraz maksymalny
okres kredytowania.
Większość bankowców tłumaczy zaostrzanie polityki kredytowej spodziewanym pogorszeniem sytuacji gospodarczej w kraju, co nieuchronnie będzie oznaczało wzrost liczby przedsiębiorstw mających kłopoty finansowe. Taką przyczynę podwyżek marż i zaostrzenia warunków kredytowania podaje 63 proc. pytanych bankowców. Prawie 40 proc. przyznaje też, że będzie bardziej pilnować pieniędzy ze względu na sytuację kapitałową banku.
Szybki kredyt? Będzie tańszy, ale kto go weźmie? Jedynym rodzajem kredytów, których udzielanie w bankach wciąż idzie pełną parą, są kredyty konsumpcyjne. Banki nie tylko nie odsyłają z kwitkiem klientów, ale wręcz łagodzą warunki udzielania takich pożyczek. Prawie 10 proc. pytanych bankowców przyznaje, że ostatnio nawet obniżali ceny kredytów konsumpcyjnych. Co z tego, skoro jest to i tak najwyżej wyceniana przez banki odmiana pożyczek, z marżami sięgającymi 10 proc. i więcej. Ale i w tych pożyczkach bankowcy zauważają spadek popytu klientów. Nie tylko z powodu wysokiego oprocentowania, ale przede wszystkim w związku ze spadkiem zapotrzebowania na dobra trwałego użytku i pogorszeniem swej kondycji finansowej.