Ekonomiści nie pozostawiają złudzeń - 2009 rok upłynie pod znakiem kryzysu. Podpowiadamy, co może nas w przyszłym roku więcej kosztować, a na co wydamy mniej pieniędzy. I jak finansować działalność firmy, skoro kredyty są droższe i trudniej dostępne.
Kilka prostych chwytów
Po analizie kosztów może okazać się, że istnieją proste sposoby na oszczędności. Jakie? Podajemy kilka przykładów.
• nie warto utrzymywać starego samochodu, skoro jego naprawa kosztuje miesięcznie tyle co rata kredytu lub rata leasingowa za nowe auto. W przypadku zakupu na kredyt auto jest naszą własnością, możemy dokonywać odpisów amortyzacyjnych, które są kosztem uzyskania przychodów, w koszty możemy również wpisać odsetki z kredytu. W przypadku leasingu rata będzie kosztem w całości. Zyskujemy więc nie tylko nowy samochód, ale także zwiększenie kosztów, czyli zmniejszenie obciążeń fiskalnych;
• nie wszystkie urządzenia biurowe muszą być własnością przedsiębiorstwa. Często korzystanie z wynajętych skanerów, kserokopiarek czy bindownic jest tańsze niż inwestowanie własnych pieniędzy;
• nie zawsze warto utrzymywać wydziały produkcyjne w całości, łącznie np. z prowadzeniem magazynu, ponoszeniem kosztów eksploatacji i modernizacji maszyn. Tańszym sposobem może okazać się zlecanie całości lub części produkcji firmom zewnętrznym. Zlecając usługę, ponosimy koszty, ale oszczędzamy czas;
• firmy zewnętrzne mogą się przydać także, wykonując obowiązki niektórych pracowników, np. radcy prawnego lub księgowej. Zatrudniając własne kadry, ponosimy wyższe koszty ich utrzymania - płacimy nie tylko wynagrodzenia, ale także opłaty ZUS, musimy zapewnić świadczenia pracownicze, wyposażenie stanowiska pracy, szkolenia.
Nie bądź sknerą
Ale nie na wszystkim możemy w przyszłym roku oszczędzać.
Rosnąć zaczną np. wydatki na ochronę danych. Z raportu firmy doradczej Deloitte wynika, że bardzo szybko wzrasta ilość przechowywanych w firmach informacji. Jednocześnie wykorzystywanie nowych technologii (np. blogów) zwiększa niebezpieczeństwo utraty danych.
Do tego firmy używają coraz więcej sprzętu - każdy pracownik ma laptop, często wykorzystywane są aparaty fotograficzne, kamery, przenośne pamięci. Z raportu wynika, że wydatki przedsiębiorstw na sprzęt rosną z roku na rok o 10 proc. A niebezpieczeństwo ich zgubienia naraża firmy na duże straty.
Inna sprawa, nad którą warto się zastanowić, to wydatki na reklamę i promocję. Coraz rzadszym, ale wciąż popularnym w Polsce myśleniem jest, że w czasie kryzysu to właśnie tu oszczędzamy w pierwszej kolejności. - Kiedy o klienta jest trudniej, trzeba bardziej się napracować, by zwrócić na siebie jego uwagę - mówi Tomasz Michałowicz z Agencji Komunikacji Społecznej /3PR/. - Cięcie takich wydatków to duży błąd, który skutkuje utratą pozycji na rynku. Doskonale rozumieją to na przykład banki, które rozpoczęły gigantyczne akcje reklamowe lokat licząc na przyciągnięcie pieniędzy, które ludzie wycofali z giełdy.
Przyda się Bruksela
Bez względu na to, czy zdecydujemy się na wariant oszczędnościowy w prowadzeniu działalności, czy nie, warto zastanowić się nad źródłami pozyskiwania kapitału.
Błażej Moder z Łódzkiej Agencji Rozwoju regionalnego zauważa, że blisko 70 proc. polskich przedsiębiorstw z sektora MSP nie jest zadłużone w bankach. Przedsiębiorcy najczęściej pożyczają od rodziny, coraz chętniej też korzystają z funduszy europejskich. - Dzięki tej wstrzemięźliwości kryzys może mniej dotkliwie obejść się z sektorem MSP w Polsce - uważa Moder.
Przedsiębiorcom radzi poszukiwanie tańszego pieniądza. Mogą to być fundusze pożyczkowe albo projekty europejskie.
Te pierwsze działają z myślą o małych firmach, a do życia powołują je najczęściej agencje rozwoju regionalnego, fundacje i lokalne stowarzyszenia. Na przykład Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego pożyczy do 600 tys. zł. Zaletą jest niskie oprocentowanie (ok. 3 proc.). Pieniądze z funduszu pożyczkowego mogą zostać przeznaczone na inwestycje (nieruchomość, zakup maszyn, sprzęt komputerowy) lub na kupno licencji i praw patentowych. Więcej informacji uzyskać można na stronie Polskiego Stowarzyszenia Funduszy Pożyczkowych (zakładka "fundusze w Polsce").
Moder poleca też zainteresowanie się pieniędzmi z Unii. Do 2013 roku ponad 40 proc. funduszy unijnych (40 mld euro) trafi właśnie do przedsiębiorstw. Głównym priorytetem jest wspieranie małych i średnich firm. Programem, który ma największe fundusze, jest "Innowacyjna gospodarka". Tu jednak preferowany jest rozwój i nowoczesność. Trudno będzie więc uzyskać pieniądze np. na wymianę starych urządzeń.
- Możliwości wzięcia udziału w ciekawym projekcie są naprawdę duże. Niestety, zainteresowanie jest małe - mówi Błażej Rychlik, ekspert ośrodka Enterprise Europe Network w Łodzi informującego przedsiębiorców o funduszach europejskich.
Według niego podstawową barierą przy korzystaniu z unijnych funduszy jest kiepska informacja o europejskich projektach. Odstrasza też wkład własny. - To nie musi być jednak gotówka. Może to być udostępnienie laboratorium albo wręcz pomysł czy praca ekspertów - wyjaśnia Rychlik.
Uciążliwe są też formalności, a projekty bywają odrzucane, bo brakuje przysłowiowego przecinka. - Trzeba się trzymać instrukcji. Ale w projektach badawczych pieniądze są "łatwiejsze" niż w projektach inwestycyjnych, gdzie przedsiębiorca chce, by Unia kupiła mu komputer lub kserokopiarkę.
A projekty badawcze nie obędą się bez przedsiębiorców. Bo to, co robią naukowcy, ściśle wiąże się z przemysłem. - Może to być dofinansowanie na stworzenie nowoczesnego robota do pakowania ciastek czy nowatorski typ silnika - opowiada dr Rychlik.
Korzystałam z książki "Własna firma - Zakładanie i prowadzenie działalności", wydanej przez Forum.