Centrum Badania Opinii Społecznej zapytało pracujących Polaków, jak będzie wyglądało ich życie na emeryturze. Co się okazało? 87 proc. obecnych 30-, 40- i 50-latków chcę na emeryturze nadal pracować. Dorywczo - 42 proc. badanych. Stałą pracę na etacie zamierza kontynuować 21 proc. Co ciekawe, na własny rachunek dorabiać będzie - zgodnie z sondażem - aż 24 proc. respondentów
Przyszli emeryci garną się do dorabiania
- Wśród całego społeczeństwa ok. 15 proc. Polaków prowadzi firmę. Z tego wniosek, że przyszli emeryci chcą być bardziej przedsiębiorcy niż reszta narodu - nie kryje zaskoczenia Wiktor Wojciechowski, ekonomista fundacji FOR.
CBOS zapytał w sondażu też obecnych emerytów, ilu z nich dorabia w tym momencie. Wyniki różnią się diametralnie. Dorabia zaledwie 9 proc! Stałą pracę ma zaledwie 3 proc., dorywczą - 4 proc., a własną firmę prowadzi tylko 2 proc. badanych. Aż 89 proc. respondentów zadeklarowało, że utrzymuje się jedynie z emerytury. 12 proc. korzysta z pomocy rodziny lub krewnych. 9 proc. ma oszczędności.
Według Wojciechowskiego to, że przyszli emeryci tak garną się do dorabiania, wynika z większej świadomości zmian w systemie emerytalnym.
Na każdym kroku słyszą, że nowe emerytury będą niewielkie. Przyznaje to choćby Ministerstwa Pracy. Według resortu świadczenia dzisiejszych 30-latków będą o jedną trzecią niższe od obecnie wypłacanych. A przecież już dziś emerytury wysokie nie są. Średnia to 1600 zł brutto. Polacy zdają sobie więc sprawę, że nie będzie wyboru - zamiast używać życia na Majorce, trzeba będzie zakasać rękawy i pracować.
Zdaniem Wojciechowskiego przyszli emeryci przewidują, że pieniądze, które będą dostawać na starość, nie wystarczą im do przeżycia. I jednocześnie są przekonani, że żaden pracodawca nie będzie chciał ich zatrudnić.
Najlepszym rozwiązaniem jest więc własna firma. Czy będąc emerytem, można jednak prowadzić profesjonalnie własny biznes? Feliks Grejciun, przedsiębiorca kaletnik z Częstochowy, pracuje od 70 lat. I nie ma dosyć. Ma własny punkt usług kaletniczych. Reperuje teczki, wszywa zamki. - Nie wyobrażam sobie życia bez pracy - mówi.
Grejciun to zwycięzca konkursu "Gazety" i PKPP Lewiatan "Stary człowiek i może pracować". Wśród finalistów byli też inni przedsiębiorcy. Choćby Adolf Skokowski, 92 lata, który w 1945 r otworzył pierwszy zakład fryzjerski w Gdańsku, czy Marianna Michalecka, 91 lat. Od 1972 r. prowadzi sklep metalowy. Rodzina mówi, że nie może bez niego żyć. Jest z jednym z najlepszych w okolicy fachowców od rur i pieców.
Społeczeństwo się starzeje
Jeżeli chcemy, aby nasz system emerytalny nie zbankrutował, dłuższa praca Polaków to konieczność - zapewniają ekonomiści.
W 2030 r., czyli za 20 lat, osób powyżej sześćdziesiątki będzie już ponad 10 mln. Emeryci będą żyć coraz dłużej. Średnia życia Polek to 79,4 roku, a mężczyzn - 70,8. W 2030 r. będzie to 77,6 dla mężczyzn i 83,3 dla kobiet. A młodych będzie coraz mniej. Mamy 7,5 mln osób w wieku do 18 lat. W 2030 r. będzie ich 5,3 mln.
Dziś na jednego emeryta przypada czterech pracujących. W 2030 r. będzie już tylko... dwóch pracujących. Z zagrożeń bomby demograficznej zdaje sobie sprawę rząd.
Przedstawiony przez premiera pod koniec stycznia "Plan rozwoju i konsolidacji finansów publicznych" zakłada stopniowe wyrównywanie wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Dziś kobiety pracują o pięć lat krócej.
DORABIANIE MA LIMITY
Emeryci chcący dorobić muszą jednak uważać.
Osoby na wcześniejszej emeryturze, a także na rencie z tytułu niezdolności do pracy oraz rencie rodzinnej nie mogą bowiem zbyt wiele dorobić. Jeżeli bowiem przekroczą ustalony limit, stracą część lub nawet całe świadczenie.
Bezkarnie można dorobić do 70 proc. przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Od grudnia to 2179,70 zł brutto. Po przekroczeniu tego progu emerytura jest zmniejszana.
O ile? Dokładnie o kwotę, o jaką przekroczyliśmy limit. Jeżeli więc pani Anna na wcześniejszej emeryturze zarobiła 2250 zł brutto, to jej emerytura będzie zmniejszona o 70,30 zł.
Ale uwaga! ZUS nie może nam zbyt dużo potrącić. Maksymalnie
- 467,09 zł - z emerytury, renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy,
- 350,34 zł - z renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy,
- 397,05 zł - z renty rodzinnej dla jednej osoby.
Jeśli limit dorabiania zostanie przekroczony o 130 proc. przeciętnego wynagrodzenia - obecnie to 4048,10 zł brutto - ZUS wstrzymuje wypłatę emerytury. Nie dostaniemy więc ani złotówki.
O przekroczenie limitów nie muszą się za to bać emeryci, którzy osiągnęli ustawowy wiek emerytalny - 60 (kobiety) lub 65 lat (mężczyźni). Oni mogą dorabiać, ile chcą.