Biznes Ludzie Pieniądze

Jak inwestować, to na Śląsku. Omijać Podlasie

Artur Kiełbasiński
17.12.2010 , aktualizacja: 17.12.2010 10:58
A A A Drukuj
Firmy przemysłowe wybierają Katowice, a usługowe - Warszawę - to wynik rankingu atrakcyjności poszczególnych regionów opracowany Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową. Atut Katowic? Na Śląsku ludzie są i wykształceni, i bezrobotni.
W przypadku województw analizowano, jakie inwestycje najłatwiej prowadzić w danym miejscu. W odniesieniu do regionów przedstawiciele Instytutu stworzyli ogólny ranking atrakcyjności inwestycyjnej.

W stosunku do 2009 r. pierwsza trójka rankingu atrakcyjności dla inwestycji przemysłowych nie uległa zmianie. Najatrakcyjniejsze dla przemysłu subregiony to katowicki, rybnicki i łódzki. Z siódmego na czwarte miejsce awansował podregion wrocławski. Ten awans to skutek poprawy infrastruktury gospodarczej. O sześć lokat poprawił swoją pozycję podregion Bielsk, który teraz zajmuje piątą lokatę w rankingu. Kolejne miejsca w tej kategorii zajmują kolejno subregiony: poznański, bydgosko-toruński, oświęcimski i krakowski. Na 10. pozycji znalazł się subregion szczeciński, który awansował do pierwszej dziesiątki. Rok temu zajmował w tym rankingu 13. pozycję. Warto zwrócić uwagę, że w pierwszej dziesiątce brak zarówno Warszawy, jak i Trójmiasta.

O sukcesie subregionu katowickiego zdecydowała m.in. dobra - z punktu widzenia pracodawców - sytuacja na rynku pracy. W tym regionie jest dużo wykształconych pracowników, a jednocześnie występuje bezrobocie. W efekcie łatwo o znalezienie wykwalifikowanej kadry. Podobne argumenty przemawiają zresztą za pozostałymi liderami rankingu w zakresie produkcji przemysłowej.

Na drugim biegunie atrakcyjności inwestycyjnej są głównie tereny północno-wschodniej Polski, ale też subregiony pilski czy nowosądecki.

Nieco inaczej wygląda natomiast mapa atrakcyjności inwestycyjnej dla firm, które chcą świadczyć usługi. Tutaj liderem atrakcyjności jest Warszawa i jej okolice, a za nią subregiony skupione wokół dużych aglomeracji: łódzki, katowicki, krakowski, poznański, wrocławski. W rankingu na siódmej pozycji jest subregion bydgosko-toruński, który wyprzedza Trójmiasto. Dziesiątkę miejsc atrakcyjnych dla usługodawców dopełniają regiony bielski i rzeszowski. W tym przypadku o atrakcyjności danego terenu w dużej mierze decyduje chłonność rynku - stąd wysoka pozycja największych polskich aglomeracji.

Ranking obejmuje także atrakcyjność pod względem inwestycji w najnowsze technologie. Tutaj kolejność subregionów jest następująca: warszawski, krakowski, poznański, łódzki, wrocławski, trójmiejski. Dziesiątkę uzupełniają okolice: Katowic, Bydgoszczy i Torunia, Szczecina oraz Legnicy. Zarówno w przypadku inwestycji w usługi, jak też w nowoczesne technologie autorzy projektu podkreślają, że słabością regionu trójmiejskiego jest wysoki poziom przestępczości przy niskiej wykrywalności przestępstw.

Jednocześnie autorzy raportu pokusili się o stworzenie rankingu województw. W jego tworzeniu uwzględniono m.in.: sytuację na rynku pracy, dostępność terenów inwestycyjnych, dostępność komunikacyjną, ofertę kulturalną i turystyczną, poziom bezpieczeństwa publicznego. Efektem jest kolejna lista atrakcyjności regionów - kolejna, bo ranking powstaje od 2005 roku. Czołówka od lat jest taka sama: śląskie, dolnośląskie, mazowieckie. Na czwartym miejscu pojawiło się małopolskie, która w porównaniu z rankingiem 2009 r. przegoniło wielkopolskie. Kolejne pod względem atrakcyjności inwestycyjnej województwo to zachodniopomorskie. Zdaniem przedstawicieli IBnGR na tym województwie kończy się lista regionów o wysokiej atrakcyjności inwestycyjnej, Średniaki to: łódzkie, pomorskie, opolskie, lubuskie, kujawsko-pomorskie. Pięć najsłabszych regionów to: podkarpackie, warmińsko-mazurskie, świętokrzyskie. Na przedostatnim miejscu jest lubelskie (najsłabsze w 2009 r.), natomiast na ostatnie miejsce w rankingu spadło woj. podlaskie.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    15 głosów

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.