Biznes Ludzie Pieniądze

Firma z Gdańska, która zawstydziła oświetleniowców z całego świata

Artur Kiełbasiński
09.06.2011 , aktualizacja: 12.06.2011 16:05
A A A Drukuj
Wymyślili i produkują "banalne urządzenie" - elektroniczny zapalnik do ulicznych lamp. Tylko że nad takim rozwiązaniem przez lata głowili się przedstawiciele największych koncernów na świecie. Problemy techniczne rozwiązali dopiero młodzi inżynierowie z Trójmiasta, a spółka Azo Digital podpisuje umowy na całym świecie
Michał Balcerzak, Wiktor Naruszewicz, Piotr Adamowicz, Maciej Kalisz - prezentują elektroniczny zapalnik i świetny humor
Archiwum prywatne
Michał Balcerzak, Wiktor Naruszewicz, Piotr Adamowicz, Maciej Kalisz - prezentują elektroniczny zapalnik i świetny humor
SONDAŻ
Najlepszy sposób na własny biznes...

... innowacyjna technologia
... handel w intratnej niszy
... znajomości w instytucjach publicznych
... ciekawa kampania reklamowa
Nie dam się skusić na własny biznes

Zaczęło się banalnie, od pracy w serwisie elektronicznym. Student Politechniki Gdańskiej Piotr Adamowicz studiuje elektronikę i telekomunikację, a po zajęciach pracuje w warsztacie elektronicznym. Zakres zainteresowań pełen - od sprzętu akustycznego w samochodach po komputery. Po studiach uruchamia własną działalność gospodarczą, potem zakłada pierwszą spółkę.

- Interesowały mnie różne kwestie związane z przetwarzaniem energii elektrycznej - mówi Adamowicz. - Produkowaliśmy m.in. przetwornice do ciężarówek. Ale zajmowaliśmy się też bardziej przyziemnymi sprawami - w tym czasie powstał zasilacz do laptopów, który można było podłączyć do instalacji w ciężarówce. To były produkty niszowe, ale popyt na nie pozwalał utrzymać firmę. Cały czas jednak próbowaliśmy szukać innych produktów, które można by unowocześnić i przekuć tę operację w komercyjny sukces.

Czytaj także: 11 największych innowatorów polskiego internetu

Młodzi inżynierowie biorą na tapetę dwa produkty, które nie zmieniają się praktycznie od lat. Pierwszy to zasilacz do laptopów.

- Procesory, płyty główne, dyski - to wszystko zmienia się w błyskawicznym tempie, a zasilacze... A zasilacze nie - opowiada Adamowicz. Efekt? Po kilku miesiącach pracy produkują i sprzedają nową wersję zasilaczy do laptopów. Giganci na rynku komputerowym nie zwracają na nową wersję zasilacza uwagi. Sprzedaż trwa do dziś, ale poszukiwania niszy do opanowania trwały.

Nieświadomi skali kłopotów...

Wreszcie zwracają uwagę na... oświetlenie uliczne. Sposób działania lamp nie zmienił się od 40 lat. Więc trójmiejscy inżynierowie zaczynają szukać rozwiązania poprawiającego pracę tych urządzeń. Za najważniejsze uznali stworzenie nowego, elektronicznego zapalnika. Sama zmiana sposobu włączania lampy daje nawet 20 proc. oszczędności energii.

Czytaj także: Pięć firm, które rządzą polską branżą gier

- Byliśmy absolutnie nieświadomi tego, na co się porywamy, i jak pokazał czas, bardzo dobrze - śmieje się Adamowicz. - Lampa od pewnego poziomu poboru energii zaczyna wydawać różne dźwięki, a na ich skutek powstaje klasyczny rezonans. Te drgania niszczyły zapalniki, system elektroniczny nie sprawdzał się w nich absolutnie. Tego problemu nie rozwiązali tacy potentaci jak Osram czy Philips. Gdybyśmy o tym wiedzieli, zapewne odpuścilibyśmy sobie. Ale nie wiedzieliśmy...

Pracują najwyżej we trzech. Po kilku miesiącach - sukces. Udaje się stworzyć zapalnik elektroniczny, któremu rezonans nie szkodzi. Urządzenie zostaje opatentowane w Polsce, Europie, USA.

Co więcej - urządzenie jest nowoczesne nie tylko dlatego, że zapala lampy inaczej. Zastosowanie podzespołów elektronicznych daje niemal nieograniczone możliwości związane ze sterowaniem takimi lampami.

- Jeżeli zamontujemy nasze urządzenie w dowolnej lampie, to ono "samo rozpozna", jaki jest dzień, kiedy zachodzi, a kiedy wschodzi słońce - mówi Michał Balcerzak z AZO Digital. Urządzenie samodzielnie może sterować jasnością lamp - w księżycowe noce pobór prądu może być mniejszy, o określonej porze lampy mogą zmienić jasność emitowanego światła. Do tego udaje się rozwiązać inne kłopoty z zarządzaniem oświetleniem. Czasami natężenie światła zależy od klasy drogi - elektroniczny zapalnik pozwala to zaprogramować bardzo precyzyjnie.

Inżynierowie z AZO starają się być precyzyjni w wyliczeniach - 20 proc. energii oszczędza się dzięki poprawie systemu włączania lamp. Kolejne 20-30 proc. oszczędności można uzyskać dzięki świadomemu zarządzaniu oświetleniem.

Monter z tabletem?

W AZO Digital powstaje obecnie projekt do zarządzania siecią świetlną.

- W samym urządzeniu "zaszyliśmy" kilka funkcji, które pozwalają świadomie sterować całym systemem - opowiada Adamowicz. - Docelowo zaoferujemy możliwość zdalnego sterowania lampami za pośrednictwem internetu.

Czytaj także: Roboty, bezzałogowe samoloty i sztuczne oczy, czyli na co idą unijne dotacje

System zarządzania, wykorzystujący m.in. funkcję Google Maps, będzie pokazywał parametry wszystkich punktów oświetleniowych w danej sieci. Za pośrednictwem interfejsu komputerowego będzie możliwe np. przygaszanie lub rozjaśnianie oświetlenia w poszczególnych miejscach w zależności od potrzeb. Na mapie będzie można skontrolować wszystkie punkty świetlne w wybranym mieście czy na konkretnej ulicy. System ma stwarzać możliwość automatycznej kontroli np. poboru energii. Wszystkie informacje będą pochodziły bezpośrednio z zapalnika.

- Zmierzamy do sytuacji, w której monter będzie chodził z tabletem, na którym będzie miał wszystkie dane o lampach, które nadzoruje - wyjaśnia Jake Jephcott, odpowiedzialny w AZO Digital za międzynarodowy rozwój biznesu. - W systemie będą wszelkie potrzebne informacje, łącznie z tym, która lampa akurat się przepaliła.

Świadomość i ekologia

Do tej pory wyprodukowano w Gdyni ok. 3 tys. elektronicznych zapalników. Może i niewiele, ale pierwsze egzemplarze wysłano do Wielkiej Brytanii kilka miesiący temu. Bo pierwsze lampy sterowane elektroniczne pojawiły się właśnie we wschodnim Londynie.

- Obecnie mamy przedstawicieli handlowych w Abu Zabi, Dublinie, San Francisco, Izraelu - jednym tchem wymienia Jephcott. i jakby zawstydzony dodaje: - Gdy na świecie prezentujemy nasze urządzenia i pokazujemy, jakie dają korzyści, pojawia się natychmiastowe zainteresowanie produktem. Ludzie są świadomi takich rzeczy, jak ekologia, oszczędność energii, poprawa efektywności energetycznej. W Polsce widać często strach przed nowymi rozwiązaniami... Niby wszyscy są zainteresowani, ale jest obawa - na zasadzie, "o co chodzi z tymi nowinkami".

- Na szczęście nie wszędzie - ze śmiechem "broni" rodaków Michał Balcerzak. - Nasze rozwiązanie jest już stosowane w Gdańsku, na razie na obiektach podległych miejskiemu ośrodkowi sportu i rekreacji. To oznacza, że np. nasze zapalniki są stosowane na deptakach w pasie nadmorskim czy na stadionie gdańskiej Lechii. W najbliższym czasie testy rozpoczniemy we Wrocławiu, Poznaniu, najprawdopodobniej w Warszawie. Natomiast bardzo szybko rozwija się rynek usług dla prywatnych firm - tam gdzie dokładnie liczy się pieniądze, bardzo szybko zamawiają nowy typ zapalnika. W tej chwili montujemy nasze urządzenia m.in. w kilku trójmiejskich hotelach.

Czy rozwiązanie ma szansę na sukces? Czy wygra np. z modnym ostatnio oświetleniem ledowym? Michał Balcerzak jest przekonany, że tak. Bo rozwiązanie, które wymyśliło trzech inżynierów z Trójmiasta, można stosować we wszystkich typach tradycyjnych lamp. Oświetlenie led - jak mówi sam Balcerzak - "jest dobre, ale...". To "ale" to m.in. brak jednolitego standardu - kupując dany typ lampy, inwestor nie może wymieniać jej części dowolnie, ale jest skazany na jednego dostawcę. Do tego są to urządzenia drogie.

Zarobić na... odkrycia

AZO Digital jest spółką, w którą zainwestował Business Angel Seedfund, fundusz "anielski" wspierający innowacyjne firmy.

- Zanim ktokolwiek zacznie współpracę z zewnętrznym inwestorem, musi odpowiedzieć sobie na pytania: czego potrzebuje, jakie są jego preferencje, czy jest w stanie mentalnie wpuścić kogoś do swojej firmy - mówi Piotr Adamowicz. - Dla mnie największą wartością nie były nawet same pieniądze, które się pojawiły w firmie, i kontakty, ale swoista wiedza na temat zarządzania, możliwości rozwoju. Obecność inwestora daje możliwość nowego spojrzenia na swój biznes.

Sam Adamowicz mówi, że nie czeka na sukces, bo uważa, że w pewnej mierze już go osiągnął: - Powstała firma, która się rozwija, to daje satysfakcję. Każdego ranka z przyjemnością idę do pracy i jeśli trzeba, siedzę w laboratorium nawet do 23 i nie czuję z tego powodu dyskomfortu. Natomiast nie zakładam, że tutaj musi powstać jakaś gigantyczna struktura, wielka firma. Raczej liczę na to, że zarobimy na zapalnikach i będą pieniądze... na kolejne badania.

Podziel się

  • 66
  • 46
  • 5
  • 21
  • 3
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    235 głosów

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.