- Gdy zakładałam mój sklep, był rok 2007, handel w internecie nie był tak popularny jak dziś, ale ze wszystkich badań, do jakich docierałam, wynikało, że tę branżę czeka świetlana przyszłość: zakupy przez internet rosły każdego roku o 100 proc. - opowiada Wójcik-Skolimowska. Nad wyborem branży nie zastanawiała się długo
- Gdy mój syn się urodził, szukałam dla niego ciekawych, ładnych ubrań dobrej jakości. I okazało się, że nie jest to proste. Pomyślałam, że skoro ja mam problem, to pewnie inni rodzice również. Postanowiłam więc, że zapełnię tę niszę - mówi właścicielka Domilandii.
Na początku musiała pokonać wszelkie formalności związane z uruchomieniem sklepu.
Teoretycznie sprawa jest prosta: otwarty 24 godziny na dobę, bez czynszu za lokal, bez wielkich inwestycji na starcie. Wystarczy komputer i trochę miejsca na najszybciej schodzący towar. Nie musisz nawet kupować półek i martwić się o widoczny z daleka neon.
Trzeba mieć jednak pieniądze na założenie strony.
Wójcik-Skolimowskiej nie było na to stać.
Ale sobie poradziła. Jak?
Wynajmij sklep Gotowy sklep internetowy można wydzierżawić.
Taką możliwość oferuje bardzo dużo firm - wystarczy w wyszukiwarce
Google wpisać hasło "załóż sklep internetowy", a natychmiast pojawią się linki do firm, oferujących stworzenie sklepu od A do Z. Samo założenie sklepu trwa kilkanaście minut. Oczywiście wcześniej trzeba wybrać nazwę swojego sklepu (domenę).
Cena gotowego sklepu zależy od wielu czynników - m.in. od liczby produktów, które chcemy zaoferować. Stawki zaczynają się od 30 zł miesięcznie. Co ważne, oprogramowanie można bezpłatnie wypróbować i w każdej chwili się wycofać.
Sposobem na łatwe stworzenie e-sklepu jest założenie go na popularnych portalach aukcyjnych, takich jak Allegro.pl czy eBay.pl. Wbrew pozorom nie oznacza to, że staniemy się częścią portalu bez szans na wyróżnienie się w natłoku innych aukcji. Mamy pełną kontrolę nad wyglądem e-sklepu (możemy wybrać nazwę, kolorystykę, sposób wyświetlania produktów, nazwy działów), a dodatkowo nasz sklep może mieć własny adres, który będziemy reklamować wśród klientów. Jak to działa? Trzeba zarejestrować się na portalu jako firma, a potem krok po kroku tworzyć stronę. Trwa to kilka minut.
Wypromuj nazwę Wójcik-Skolimowska na początku działalności założyła konto na Allegro.
- Od samego początku używałam tam nicka "Domilandia". W ten sposób wypromowałam nazwę i wyrobiłam sobie renomę wśród młodych matek - tłumaczy właścicielka e-sklepu.
Z pomocą przyszedł też mąż - w ramach urodzinowego prezentu wykupił reklamę w Google'u, tzw. linki sponsorowane. Bizneswoman zatrudniła też firmę zajmującą się pozycjonowaniem sklepu w wyszukiwarkach. Koszt tej usługi zależy od liczby tzw. słów kluczowych, jakie chcemy pozycjonować - płaci się za każde słowo. Ale dzięki temu sklep znajdzie się w pierwszej dziesiątce wyników wyszukiwania wyświetlanych na stronie. Co ważne, takim firmom płaci się za efekt - tylko wtedy, gdy nasz e-sklep znajdzie się odpowiednio wysoko w wynikach wyszukiwania.
Zadbaj o towar Jedną z zalet posiadania sklepu internetowego jest to, że nie trzeba posiadać wypełnionych towarem sklepowych półek ani magazynu. Możemy bowiem zdecydować się na współpracę z hurtownią, która za nas dbać będzie o to, by towar zawsze był dostępny. Są już hurtownie zajmujące się nawet wysyłką paczek do klientów. To wszystko jednak w zamian za część naszej prowizji. Jeśli dopiero zaczynamy handlować i mamy niewielki asortyment, to taka współpraca może nam się nie opłacać - lepiej te sto żelazek trzymać w pokoju i za każdym razem iść na pocztę, by nadać paczkę. Ale przy kilkuset zamówieniach w miesiącu współpraca z hurtownią może okazać się zbawieniem.
Właścicielka Domilandii zaznacza jednak, że o dobry towar wcale nie tak łatwo.
- Po pierwsze, nikt z dostawców, producentów nie zna startującego e-sklepu, a po drugie, z bliżej nieznanych mi przyczyn producenci niechętnie handlują ze sklepami działającymi wyłącznie w internecie. Gdy zaczęłam, w Poznaniu akurat trwały targi mody, na których wystawiało się kilka firm produkujących ubranka dziecięce. Chodziłam od stoiska do stoiska, ale tylko w dwóch przypadkach udało mi się podpisać umowy i kupić produkty. To podejście do e-sklepów, niestety, przez ostatnie kilka lat niewiele się zmieniło - żali się szefowa Domilandii.
Wyznaje też filozofię, że należy oferować tylko ten towar, który się fizycznie posiada.
- Jest wiele e-sklepów, które są pośrednikami. Zbierają zamówienia, a dopiero potem kupują towar w hurtowni. Ja posiadam wszystkie rzeczy wystawiane w internetowej witrynie. Dziś mój asortyment to ok. 2 tys. produktów. Sklepowe półki Domilandii są pełne rzeczywistych, a nie wirtualnych produktów - mówi.
Sama praca w e-sklepie też nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać.
- Każdy produkt trzeba sfotografować, zdjęcie obrobić, a potem bardzo dokładnie opisać. Nie wystarczy sam rozmiar, bo jedno "140" nie jest równe innemu. Dlatego wszystkie rzeczy sprzedawane w Domilandii mają podane dokładne wymiary. Sama jako matka chciałabym mieć pewność, że kupuję ubranie pasujące na moje dziecko. Oczywiście zgodnie z polskim prawem każdy klient kupujący w sklepie internetowym może zwrócić rzecz, nienaruszoną i z paragonem, jeśli się okaże, że z jakiegoś powodu nie spełnia jego oczekiwań. Ma na to dziesięć dni - tłumaczy Wójcik-Skolimowska.
Szanuj klienta Podkreśla, że ważnym elementem przy sprzedawaniu ubrań dziecięcych jest sezonowość. - Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy. Wydawało mi się, że skoro dzieci rodzą się cały czas, to popyt na ubranka powinien być niezmienny. Tymczasem okazało się, że w czasie letnich wakacji oraz w grudniu sprzedaż mocno spada. W Polsce nie można też liczyć, że modna kolekcja rozejdzie się jak świeże bułeczki. Owszem, sprzedam ją, ale po kilku miesiącach od premiery. Ludzie wychodzą z założenia, że przecież nadal jest modna, ale po jakimś czasie sklep obniży ceny - mówi właścicielka Domilandii.
Towar wysyła najpóźniej w ciągu dwóch dni od chwili wpłynięcia pieniędzy na jej konto. Nie stosuje za to płatności przy odbiorze. Dlaczego? - Na początku wiele razy nacięłam się na tym. Kupujący nie odbierali towaru i w ten sposób nie tylko zostawałam bez pieniędzy, ale płaciłam za wysłanie paczki oraz za jej odesłanie do mnie. Myślę jednak, że kupujący mi ufają: jestem VAT-owcem, mam kasę fiskalną, do każdej paczki wkładam paragon. W regulaminie sklepu jest mój adres, numer telefonu i konta. Wszystko, co formalnie potwierdza moją wiarygodność - przekonuje.
E-sklep a podatki - Wszelkie wydatki związane np. ze zrobieniem strony e-sklepu możemy zaliczyć do kosztów - mówi Agata Kalota, doradca podatkowy, prezes PJH Doradztwo Gospodarcze. - W przypadku e-handlu nie zawsze jesteśmy zobowiązani do posiadania kasy fiskalnej. Jeśli zapłatę za towar otrzymujemy tylko na konto bankowe firmy albo za pobraniem u kuriera, to kasa nie jest niezbędna. Ważne jednak, aby konkretna kwota była przypisana do konkretnej transakcji - zaznacza Kalota. - W przypadku osób rozpoczynających działalność w danym roku kasę musimy mieć, gdy nasza sprzedaż przekroczy 20 tys. zł. Jeśli jednak w poprzednim roku prowadziliśmy działalność i nie mieliśmy obowiązku posiadania kasy fiskalnej, to w tym roku limit wyniesie już 40 tys., a kasę musimy uruchomić po upływie dwóch miesięcy od chwili przekroczenia tej kwoty - zaznacza prezes PJH.