Ciągle jednym z najpopularniejszych rodzajów oszustw są oszustwa paliwowe. Firmy kupują olej opałowy, wyroby ropopochodne, a potem odbarwiają go i sprzedają jako napędowy. Tylko w kilku największych przypadkach w 2010 r. państwo straciło na akcyzie kilkadziesiąt milionów złotych. Jednak te przykłady oszustw są mało finezyjne. Poniżej prawdziwe smaczki, które opisuje sprawozdanie kontroli skarbowej za 2010 rok.
Zarabia 8 tys. zł rocznie. Kupił mieszkanie za 1,2 mln zł
W raporcie izby skarbowej czytamy: Podatnik, którego jedynym źródłem dochodu była renta nieprzekraczająca rocznie 8 tys. zł, nabył nieruchomość o wartości 1,2 mln zł. Powiedział, że wziął kredyt. Tyle że wcześniej cała kwota kredytu wraz z odsetkami została złożona dla zabezpieczenia w banku.
Skąd ma pan pieniądze? - pyta się skarbówka.
- To darowizna od rodziców. W sumie 20 mld starych złotych w gotówce - powiedział podejrzany.
Tłumaczenie może i wiarygodne, ale jak wyliczyli urzędnicy, żeby przekazać taką masę gotówki, trzeba by dużego samochodu dostawczego, bo pieniądze przy największym ówczesnym nominale (2 tys. zł) zajęłyby 9 m sześc.!
Finał sprawy - decyzja o zapłacie 1 mln zł podatku dochodowego z tytułu przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach.
Miał wielki sklep na Allegro. Ale zapomniał go zarejestrować
Inny podatnik przez cztery lata prowadził dobrze prosperujący sklep na Allegro. W sumie sprzedał 2,4 tys. sztuk różnego sprzętu elektronicznego na kwotę 1,5 mln zł. "Podatnik zapomniał jednak o zarejestrowaniu działalności gospodarczej oraz o obowiązku deklarowania i odprowadzania należnych budżetowi podatków". Efekt? 600 tys. zł do zapłaty dla fiskusa.
Inny "przedsiębiorca" sprzedawał doładowania do telefonów komórkowych oraz akcesoria związane z grami online. Dla zmyłki posiadał dziesięć kont użytkownika na różnych portalach aukcyjnych i sześć rachunków w różnych bankach. Tylko za lata 2008-09 wydano decyzje na kwotę prawie 170 tys. zł. A to nie koniec - skarbówka rozlicza go jeszcze za ubiegły rok.
Oszustwo transgraniczne
"Polak z austriackim paszportem stworzył sieć powiązanych podmiotów gospodarczych, każdy w innym kraju UE. Część z nich importowała podzespoły z Chin, inne składały gotowe urządzenia elektroniczne, a jeszcze inne zajmowały się ich dystrybucją" - czytamy w raporcie. Efekt był taki, że żaden z tych podmiotów nie płacił podatku VAT, bo twierdził, że taki obowiązek ciąży na jego kontrahencie z innego kraju.
Dopiero współpraca służb z Austrii, Niemiec, Holandii i Polski ujawniła oszustwo. Efekt? Ustalenia w podatku VAT na terenie Austrii w kwocie 8,6 mln euro i 2,5 mln zł w Polsce.
Żona VAT-u nie płaci
Właścicielowi firmy zajmującej się obrotem nieruchomościami trafił się interes życia - deweloper chciał kupić od niego dużą działkę. Chciwość szefa firmy sprawiła, że postanowił on nie płacić podatku VAT. W tym celu najpierw przepisał działkę na żonę w formie darowizny, a ta jako osoba nieprowadząca działalności gospodarczej mogła sprzedać nieruchomość, nie płacąc VAT-u.
Skarbówka poznała się na szwindlu i nieuczciwy biznesmen musiał zapłacić 3,1 mln zł podatku VAT.
Akcje pracownicze za grube miliony
Dzięki pomocy biur maklerskich i banków udało się nakryć nieuczciwego podatnika, który swoje nadwyżki lokował w akcje na warszawskiej giełdzie. - Skąd ma pan te pieniądze? - chciała wiedzieć skarbówka, a podatnik nie potrafił wskazać źródła dochodu. Efekt? Zryczałtowany podatek dochodowy od osób fizycznych w kwocie 8,7 mln zł.
Inny oszust wykazał się większą finezją. Kupował akcje pracownicze od pracowników jednej ze spółek i sprzedawał dalej z zyskiem różnym inwestorom, w tym zagranicznym. Transakcję sięgały wielu milionów złotych, co wzbudziło podejrzenia skarbówki. I tym razem podatnik nie potrafił wskazać źródła takich pieniędzy, więc fiskus naliczył zaległe podatki - w sumie 9 mln zł.