Biznes Ludzie Pieniądze

Lewe faktury, darowizny, akcje pracownicze - tak kantujemy fiskusa

is
04.07.2011 , aktualizacja: 04.07.2011 13:33
A A A Drukuj
Rząd próbuje ciąć deficyt budżetowy i nie ma litości dla oszustów podatkowych. Izby skarbowe ostro wzięły się za kanciarzy. Efekt? Tylko w ubiegłym roku izba skarbowa wykryła 84 tys. lewych faktur na kwotę ponad 3,7 mld zł! Najczęściej kantujemy na VAT, PIT i akcyzie. Tysiące przesłuchań i wniosków o zwolnienie z tajemnicy bankowej. Efekt? Zabezpieczenie majątku nieuczciwych podatników na sumę 567 mln zł i odzyskane 1,9 mld zł. Oto najciekawsze przykłady tego, jak Polacy próbowali oszukać fiskusa
Faktura
fot. AG
Faktura
SONDAŻ
Czy uważasz, że fiskus powinien zwiększyć kontrole podatkowe?

Owszem. Bedzie mniej oszustów.
Nie. Jest ich wystarczająco dużo.
Nie mam zdania.

Ciągle jednym z najpopularniejszych rodzajów oszustw są oszustwa paliwowe. Firmy kupują olej opałowy, wyroby ropopochodne, a potem odbarwiają go i sprzedają jako napędowy. Tylko w kilku największych przypadkach w 2010 r. państwo straciło na akcyzie kilkadziesiąt milionów złotych. Jednak te przykłady oszustw są mało finezyjne. Poniżej prawdziwe smaczki, które opisuje sprawozdanie kontroli skarbowej za 2010 rok.

Zarabia 8 tys. zł rocznie. Kupił mieszkanie za 1,2 mln zł

W raporcie izby skarbowej czytamy: Podatnik, którego jedynym źródłem dochodu była renta nieprzekraczająca rocznie 8 tys. zł, nabył nieruchomość o wartości 1,2 mln zł. Powiedział, że wziął kredyt. Tyle że wcześniej cała kwota kredytu wraz z odsetkami została złożona dla zabezpieczenia w banku.

Skąd ma pan pieniądze? - pyta się skarbówka.

- To darowizna od rodziców. W sumie 20 mld starych złotych w gotówce - powiedział podejrzany.

Tłumaczenie może i wiarygodne, ale jak wyliczyli urzędnicy, żeby przekazać taką masę gotówki, trzeba by dużego samochodu dostawczego, bo pieniądze przy największym ówczesnym nominale (2 tys. zł) zajęłyby 9 m sześc.!

Finał sprawy - decyzja o zapłacie 1 mln zł podatku dochodowego z tytułu przychodów nieznajdujących pokrycia w ujawnionych źródłach.

Miał wielki sklep na Allegro. Ale zapomniał go zarejestrować

Inny podatnik przez cztery lata prowadził dobrze prosperujący sklep na Allegro. W sumie sprzedał 2,4 tys. sztuk różnego sprzętu elektronicznego na kwotę 1,5 mln zł. "Podatnik zapomniał jednak o zarejestrowaniu działalności gospodarczej oraz o obowiązku deklarowania i odprowadzania należnych budżetowi podatków". Efekt? 600 tys. zł do zapłaty dla fiskusa.

Inny "przedsiębiorca" sprzedawał doładowania do telefonów komórkowych oraz akcesoria związane z grami online. Dla zmyłki posiadał dziesięć kont użytkownika na różnych portalach aukcyjnych i sześć rachunków w różnych bankach. Tylko za lata 2008-09 wydano decyzje na kwotę prawie 170 tys. zł. A to nie koniec - skarbówka rozlicza go jeszcze za ubiegły rok.

Oszustwo transgraniczne

"Polak z austriackim paszportem stworzył sieć powiązanych podmiotów gospodarczych, każdy w innym kraju UE. Część z nich importowała podzespoły z Chin, inne składały gotowe urządzenia elektroniczne, a jeszcze inne zajmowały się ich dystrybucją" - czytamy w raporcie. Efekt był taki, że żaden z tych podmiotów nie płacił podatku VAT, bo twierdził, że taki obowiązek ciąży na jego kontrahencie z innego kraju.

Dopiero współpraca służb z Austrii, Niemiec, Holandii i Polski ujawniła oszustwo. Efekt? Ustalenia w podatku VAT na terenie Austrii w kwocie 8,6 mln euro i 2,5 mln zł w Polsce.

Żona VAT-u nie płaci

Właścicielowi firmy zajmującej się obrotem nieruchomościami trafił się interes życia - deweloper chciał kupić od niego dużą działkę. Chciwość szefa firmy sprawiła, że postanowił on nie płacić podatku VAT. W tym celu najpierw przepisał działkę na żonę w formie darowizny, a ta jako osoba nieprowadząca działalności gospodarczej mogła sprzedać nieruchomość, nie płacąc VAT-u.

Skarbówka poznała się na szwindlu i nieuczciwy biznesmen musiał zapłacić 3,1 mln zł podatku VAT.

Akcje pracownicze za grube miliony

Dzięki pomocy biur maklerskich i banków udało się nakryć nieuczciwego podatnika, który swoje nadwyżki lokował w akcje na warszawskiej giełdzie. - Skąd ma pan te pieniądze? - chciała wiedzieć skarbówka, a podatnik nie potrafił wskazać źródła dochodu. Efekt? Zryczałtowany podatek dochodowy od osób fizycznych w kwocie 8,7 mln zł.

Inny oszust wykazał się większą finezją. Kupował akcje pracownicze od pracowników jednej ze spółek i sprzedawał dalej z zyskiem różnym inwestorom, w tym zagranicznym. Transakcję sięgały wielu milionów złotych, co wzbudziło podejrzenia skarbówki. I tym razem podatnik nie potrafił wskazać źródła takich pieniędzy, więc fiskus naliczył zaległe podatki - w sumie 9 mln zł.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.