- Będziemy zwracali się z oficjalnym pismem o skierowanie przez prezydenta tej noweli do Trybunału Konstytucyjnego - zapowiada Kostrz-Kostecka.
Zdaniem Mariana Mazurka z kancelarii M Mazurek i Partnerzy duże wątpliwości i podejrzenia musi wzbudzać fakt, że 45 poprawek posłowie przegłosowali w 35 minut.
- To jakieś kuriozum, skąd ten pośpiech? To gniot legislacyjny i ustawa szkodząca społeczeństwu - ocenia Mazurek.
Duże wątpliwości zdaniem prawnika wzbudzają zapisy dotyczące nowych sposobów naliczania podatku śmieciowego. Ma on być naliczany na podstawie spisu ludności od tzw. głowy, co zdaniem Mazurka jest łatwe na wsiach czy w małych miasteczkach, ale w większych aglomeracjach jak Warszawa często jest trudno doliczyć się liczby mieszkańców w danym lokalu.
CZYTAJ TAKŻE:
Zapłacimy nowy podatek. Od śmieci Kolejna metoda obliczania to od zużycia wody, a w ustawie nie jest powiedziane której - zimnej czy ciepłej. - To ten, kto się więcej razy kąpie, ma płacić więcej? - pyta Mazurek. Następny sposób naliczania zapisany w ustawie to od gospodarstwa domowego, choć również nie jest zdefiniowane, co ustawodawca rozumie przez gospodarstwo domowe, i od powierzchni lokalu.
- Brakuje przepisów doprecyzowujących, bo jeżeli mam 100 m kw. domu, a obok 300 m kw. garażu, bo kolekcjonuję
samochody, to mam płacić od 400 m kw., od 100 czy od 300? - zadaje kolejne pytanie Mazurek.
Nowelizacja ustawy nie mówi w ogóle o górnej granicy opłat. Zdaniem prawników taki zapis może prowadzić do nadużyć i samowolki gmin w naliczaniu opłat.
Zdaniem prof. Marka Chmaja, prawnika konstytucjonalisty, zastrzeżenia budzi to, że przy pracach nad tą ustawą nie zwrócono się o ekspertyzy, czy jest ona zgodna z konstytucją.
- Ustawa wprowadza nadmierną reglamentację - twierdzi prof. Chmaj. - Ponadto posłowie w nowelizacji ustawy zapisali aż 52 nowe artykuły. Tak daleko idące zmiany powinny być zapisane nie w noweli, ale w całkiem nowej ustawie.