Biznes Ludzie Pieniądze

Połowa polskich firm korzysta z nielegalnych programów

Szymon Baranowski
13.07.2011 , aktualizacja: 13.07.2011 18:39
A A A Drukuj
Grzywny do 720 tysięcy zł, konfiskaty sprzętu, utrata danych i zaufania klientów, a w ostateczności nawet więzienie. Takie konsekwencje mogą nas spotkać jeżeli używamy nielegalnego oprogramowania. Mimo to w połowie polskich firm spotyka się nielegalne oprogramowanie

SONDAŻ
Czy w Twojej firmie korzysta się z nielegalnego oprogramowania?

tak
nie
nie wiem



Tylko nieliczne przedsiębiorstwa używają w pełni legalnego oprogramowania. Znacząca większość w mniejszym lub większym stopniu łamie prawo.

- Realizując kilkaset projektów, mieliśmy tylko kilku klientów gdzie wykonany audyt potwierdził, że wszystko jest ok - mówi Robert Radziejewski z serwisu Tylkolegalnie.pl. - Najczęściej spotykane problemy, nie są związane ze świadomym piractwem i brakiem jakichkolwiek licencji. To, z czym spotykam się na co dzień związane jest raczej z problemem zarządzania oprogramowaniem, czyli przekroczeniem ilości dozwolonych instalacji, samowolnym instalowaniem przez pracowników "teoretycznie" darmowych programów oraz plików multimedialnych.

- Patrząc na liczbę zainteresowanych naszym oprogramowaniem do audytu legalności oprogramowania i plików, widzimy, że tzw. piractwo komputerowe, to w większości polskich firm problem z którym pracownicy działów IT borykają się każdego dnia - przyznaje Piotr Kubiak z AplusC Systems.

- Ten problem jest generalnie w Polsce duży, skoro nielegalne oprogramowanie w 2010 r. w Polsce osiągnęło rekordową wartość 553 mln USD, a stopa piractwa jest szacowana na poziomie 54 proc. - podaje dane Bartłomiej Witucki, rzecznik zrzeszenia producentów oprogramowania BSA w Polsce. - To tak, jakby co drugi samochód na polskich drogach był kradziony. Ta liczba robi większe wrażenie, jeśli weźmie się pod uwagę, że średnia w Unii Europejskiej wynosi 35 proc. (np. Czechy 36 proc.). Co ciekawe, bardzo często są to przedsiębiorstwa, które także żyją z rezultatów pracy twórczej, takie jak firmy architektoniczne, projektowania inżynieryjnego, studia graficzne czy agencje reklamowe.

Głupota, niewiedza czy chciwość

Działania przedsiębiorców w kwestii oprogramowanie, możemy podzielić na świadome i nieświadome. Jak się okazuje, większość przypadków łamania zasad użytkowania programów nie wynika ze złej woli, ale z braku wiedzy.

- Około 60 proc. przypadków instalowania nielegalnego oprogramowania, czy przechowywania nielegalnych plików, to nieświadome działanie użytkowników - zauważa Piotr Kubiak.

- Niestety część przedsiębiorców stara się ciąć koszty - podkreśla Robert Radziejewski. - Jak się okazuje, oszczędności te są tylko pozorne, ponieważ narażają firmę na ogromne starty finansowe. Zdarzają się sytuacje, gdy kierownictwo wymaga realizacji projektów bez budżetowania środków na zasoby IT. Wówczas informatycy muszą "radzić" sobie sami - mówi Radziejewski.

- Jakimkolwiek motywem kierują się piraci, zawsze będzie miało zastosowanie polskie przysłowie: mądry Polak po szkodzie - uważa Witucki. - Zdarza się jednak, że i po szkodzie nadal niemądry, czego dowodzą przypadki kar bezwzględnego pozbawienia wolności - albo w wypadku recydywy albo w wypadku nieprzestrzegania obowiązków nałożonych w ramach warunkowego zawieszenia wykonania kary. Takie orzeczenia już w Polsce zapadają.

Co ci grozi?

Polskie prawo za piractwo komputerowe przewiduje karę pozbawienia wolności oraz grzywny i odszkodowania, uzależnione od skali przestępstwa. Jak podaje BSA, rekordowa rekompensata, którą musiała zapłacić jedna z firm zajmujących się animacja komputerową, wyniosła ok. 534 tys. zł.

- Kary rzeczywiście są wysokie, jednak nie jest to wystarczające w momencie problemów z ich konsekwentnym egzekwowaniem - uważa Radziejewski. - Innym powodem małej efektywności kar jest łatwość dostępu do pirackich aplikacji i powszechne przyzwolenie społeczne na łamanie prawa, gdzie użytkownik myśli, że nie może zostać złapany za rękę na gorącym uczynku. Nie zmienia to faktu, że praktycznie w każdym miesiącu odnotowujemy od kilku do kilkunastu akcji policji w zakresie legalności oprogramowania i można śmiało stwierdzić, że jest ich coraz więcej i są coraz skuteczniejsze.

- Kary finansowe to tylko ułamek konsekwencji na jakie narażona jest firma - uważa Piotr Kubiak. - Konfiskata sprzętu komputerowego, w celu zgromadzenia materiału dowodowego oraz reperkusje związane z niedotrzymaniem terminów i zobowiązań, potrafią doprowadzić firmę do bankructwa.

- Pirackie oprogramowanie ściągnięte z Internetu może także sprawiać problemy z kompatybilnością i nie oferować niezbędnych aktualizacji - uświadamia Krzysztof Żak z Omegasoft.pl. - Poza tym, często zdarza się, że do aplikacji dołączane są wszelkiego rodzaju wirusy, konie trojańskie, programy szpiegujące. W konsekwencji może dojść do uszkodzenia systemu lub utraty cennych danych.

Jak uniknąć kar

- Podstawą jest zachowanie dokumentacji potwierdzającej posiadanie licencji na każdą kopię płatnej aplikacji, którą zainstalowano na firmowych komputerach - przypomina Krzysztof Żak. - Może to być oryginalna płyta z programem, jak i etykieta z numerem seryjnym. Należy także pamiętać, że w przypadku niektórych darmowych aplikacji, producent ogranicza prawo do bezpłatnego użytkowania jedynie do celów niekomercyjnych. Dlatego tak ważne jest zapoznanie się z zasadami licencji, na jakiej udostępniany jest dany program - wyjaśnia właściciel Omegasoft.pl.

prawa autorskie, small business

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.