W jakimś momencie w 2010 roku. Niestety, trudno o bardziej precyzyjną prognozę. Z jednej strony istnieją przesłanki, że stan gospodarki się nie pogorszy i, jak wiemy, kilka zielonych pędów jest już widocznych na pokryzysowych zgliszczach. Z drugiej strony perspektywa deficytów i planowane działania rządu osłabiają nasz optymizm co do zasięgu i tempa rekonwalescencji gospodarki. Zatem nasza prognoza będzie siłą rzeczy nieco mglista.
Możemy jednak być znacznie bardziej kategoryczni w przewidywaniu tego, czego mogą się spodziewać firmy, gdy koniunktura wreszcie się poprawi: całkiem innego rynku pracy. Będzie zupełnie inny i o wiele trudniejszy.
To był szok - Powiedzmy to sobie szczerze, ta recesja ludzi zaszokowała. Przyszła nagle i przewróciła ludziom życie do góry nogami, nie omijając praktycznie żadnej firmy i powodując masowe zwolnienia. Rok temu miejsce pracy w biznesie oznaczało obietnicę dobrej przyszłości i zarobki. Dziś praca w firmie wiąże się z poczuciem zagrożenia. Nie znasz dnia ani godziny. Nigdy nie wiadomo, co złego nas czeka następnego dnia w pracy.
Jakie są tego skutki? Wielu ludzi nie chce już pracować dla kogoś. Chcą pracować dla siebie lub kogoś, kogo znają i komu ufają. Specjalistka od marketingu powiedziała nam ostatnio w Chicago: "Mojego męża wyrzucono z pracy. Mnie zmniejszono liczbę godzin o połowę. Jak tylko staniemy na nogi, założymy własny biznes. Nigdy już nie chcemy przeżyć czegoś takiego ponownie".
Nie są odosobnieni. Przez Amerykę przetacza się fala silnych emocji - wystarczy przeczytać setki e-maili, które do nas przychodzą. Być czyimś pracownikiem to znaczy być na jego łasce i niełasce.
Efekty tego zjawiska mogą okazać się doniosłe. Gdy koniunktura się poprawi, wiele firm może po raz pierwszy mieć do czynienia z kandydatami do pracy, którzy nie będą szczególnie zachwyceni perspektywą zatrudnienia. Tak jakby samo przetrwanie recesji nie było wystarczająco trudnym wyzwaniem!
Na szczęście firmy mogą już teraz przygotować się na inne nastroje na rynku pracy. Wystarczy przestać zachowywać się jak wielki koncern - biurokratyczny i bezosobowy - i zacząć tworzyć atmosferę pełną życia i dynamiki. Praca w niewielkich firmach i przedsiębiorstwach ma prawdziwe zalety, które wielkie koncerny muszą naśladować. Zespoły muszą być mniejsze, organizacja bardziej płaska, a wartości takie jak szczerość, swobodny nastrój i innowacyjność muszą stać się integralną częścią kultury organizacyjnej.
Ludzie w firmie muszą czuć, że to, co mówią, ma znacznie, niezależnie od tego, jakie jest ich stanowisko w hierarchii czy tytuł. A co najważniejsze, firmy muszą zrozumieć, że gdy koniunktura się poprawi, najlepsi pracownicy nie będą chcieli dłużej czekać, aż ktoś im da uprawnienia do podejmowania decyzji lub awans za dobre wyniki. Alternatywa - własne przedsięwzięcie - będzie zbyt kusząca.
Kiedyś to się skończy - Nie chcemy tu powiedzieć, że duże firmy wcześniej nie musiały na tym polu stawiać czoła konkurencji. W latach 90. nim pękła bańka technologiczna do Silicon Valley napływali tłumnie absolwenci zarządzania. Obiecujące nowe branże zawsze przyciągają zdolnych ludzi.
Nadchodzące zmiany na rynku pracy nie będą tylko krótkotrwałym zjawiskiem. Ta recesja pozostawiła głębokie rany w psychice ludzi. Poprzednie recesje nadciągały powoli, a zwolnienia przeprowadzano bardziej stopniowo. Poprzednie recesje nie przyniosły oskarżeń wielkiego biznesu o winę za to, co złego się wydarzyło.
Nastąpiła fundamentalna zmiana i odzwierciedli ją to, jaką pracę ludzie będą wybierać.
Czy to coś złego? W gruncie rzeczy może jest wprost przeciwnie. Gospodarka zyska tylko na tym, że więcej osób zdecyduje się na własną działalność. Jeśli proponowany wzrost podatku od zysków kapitałowych nie będzie dla nich zbyt dotkliwy, ci przedsiębiorcy staną się lokomotywą tworzenia nowych miejsc pracy. A wielkie firmy mogą tylko zyskać na tym, że zmienią się tak, by podobać się przedsiębiorczym pracownikom. W gospodarce przyszłości tempo, elastyczność i innowacyjność będą bardziej istotne niż kiedykolwiek.
A więc nie, nie możemy dokładnie powiedzieć, kiedy skończy się ta straszna recesja. Wiemy tylko, że wreszcie się skończy i wówczas nowi wspaniali pracownicy będą dyktować warunki. I tylko nowe wspaniałe firmy zdołają ich z powrotem przyciągnąć.
* Jack i Suzy Welch są autorami międzynarodowego bestsellera „Winning znaczy zwyciężać”. Ostatnia ich książka to „Winning: Odpowiedzi: 74 najtrudniejsze dziś pytania w biznesie”.
Więcej w serwisie
"Tajemnice sukcesu według Jacka Welcha"