Biznes Ludzie Pieniądze

Skąd wziąć pieniądze na biznes

Michał Frąk
18.05.2011 , aktualizacja: 18.05.2011 12:00
A A A Drukuj
Jeszcze niedawno polscy przedsiębiorcy, zastanawiając się nad finansowaniem swoich przedsięwzięć, mieli na myśli głównie kredyty. Teraz wachlarz dostępnych rozwiązań jest szeroki i mocno wykracza poza ofertę banków. Dobranie odpowiedniego sposobu finansowania pozwoli nie tylko zdobyć kapitał. Są instytucje, które do pieniędzy dorzucają ogromną wiedzę.
Jarosław Dastych, prezes zarządu Proteon Pharmaceuticals
Fot. Tomasz Stańczak
Jarosław Dastych, prezes zarządu Proteon Pharmaceuticals
Istnieją liczne źródła środków na start biznesu
Istnieją liczne źródła środków na start biznesu
Kapitał na zalążek

Czasem do założenia firmy wystarczy sam pomysł. Pod warunkiem że jest dobry. Pieniądze na wspieranie takich przedsięwzięć mają tzw. fundusze kapitału zalążkowego (Seed Capital). Nie są im potrzebne sterty dokumentów, nawet nie musi istnieć firma. Wystarcza pomysł, w który uwierzą. Takie fundusze z reguły inwestują do miliona złotych. Na początku działalności to zupełnie wystarczy. Aby pozyskać pieniądze z takiego funduszu, wystarczy napisać krótki, jedno-, dwustronicowy opis inwestycji, tzw. teaser. Z racji objętości na pewno nie zamieścimy tam wszystkich informacji, jakie mamy, ale te dwie strony pozwolą funduszowi zorientować się, o co nam chodzi.

Młodzi przedsiębiorcy mają zazwyczaj obawy przed ujawnieniem swojego pomysłu. Boją się, że fundusz go wykorzysta i skopiuje. Tyle że do funduszy każdego dnia wpływają setki pomysłów. Część z nich od razu nadaje się do wyrzucenia (ok. 90 proc.), a nad resztą trzeba popracować. Ponadto przedstawiciele funduszy mówią, że niepotrzebne im są pomysły bez ludzi, którzy mogliby je zrealizować. Prawnicy i finansiści z funduszy tego nie zrobią. Dlatego podczas rozmowy trzeba będzie ich przekonać nie tylko do pomysłu, ale też do tego, że jesteśmy wstanie go wcielić w życie.

Na kontakt z takim funduszem zdecydował się trzy lata temu Jarosław Dastych, biotechnolog z Polskiej Akademii Nauk. Naukowiec przedstawił pomysł. Opierał się na zgłoszeniu patentowym, ale wszystko było jeszcze na etapie koncepcji. -Nie miałem doświadczenia w biznesie i nie wiedziałem, jak rozmawiać z potencjalnymi kontrahentami -wspomina Dastych. Fundusz uwierzył, że biznes się powiedzie. Wyłożył pieniądze i objął 80 proc. udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością Proteon Pharmaceuticals. - 80 proc. to dużo udziałów, ale i firma była wtedy niedojrzała -wspomina przedsiębiorca. Mimo że naukowiec został z mniejszościowymi udziałami, miał możliwość swobodnego kierowania firmą. Pojawili się pierwsi kontrahenci. -Brakowało nam jeszcze siedziby. W biobiznesie nie wystarczy wynajęcie biura. Tu potrzebne są dobrze wyposażone laboratoria - opowiada Dastych.

Firma dorobiła się własnego innowacyjnego produktu. Opracowała preparaty dla hodowców drobiu. Kiedy Unia Europejska zakazała stosowania pasz z antybiotykami, powstała luka rynkowa. Hodowcy chcieli nadal chronić drób przed chorobami, ale prawo już nie pozwalało używać do tego antybiotyków. - Opracowaliśmy technologię produkcji bakteriofagów. To naturalni wrogowie bakterii. Dzięki naszemu preparatowi w naturalny sposób można na przykład skutecznie zapobiegać zachorowaniom na salmonellę - mówi Jarosław Dastych, prezes firmy, która poinformowała, że wkrótce zadebiutuje na rynku New- Connect.

Venture Capital

Często jest tak, że firma szybko się rozwija i mocno inwestuje, a inwestycje to koszty, które wpływają negatywnie na jej wynik finansowy. W bankach przed udzieleniem kredytu takiej firmie zapalają się ostrzegawcze lampki. Analitycy w sposób schematyczny dokładnie sprawdzają bieżącą kondycję finansową firmy, nie patrząc dokładnie na perspektywy jej rozwoju. Nie mają skłonności do podejmowania zbyt dużego ryzyka i w konsekwencji mogą odmówić udzielenia kredytu. Tego problemu nie ma z funduszami Venture Capital. One szukają właśnie takich ryzykownych biznesów, bo na nich można zarobić najwięcej. Dla nich liczy się potencjał oraz doświadczenie zespołu, który rozwija projekt, a nie chwilowe wyniki przedsiębiorstwa. Rozmawiają z firmami, które pokazały, że ich model biznesowy (bądź technologia) się sprawdza i ma potencjał do dalszego wzrostu. Ale żeby rozwinąć skrzydła, potrzebują zastrzyku gotówki. - Fundusz Venture Capital jest w stanie zainwestować w spółkę nawet kilkanaście milionów złotych i w miarę jej potrzeb dokonywać kolejnych zastrzyków kapitału - mówi Marcin Łuczyn z Grupy Trinity, która zajmuje się m.in. inwestowaniem w dobrze rokujące biznesy.

Nie znaczy to, że pieniądze od Venture Capital łatwo pozyskać. Po pierwsze, fundusz musi uwierzyć, że biznes się uda. Będzie analizował dotychczasową historię firmy, jej potencjał, ale też kompetencje zarządu. Jeśli zdecyduje się zainwestować, pieniądze nie będą już problemem. Fundusze w przeciwieństwie do banków, nie udzielają pożyczek, ale obejmują udziały w firmie, czyli stają się jej współwłaścicielem. - Z reguły Venture Capital ma w firmach od 30 do 70 proc. udziałów. Celem funduszu nie jest przejęcie kontroli nad spółką, lecz utrzymanie struktury, która zagwarantuje prawidłową inwestycję przekazanych środków oraz będzie motywowała zarząd i pozostałych właścicieli do dalszego rozwijania biznesu - mówi Łuczyn.



Często przedsiębiorca, dla którego jego firma jest całym życiem, nie zgadza się z wyceną, jakiej dokonał fundusz, i twierdzi, że ta warta jest więcej. Z drugiej strony fundusz nie chce przepłacać za udziały w firmie, którą dopiero poznał i jej potencjał jest wciąż niepewny. Dlatego umowy często są konstruowane w taki sposób, że fundusz co jakiś czas dokonuje kolejnych inwestycji w spółkę po coraz wyższej wycenie. Oczywiście pod warunkiem, że ta realizuje wspólnie ustalone cele.

Jeśli Venture Capital uwierzy w nasz biznes, to znaczy, że rzeczywiście jest to model, który ma potencjał istotnego wzrostu wartości. W oczach naszych kontrahentów staniemy się również bardziej wiarygodnym partnerem. Fundusz nie tylko daje pieniądze, ale również swoje doświadczenie. Jego menedżerowie mają ogromną wiedzę, która pozwala nakierować firmę na wzrost jej wartości. Dodatkowo fundusz niejednokrotnie odciąży firmę od spraw niezwiązanych bezpośrednio z prowadzoną działalnością. Administracja, księgowość, finanse zajmują mnóstwo czasu. Fundusz może przejąć te obowiązki, aby przedsiębiorca skupił się na tym, co robi najlepiej.



Jedną z największych inwestycji Venture Capital wPolsce było przejęcie udziałów przez jeden z funduszy w portalu www.naszaklasa.pl. Jak przyznają pomysłodawcy nk.pl, pieniądze to nie wszystko. Fundusz, na który się zdecydowali, oferował też swoją bardzo bogatą wiedzę w rozwijaniu takich biznesów.

Private Equity

Nie tylko mali potrzebują kapitału. Taki sam, a może nawet większy, apetyt na pieniądze, mają duże stabilne firmy. Dla nich ofertę mają fundusze Private Equity. Należą do nich największe instytucje finansowe, bo i kapitał, jakim obracają, jest ogromny. Zdarzają się przejęcia nawet o wartości miliarda złotych. Mechanizm jest bardzo podobny do tego z Venture Capital, ale skala nieporównywalnie większa. Fundusze PE najczęściej szukają możliwości przejęcia liderów rynku, którzy mają potencjał wzrostu. Oprócz zapewnienia kapitału pomogą firmie wprowadzić dyscyplinę finansową, podzielą się wiedzą o danym segmencie

rynku i dadzą dostęp do szerokiej sieci kontaktów.

A może z UE

Mając firmę, możemy też startować po dofinansowania z Unii Europejskiej. Rozdają je różne instytucje: urząd marszałkowski, lokalna agencja rozwoju regionalnego, ale też prywatne firmy. Najbardziej znane jest działanie 8.1 programu operacyjnego "Innowacyjna gospodarka" wspierającego innowacje informatyczne. Program zasłynął z długich kolejek pod siedzibami agencji rozwoju regionalnego w całej Polsce, dlatego że wsparcie dostawały nie najlepsze projekty, ale te, które zostały najwcześniej złożone. Efekt był łatwy do przewidzenia. Już w przeddzień możliwości składania wniosków przed drzwiami stał ogonek chętnych. Po tych doświadczeniach Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości wprowadziła kryteria merytoryczne. Kolejki się skończyły, ale 8.1 nie traci na popularności. W tym momencie prowadzony jest kolejny nabór. Będzie trwał do 3 czerwca. Aby startować po pieniądze, trzeba prowadzić firmę nie dłużej niż rok. W tej edycji konkursu do rozdania jest ponad 300 mln zł. Wartość wydatków kwalifikujących się do objęcia wsparciem nie może być niższa niż 20 tys. zł i nie może przekroczyć 700 tys. zł.



Podziel się

  • 1
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Zamawiający pod lupą, czyli kontrola Prezesa UZP

W sytuacji gdy niemożliwe jest odwołanie się do KIO, skutecznym środkiem jest złożenie wniosku do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych o przeprowadzenie kontroli przetargu.