PO: - W sposób kompleksowy będziemy upraszczać i likwidować krępujące i zbędne przepisy.
PiS: -
Polska potrzebuje kompleksowego przeglądu obowiązującego prawa.
PSL: - Konsekwentnie będziemy uwalniać gospodarkę z biurokratycznych ograniczeń.
RPP: - Powołamy w parlamencie stałą komisję do walki z biurokracją.
Piękne? Owszem. W ten sposób chcą jednak leczyć chorobę, którą sami wywołali.
Parlament cierpi na biegunkę legislacyjną. W minionej kadencji uchwalił ponad tysiąc ustaw. W 1990 r. rocznik ustaw miał 20 cm grubości. Dziś ma 2 m. Oczywiście świat się zmienia, wiele nowych zjawisk wymaga regulacji prawnych. Dostosowujemy też prawo do norm unijnych - choć takie przepisy to tylko 15-20 proc. wszystkich uchwalanych ustaw.
Problem w tym, że politycy wychodzą z założenia, że każdy problem polityczny da się rozwiązać, zmieniając prawo (przykład: uchwalana pospiesznie ustawa hazardowa i przeciw dopalaczom), a tak nie jest.
Prawo powinno być stabilne. Jakie jest? Przykład - w ciągu ostatnich siedmiu lat uchwalono ponad 12 tys. zmian w przepisach podatkowych! Nikt normalny nie jest w stanie przyswoić takiej ilości przepisów.
Jakość prawa? Jaka jakość, skoro 70 proc. uchwalanych przepisów to nowelizacje ustaw. Czyli posłowie cały czas poprawiają to, co im nie wyszło poprzednim razem.
Ale co mają robić? Zostawiać buble? - zapyta ktoś. Nie tak, panowie i panie, nie tak! Jeśli prawo jest dobrze przygotowane, działa przez lata. Przykład? Kodeks Napoleona - jego normy służą od ponad 200 lat.
Co zrobić? 1. Niech nowy rząd, jak radzą legislatorzy, pokaże choćby w formie założeń, jakie ma plany legislacyjne na cały okres rządzenia. Wtedy nie będzie takiego bałaganu w parlamencie, gdy w jednej sprawie są projekty poselskie, senackie, rządowe i jeszcze społeczne. W tej kadencji na jednym posiedzeniu Senatu rozpatrywano cztery nowelizacje ustawy o ruchu drogowym. Trzy z nich dotyczyły zabytkowych samochodów. Naprawdę nie można było przygotować jednego projektu nowelizacji?
2. Niech kolejny rząd stworzy ciało, które zacznie badać jakość, skuteczność i koszty każdej uchwalonej przez parlament ustawy. Jak się sprawdza w działaniu? Czy spełnia zakładany cel? Dziś robi to sporadycznie. Co zaś robią politycy? Serwują nam... kolejne nowelizacje. Rodzi to tylko biurokrację i chaos, ten sam, z którym ponoć chcą walczyć.
George Bernard Shaw stwierdził kiedyś, że dużo łatwiej jest napisać dobrą sztukę, niż ustanowić dobre prawo. Warto, by politycy uświadomili sobie, że nie pracują w teatrze.