Biznes Ludzie Pieniądze

Kiosk z prasą w internecie

Sylwia Śmigiel
12.08.2011 , aktualizacja: 16.08.2011 10:58
A A A Drukuj
Trzech przyjaciół z Wrocławia założyło firmę umożliwiającą czytanie gazet bez wychodzenia z domu. Zaczynali od dziesięciu publikacji w wersji elektronicznej. Dziś mają ich już około 230 i ponad 150 tys. klientów.
-Najważniejsze było przekonanie wydawców, że nasze rozwiązania gwarantują im bezpieczestwo -mówi Krzysztof Krala, współzałożyciel e-Kiosku
Fot. Mieczysław Michalak
-Najważniejsze było przekonanie wydawców, że nasze rozwiązania gwarantują im bezpieczestwo -mówi Krzysztof Krala, współzałożyciel e-Kiosku
Siedem lat temu Piotr Kubiszewski był redaktorem naczelnym w magazynie komputerowym "CHIP", a Krzysztof Krala był tam m.in. szefem działu online oraz publikacji elektronicznych. W magazynie pracował też Sebastian Kondracki.

Kiedy w firmie były przeprowadzane zmiany, a szefowie zdecydowali o jej przeniesieniu z Wrocławia do Warszawy, postanowili założyć własną firmę.

Krzysztof Krala przekonał przyjaciół, że warto postawić na udostępnianie magazynów i gazet w formie elektronicznej. Był przekonany, że coraz więcej osób, zamiast kupować papierowe wydania, będzie chciało je czytać za pomocą komputera i przewracać kartki, klikając myszką.

Przyjaciele pod koniec 2004 roku założyli spółkę Digital Content, późniejszy e-Kiosk. Na start potrzebowali blisko 100 tys. zł. Pieniądze zdobyli od prywatnych inwestorów, wyłożyli też własne oszczędności. Pierwszy zakup to licencja na potrzebne programy, m.in. bibliotekę do obróbki plików PDF. Wykorzystując je, stworzyli system pozwalający na czytanie gazet na ekranach komputerów.

Pierwsza wersja była gotowała w 2006 roku. Wszystko wydawało się proste. - Zamiast wychodzić z domu po poranną gazetę, wystarczyło włączyć komputer - mówi Krala. Użytkownik rejestrował się w serwisie i instalował przeglądarkę do czytania e-wydań. Później wybierał na stronie e-Kiosk lub na stronach poszczególnych wydawców, co chce czytać. Płacił kartą płatniczą lub przelewem online i wybrany magazyn dostawał w postaci pliku. Do przeczytania egzemplarza wybranej gazety potrzebował tylko czytnika e-Kiosku. Na tej zasadzie działa to do dzisiaj.

Początki jednak były ciężkie. Wydawnictwa nie chciały udostępniać swoich gazet w wersji elektronicznej. W końcu przekonały ich zabezpieczenia, które przygotowała firma. Były tak skonstruowane, że użytkownicy nie mogli przeglądać gazet bez dostępu do internetu, np. jadąc pociągiem.

System uznawał to bowiem za zbyt ryzykowne. -

Zniechęcało to czytelników, ale na początku najważniejsze było przekonanie wydawców że takie rozwiązanie gwarantuje im bezpieczeństwo - mówi Krala.

Pięć lat temu e-Kiosk wystartował z dziesięcioma tytułami - głównie miesięcznikami i kolorowymi magazynami. Kiedy wydawcy przekonali się, że na takim rozwiązaniu nic nie tracą, oferta firmy zaczęła się zwiększać. Teraz mają już 230 tytułów prasowych. Są to m.in.: "Gazeta Wyborcza", "Przegląd Sportowy", "Polityka", "Wprost", "Newsweek", "Świat Nauki", "CHIP", "Komputer Świat", "Zwierciadło", "Nowa Fantastyka". Poza tym firma oferuje ponad 1 tys. audiobooków i e-booków.

- Nasze wydania mają wiele zalet, których nie mają tradycyjne. Użytkownik może je sortować według własnego klucza, robić wirtualne notatki. Poza tym wielu wydawców w wersjach elektronicznych dodaje muzykę, filmy - mówi Krala.

Klientów już nie zniechęcają drastyczne zabezpieczenia.

Mogą już wydrukować artykuł czy ściągnąć swoją gazetę, jadąc pociągiem. Jednak wciąż zabezpieczenia uniemożliwiają nielegalne ściągnięcie treści. - Użytkownik może najwyżej zrobić screenshot ekranu, ale wtedy jakość jest bardzo zła - mówi Krala.

Wielu klientów do czytania na komputerze przekonuje cena. Zazwyczaj za wersję elektroniczną trzeba zapłacić 15 proc. mniej niż za papierową. Niektórzy wydawcy sprzedają ją jeszcze taniej. - Naszym największym problemem jest stawka podatku VAT. W przypadku papierowej gazety wynosi ona 8 proc., elektronicznej już 23 proc., więc nie możemy oferować dużo niższych cen - mówi Krala.

W tej chwili e-Kiosk ma już 153 tys. użytkowników. Sporo z nich to Polacy mieszkający za granicą, głównie w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, a od czasu, kiedy polski kontyngent jest tam na misji, także w Afganistanie.

E-Kiosk wciąż się rozwija. Firma, żeby zdobyć pieniądze na inwestycję, pod koniec 2009 roku weszła na giełdę NewConnect. Biznesmeni pracują nad dwoma kolejnymi czytnikami. Chcą, żeby ich elektroniczne gazety i książki można było czytać nie tylko przy użyciu komputera czy iPada, ale także na tabletach i smartfonach wykorzystujących system Android oraz w przeglądarkach internetowych.

Ile trzeba wydać

Założyciele firmy e-Kiosk na start wydali blisko 100 tys. zł. Większość tej sumy przeznaczyli na zakup licencji programów umożliwiających stworzenie własnego systemu.

Reklama:

E-Kiosk nie wydaje pieniędzy na reklamę. Użytkownicy szukają bowiem konkretnych tytułów gazet. Firma, współpracując z wydawcą, zwraca uwagę na to, żeby informował klientów, że ma także wersję elektroniczną.

Ile można zarobić:

W ubiegłym roku przychody obu spółek - e-Kiosku i e-Gazet - wyniosły łącznie ok. 6,5 mln zł. W tym roku mają wzrosnąć do co najmniej 7 mln zł.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    22 głosy