Biznes Ludzie Pieniądze

Tłumacz na telefon. Nowy model biznesowy okazał się strzałem w dziesiątkę

Ewa Furtak
15.12.2011 , aktualizacja: 13.12.2011 17:33
A A A Drukuj
Nie każdy z nas zna na tyle dobrze jakiś język obcy, żeby się nim swobodnie posługiwać. Pół biedy, jeśli można coś załatwić za pośrednictwem e-maila, ale jeśli musimy zadzwonić i sami o coś dopytać? Z myślą o takich właśnie sytuacjach Urbaniec wymyślił system oferujący asystę tłumacza w rozmowach telefonicznych. - W dobie powszechnego dostępu do sieci komórkowych jest to możliwe - mówi. Tłumacz nie pomoże w nielegalnej transakcji, np. w zakupie broni lub partii narkotyków. Ale chętnie porozmawia za ciebie z austriackim albo brytyjskim policjantem.
Wojciech Urbaniec, pomysłodawca projektu Convertel
Fot. Tomasz Fritz
Wojciech Urbaniec, pomysłodawca projektu Convertel
Pewien mieszkaniec Bielska-Białej wypatrzył na niemieckim portalu z ogłoszeniami samochód, jakiego szukał od dobrych kilku miesięcy. Używanego golfa 3 ze skórzanymi siedzeniami, niedużym przebiegiem i po okazyjnej cenie. Po prostu auto marzeń. Pojawił się jednak problem, bo mężczyzna nie zna niemieckiego, a kobieta, która chce sprzedać samochód, nie mówi po angielsku. Jak się dogadać i ustalić szczegóły transakcji? Właśnie z myślą o takich sytuacjach bielszczanin Wojciech Urbaniec wymyślił projekt Convertel.

Niemiecki golf jest już w Polsce, a w transakcji pomógł telefoniczny tłumacz. Klient zapłacił za usługę jedynie 14 złotych.

Dotacja na innowację

Urbaniec jest z zawodu tłumaczem języka angielskiego, pracował kiedyś w firmie telekomunikacyjnej. To właśnie wtedy w jego głowie pojawił się pomysł, że można by połączyć te dwie dziedziny: znajomość języków obcych i nowoczesne technologie.

Nie każdy z nas zna na tyle dobrze jakiś język obcy, żeby się nim swobodnie posługiwać. Pół biedy, jeśli można coś załatwić za pośrednictwem e-maila, ale jeśli musimy zadzwonić i sami o coś dopytać? Z myślą o takich właśnie sytuacjach Urbaniec wymyślił system oferujący asystę tłumacza w rozmowach telefonicznych. - W dobie powszechnego dostępu do sieci komórkowych jest to możliwe - mówi.

Zasada działania systemu Convertel jest banalnie prosta. Osoba zainteresowana skorzystaniem z asysty tłumacza rejestruje się na stronie internetowej. Potem dzwoni na podany tam numer, wybiera język tłumaczenia i wreszcie numer, na który chce zadzwonić za granicę. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii teleinformatycznych osoba dzwoniąca, jej rozmówca i tłumacz wzajemnie się słyszą.

Urbaniec i jego żona, która również jest tłumaczką, na założenie firmy dostali ponad 200 tys. zł dofinansowania z unijnego projektu "Innowacyjna gospodarka". Bank dał im kredyt na wymagany wkład własny. Ich projekt znalazł się w pierwszej dziesiątce konkursu, z powodzeniem rywalizując m.in. z pomysłami naszych politechnik. - Zajęliśmy siódme miejsce na 150 startujących - mówi Urbaniec.

To było cztery lata temu. Firma zaczęła się na dobre rozkręcać rok później.

Telefon z buszu

W ofercie Converetela są obecnie tłumaczenia z angielskiego, niemieckiego, włoskiego, francuskiego i czeskiego, jednak Urbańcowie mają zamiar rozwijać ofertę. Firma współpracuje już z kilkudziesięcioma tłumaczami przysięgłymi. - Jest mnóstwo tłumaczy, pracują przede wszystkim w domu i mają sporo czasu - mówi pan Wojciech.

Convertel ma po kilka zleceń dziennie. Za minutę rozmowy z asystą tłumacza klient płaci 3,5 zł brutto. - Chcemy, żeby ta usługa była dostępna dla wszystkich, żeby system stał się powszechny, stąd niska cena. Trochę brakuje nam na razie pieniędzy na reklamę i promocję. Gdyby nie to, firma rozwijałaby się na pewno w szybszym tempie - mówi Urbaniec. Dlatego w ofercie firmy, oprócz telefonicznej asysty tłumacza, są standardowe tłumaczenia różnych dokumentów, bo na to ciągle jest popyt.

Urbaniec jest przekonany, że jego pomysł ma perspektywy, choć wciąż słyszy, że dzięki translatorom w telefonach będziemy mogli kiedyś rozmawiać bez tłumacza we wszystkich językach świata. Na razie jednak to sprawa odległej przyszłości.

Paradoksalnie kryzys pomaga firmie Urbańców. Biznesmeni liczą się teraz z każdym groszem. Zamiast zabierać ze sobą tłumacza na rozmowy w interesach (trzeba mu zapłacić za podróż, noclegi i wyżywienie), wolą w czasie spotkania skorzystać z usług telefonicznego asystenta. To o wiele tańsze i banalnie proste, wystarczy mieć tylko w komórce zestaw głośnomówiący.

Dzięki nowym technologiom Urbaniec obserwuje, jak mały jest współczesny świat. Kilka tygodni temu pewien bielszczanin jadący akurat dżipem przez afrykański busz poprosił o asystę tłumacza, bo chciał coś szybko załatwić w jakiejś fabryce w Irlandii. Towar, który tam zamówił, ma trafić do Niemiec, gdzie mężczyzna też prowadzi jakieś interesy. - Można się w tym wszystkim pogubić - śmieje się Urbaniec.

Klient zawsze najważniejszy

Firma ma już stałych klientów. Dzwonią w bardzo różnych sprawach. Jeden z nich został np. niedawno zatrzymany do kontroli pod Wiedniem przez austriacką policję. Nie mógł się dogadać z funkcjonariuszami, więc zadzwonił do tłumacza telefonicznego. Inny klient chciał niedawno porozmawiać z poznaną na wakacjach piękną Greczynką. Jeszcze inny zadzwonił z Paryża, prosząc, by tłumacz zapytał o drogę do hotelu, w którym miał zarezerwowany nocleg.

Podstawa to dyskrecja, dlatego tłumacz nie zna numeru odbiorcy. Jest zobowiązany także do zachowania poufności tłumaczenia.

Urbaniec zaznacza, że są sytuacje, gdy jego tłumacze odmawiają pomocy. Zgodnie z regulaminem świadczenia usług tłumacz może natychmiast przerwać rozmowę, gdy zorientuje się, że jego umiejętności są wykorzystywane do czynności niezgodnych z prawem, np. do zakupu broni czy narkotyków.

Zasada firmy jest taka, że najważniejszy jest klient zamawiający asystę, więc gdy np. w czasie rozmowy z kontrahentem komuś w stresie wyrwie się jakieś brzydkie słowo, tłumacz tego nie przełoży. Inaczej w odwrotnej sytuacji - jeśli rozmówca klienta powie o nim brzydko, to nawet jeśli ugryzie się w język i poprosi, żeby tego nie przekładać, tłumacz zignoruje jego prośbę. - Nasz klient ma prawo wiedzieć, co o nim myśli jego rozmówca, nawet jeśli to nie jest miłe - mówi szef Converetela.

Urbańcowie planują rozwijanie działalności, poszerzając ofertę o egzotyczne języki, jak arabski czy chiński. Chcą też np. porozumieć się z hotelami, żeby wprowadziły jego usługę do swojej oferty. - Biznesmen przyjeżdżający do Polski w interesach będzie czuł się pewniej, wiedząc, że może wiele rzeczy załatwić przez telefon przy pomocy tłumacza - przekonuje pan Wojciech.

Właściciele firmy zastanawiają się także nad wprowadzeniem możliwości zapłaty za usługę kartą. Na razie klient dostaje do domu fakturę.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (34)

  • eltoronegro

    0

    @hrabiadewaldeck
    minie jeszcze sporo czasu zanim taka aplikacja zastąpi żywego tłumacza, szczególnie w przypadku bardziej skomplikowanych tematów jak sprawy techniczne, prawne czy finansowe

  • walgierz

    0

    ps. i te 3,50zł to jakaś promocja do końca roku...

  • walgierz

    0

    3,50zł za minutę to się płaci jak się ma stałą umowę z tą firmą, a 7,63 zł jak się okazjonalnie zadzwoni na płatny numer, w minutę to się nic nie załatwi te 15 zł to chyba jakaś rekordowo krótka rozmowa, usługa jak usługa ekonomicznie wydaje się sensowna dostają pieniądze za samo gadanie;]

  • volkszorn

    0

    niemiec jak juz uslyszy polski akcent na telefonie to odklada sluchawke

  • hrabiadewaldeck

    Oceniono 2 razy 0

    w styczniu google wypuszcza swoj tlumacz - przez telefon bedziesz mogl rozmawiac z jaki jezyku bedziesz chcial, z drugiej strony beda slyszec w swoim. Takze, kieszonkowy tlumacz wielkosci komorki bedzie takze do kupienia, na nowym tel apple mozna to takze zainstalowac

    itunes.apple.com/us/app/google-translate/id414706506?mt=8
    niedlugo bedzie nie tylko tlumaczenie tekstu, ale takze mowy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX