Paweł Fórmaniak ma 27 lat, skończył technikum mechaniczne. Po szkole pracował w warsztacie samochodowym. Od dziecka pasjonował się sportami motorowymi, silniki nie mają dla niego tajemnic. Jest dokładny, drobiazgowy, solidny. Na własny warsztat nie było go stać, więc pomagał kolegom naprawiać samochody. Sześć lat temu nie odmówił pomocy przy naprawiesilnikach żużlowych koledze Krzysztofowi Cegielskiemu, wtedy wschodzącej gwiazdy żużla ze Stali Gorzów. - Krzysiek pokazał mi swoje kaski pomalowane w Anglii. Dla mnie to była fuszerka. Zaproponowałem: daj mi jeden swój kask na próbę. Pomaluję tak, że mucha nie siądzie! - wspomina Paweł. Zaprojektował i pomalował wszystkie kaski Cegielskiego.
Inni żużlowcy zobaczyli dzieło Fórmaniaka i posypały się zlecenia. Wtedy pomyślał, że może to być sposób na biznes.
Marzenie: pomalować kask Hołowczyca
- Na początku liczyłem, że opinia o mojej dobrej marce rozniesie się pocztą pantoflową, ale środowisko kierowców jest specyficzne. Oni raczej nie chwalą się między sobą tym, gdzie kupują sprzęt, kto im pomaga, kto maluje kaski - mówi Paweł. Na wyścigach zaczął więc rozdawać swoje wizytówki - setki, tysiące wizytówek. Objeżdżał najważniejsze imprezy motorowe w Polsce. Stworzył stronę internetową Fómen Design i namawiał zawodników oraz ich menedżerów do jej odwiedzenia.
- Właściwie ta pasja przekształciła się w pracę. Każdy kask to swego rodzaju dzieło sztuki. Przybywało zleceń, ale dla mnie najważniejsze są solidność i jakość. Wzór musi być oryginalny, niepowtarzalny, a wykonanie perfekcyjne. Kierowcy rzucają kaski na ziemię, obtłukują w samochodach, dlatego moje mają nawet po pięć warstw lakieru. Są odporne na przetarcie i uderzenia - tłumaczy.
Teraz kaski z Gorzowa mają m.in. znani kierowcy rajdowi Leszek Kuzaj i Maciej Wisławski. Paweł przyznaje, że z rajdowej czołówki brakuje mu jeszcze kasku Krzysztofa Hołowczyca.
Ciągłe wyjazdy na imprezy motorowe sprawiły, że sam nie dawał już rady prowadzić firmy. Szukał do pracy osób, które tak jak on rzetelnie mogłyby zająć się malowaniem kasków. Okazało się, że nie mogą to być zwykli lakiernicy samochodowi. Potrzebni byli ludzie z wyobraźnią, z talentami plastycznymi. Wiele osób przewinęło się przez warsztat. W końcu znalazł 26-letniego Pawła Konieckiego - mechanika i... mistrza tatuażu. Teraz pracują razem. Niecały rok temu Fóman Design przeniósł się do nowych pomieszczeń, ale jego właściciel przyznaje, że już rozmyśla o kolejnym większym lokalu.
Kibice nie widzą twarzy, widzą kask
Profesjonalny kask rajdowy kosztuje do 2 tys. euro. Trzeba go jednak jeszcze pomalować. A wykonanie na nim nawet prostego wzoru wcale nie jest proste. Kask z homologacją, instalacją radiową, różnymi dodatkami, wywietrznikami, owiewkami itp. trzeba rozebrać i rozkleić do gołej skorupy. Trzeba uwzględnić miejsce na reklamy, loga, dobrać odpowiednie kolory. Dla zawodnika kask to jego symbol. Zawodnicy mają swoje od lat używane barwy. Kibice nie widzą twarzy, widzą kask. Dlatego dla rajdowców jest on tak ważny. - Ja to wiem i rozumiem, bo jestem wielkim kibicem sportów motorowych - mówi Paweł. - Często taki kask leży wyeksponowany na biurku mistrza. Jest jego gadżetem. Na arenach sportowych oglądają go tysiące osób, a w telewizji miliony. Pomalowanie tego niecodziennego nakrycia głowy to misterna robota. Miesięcznie robimy tylko trzy lub cztery kaski - dodaje Fórmaniak.
Za pomalowanie jednego kasku firma z Gorzowa bierze od 100 do 400 euro. W tym naniesienie logo lub napisu to ok. 15 euro. Wymalowanie pojedynczego elementu kosztuje 80 euro.
- Zgłosił się do mnie menedżer Mateusza Kusznierewicza. Zaproponował pomalowanie nowej łódki Mateusza. Chciał, żebym to zrobił w trzy dni, ja zażądałem dwóch tygodni. Ostatecznie zgodziłem się wykonać zlecenie w tydzień - opowiada Paweł. Nowa łódka Kusznierewicza trafiła do Gorzowa prosto od włoskiego producenta. Fómen Design wynajął dużą lakiernię, bo u nich łódka się nie mieściła. Pracowali 24 godziny na dobę. Przez dwa dni łódź była polerowana. Zdążyli. To było jednak nietypowe zlecenie, bo nadal głównym produktem firmy są kaski.
Kubica na podium w moim kasku
- Obserwowałem od kilku lat karierę Roberta Kubicy. Kolega miał numer jego telefonu komórkowego. Kiedy jeszcze nie jeździł w F1, wysłałem do niego SMS-a z propozycją zaprojektowania grafiki i pomalowania kasku. Nawet nie liczyłem, że odpowie - mówi Paweł Fórmaniak. - Po kilku miesiącach Robert do mnie zadzwonił z pytaniem, czy pomaluję mu kask?
Gorzowianin zaprojektował i pomalował już trzy kaski Kubicy. W kasku z Gorzowa Kubica stanął na podium po wyścigu w Monzie. W dotychczasowej karierze kierowcy wyścigowego Kubica jeździł zawsze w kaskach granatowo-pomarańczowych. Nowe narodowe biało-czerwone barwy polskiego kierowcy to pomysł Fórmaniaka. Na białym tle też lepiej widać napisy, loga teamu BMW Sauber i sponsorów. Na kasku jest też napis "Jan Paweł II" - to pomysł Roberta. Sam go wykleja na każdym nowym kasku.
- Zarobione pieniądze inwestuję w coraz lepszy sprzęt, pistolety, farby. Jednak w przypadku takiej firmy jak moja najważniejsze są ludzka praca, wyobraźnia i talent - twierdzi Paweł. - Chociaż w dobie internetu właściwie nie ma znaczenia to, gdzie maluje się kaski, to jestem przekonany, że szybciej rozwinąłbym skrzydła np. w Dortmundzie czy nawet u nas na Śląsku, gdzie jest duże środowisko pasjonatów sportów motorowych. Marzy mi się wyjazd na staż lub współpraca z jedną z profesjonalnych firm zajmujących się malowaniem kasków np. dla Schumachera.
Jak założyć warsztat graficzny
Profesjonalnym malowaniem kasków zajmuje się w Polsce zaledwie kilka osób. Żeby założyć firmę w tej branży, przede wszystkim trzeba mieć cierpliwość, pasję i kontakty - to na początek. Do tego potrzebne jest kilkanaście tysięcy złotych na podstawowy sprzęt: komputer do projektowania, farby, lakiery, taśmy, wyposażenie małej lakierni (lampy, nagrzewnice). Do kosztów trzeba doliczyć jeszcze wynajem kilkunastometrowego pomieszczenia z wydzieloną częścią bezpyłowej lakierni z wentylacją. - Trzeba mieć własne pomieszczenie do lakierowania. Malowanie w wynajętych dużych lakierniach samochodowych już przerabiałem i byłem przerażony. Na samochodach tego nie widać, ale na kaskach miałem pył - mówi Paweł.
Reklama
Kaski motocyklowe i samochodowe to specyficzny, niszowy rynek. Potrzebne są osobiste kontakty, wręczanie tysięcy wizytówek, strona internetowa firmy i... SMS-y wysyłane pod zdobyte numery teamów motorowych, kierowców, pilotów i mechaników.