Biznes Ludzie Pieniądze

Strefa Singla: Jak zarobić na starych kawalerach

Natalia Mazur, Poznań
20.02.2007 , aktualizacja: 20.02.2007 16:25
A A A Drukuj
Przemysław Kamiński organizuje imprezy dla samotnych młodych Polaków. Na razie to zabawy w klubach, ale już niedługo będą też wycieczki górskie i nauka języków obcych.
Nie mam nic przeciwko życiu rodzinnemu, ale single to bardzo pozytywne zjawisko społeczne - mówi Przemysław Kamiński, założyciel Strefy Singla
Fot. Tomasz Kaminski / AG
Nie mam nic przeciwko życiu rodzinnemu, ale single to bardzo pozytywne zjawisko społeczne - mówi Przemysław Kamiński, założyciel Strefy Singla
Piątkowa noc, klub przy poznańskim Starym Rynku. Impreza Strefy Singla. Na parkiecie ciasno, wszyscy się bawią. A jeszcze parę godzin temu panowie siedzieli przy barze, kurczowo trzymając się kufli z piwem, a panie chowały się w najdalszym kącie sali. Strefa Singla to klub skupiający ludzi niemających partnera. Założył go w grudniu ubiegłym roku Przemysław Kamiński. Klub na razie organizuje swoim członkom tylko zabawy w poznańskich pubach. Kamińskiemu to jednak nie wystarcza, ma kolejne pomysły.

Właśnie zakończył poszukiwania anglisty native speakera, który od marca będzie co tydzień spotykał się z klubowiczami przy kawie lub piwie i szkolił ich z języka. Także od marca ruszają kursy tańca. Klubowicze mają też jeździć razem w góry, uprawiać trekking z elementami survivalu. Na lato planowane są warsztaty teatralne.

Inspirowane artykułem

Kamiński jest 33-letnim kawalerem. - Nie mam nic przeciwko życiu rodzinnemu, ale single to bardzo pozytywne zjawisko społeczne. To dobrze, że nie ma dziś takiej presji na zakładanie rodziny. Niezamężna kobieta, nieżonaty mężczyzna może żyć bez piętna starej panny lub kawalera, zajmować się sobą i własnym rozwojem - mówi.

Kamiński studiował zarządzanie i astronomię, ukończył jednak kulturoznawstwo. Namiętnie gra w badmintona i na akordeonie. Po studiach zajmował się organizacją imprez - od skromnych parafialnych festynów po ściągające tłumy koncerty w halach sportowych. Wreszcie uznał, że czas rozpocząć własną przygodę z biznesem.

Pomysł Strefy Singla wpadł mu do głowy w czerwcu ub.r. po przeczytaniu artykułu w czasopiśmie "Manager". Wyczytał w nim, że między rokiem 1997 a 2003 liczba osób w wieku od 25 do 40 lat nieżyjących w stałym związku wzrosła o ponad 30 proc., a zarobki statystycznego singla wahają się od 4 tys. do 7 tys. zł.

Chce zarabiać jak singiel

- Zadaniem Strefy Singla jest odciągnięcie singli od monitorów i telewizorów, zapewnienie im ciekawego sposobu spędzenia czasu - mówi Kamiński. Zapewnia jednak, że jego klub nie jest biurem matrymonialnym. Dlatego nie sprawdza, czy po pierwszych imprezach stworzyły się jakieś pary. Z wpisów w księdze gości wynika jednak, że nie wszyscy wychodzili sami.

Jak Strefa zarabia? Sprzedaje klubowiczom bilety na poszczególne imprezy (wejściówka na walentynkowe party kosztowała 35-50 zł, w zależności od momentu zakupu). Ale wkrótce ma się to zmienić. Imprezy będą bezpłatne, a klubowicz wejdzie na nie po okazaniu karty Strefy Singla. Koszt karty to 199 zł za kwartał. Oprócz wstępu na imprezy gwarantuje ona zniżki w niektórych kawiarniach, pubach, klubach fitness, sieci perfumerii. Angielski i taniec będą płatne osobno.

Przeciętnie na każdą imprezę organizowaną przez Strefę przychodzi 70 osób. Jeżeli każda kupi kartę klubową, firmie da to przychód ok. 14 tys. zł. To niedużo, jeżeli weźmie się pod uwagę, że na każdą z imprez trzeba wynająć lokal, opłacić didżeja, wideodidżeja, konferansjera. Dodatkowe środki trzeba włożyć w reklamę. Kamiński jest jednak pełen optymizmu, liczy na to, że będzie miał coraz więcej klubowiczów. Szacuje, że w samej aglomeracji poznańskiej musi być 100 tys. singli. Ponad 2 mln ludzi zarejestrowanych jest w randkowym portalu Sympatia. - A przecież nie każdemu odpowiadają anonimowe kontakty w internecie - mówi.

Zakłada, że zyski zaczną się po wakacjach, po kolejnym uderzeniu reklamowym. Na Strefie chciałby zarabiać jak przeciętny singiel - dwie, trzy średnie krajowe.

Jak założyć taką firmę?

Połówki Pomarańczy podają, że na rozkręcenie podobnego biznesu wydały 40 tys. zł. Kamiński takich środków nie miał, dlatego w dużym stopniu opiera się na pomocy przyjaciół: copywriterów, specjalistów od marketingu, internetu - pomagających mu nieodpłatnie. Kiedy firma zacznie przynosić zyski, podzieli się nimi, zapraszając znajomych do spółki.

Zapotrzebowanie na rodzaj usług zbadał, wysyłając w internecie ankietę i prosząc o dalsze jej rozsyłanie.

Rejestrując firmę w urzędzie miasta, wpisał kilkanaście rodzajów działalności - od organizacji imprez po kształcenie ustawiczne dorosłych.

Konkurencja

Strefa Singla ma właściwie tylko jednego bezpośredniego konkurenta - wrocławskie Połówki Pomarańczy zrzeszające już ponad 3 tys. osób.

Kamiński od początku musiał się w jakiś sposób odróżnić, zwłaszcza że Połówki chcą w marcu zaatakować poznański rynek. Wychodząc z założenia, że singlami są nie tylko menedżerowie, lecz także nauczycielki, postanowił, że usługi jego firmy muszą być dostępne także dla mniej zamożnych panien i kawalerów.

Ustalił cenę karty na 199 zł za kwartał (w Połówkach za ten sam czas trzeba zapłacić 300 zł). Gdy Połówki proponują majowy weekend w Portugalii, Kamiński myśli o survivalu w polskich górach.

Reklama

Strefa Singla reklamuje się głównie na ulotkach rozprowadzanych w poznańskich klubach. Przed imprezami w mieście można spotkać rowery z bannerami reklamowymi. Promocja pochłania większość kosztów działalności firmy. Sama strona internetowa to koszt blisko 2 tys. zł za zrobienie i 1 tys. zł miesięcznie za utrzymanie.

Podziel się

  • 3
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów