Chcesz sprzedawać chińskie towary w Polsce, a nie masz pojęcia jak to zrobić? Na BigChina.pl wystarczy wybrać produkt i kliknąć myszką, żeby skontaktować się bezpośrednio z producentem. Nie trzeba ani wyjeżdżać do Chin, ani korzystać z pośredników. To znacznie obniża koszty importu - płaci się tylko producentowi. Portal czerpie zyski wyłącznie z reklam.
BigChina.pl z wyglądu przypomina popularne Allegro. Dzięki podziałowi na kategorie i wyszukiwarce bez problemu znajdziemy to, czego szukamy. Od koparek przez biżuterię po najnowsze osiągnięcia techniki cyfrowej. Ostatnio wielką popularnością cieszą się elektroniczne ramki na zdjęcia, które wyglądają jak tradycyjne, ale oprócz zwykłych zdjęć mogą także wyświetlać filmy.
- W grudniu przez BigChina.pl wysłano 300 zapytań do chińskich fabryk. A w styczniu 900. W zeszłym miesiącu mieliśmy ponad 80 tys. odwiedzin. A nie prowadziliśmy żadnej akcji promocyjnej - cieszy się właściciel portalu Michał Łebkowski.
W ostatnim pięcioleciu wartość importu z Chin do Polski wzrosła z ok. 100 do ponad 200 milionów dolarów. Liczba wydanych w tym czasie wiz do Chin zwiększyła się dziesięciokrotnie. Październikowe targi w chińskim Kantonie odwiedziło kilka tysięcy Polaków. Czy import z Chin to złoty interes nawet dla małych przedsiębiorców?
- Portal BigChina.pl to dobre rozwiązanie, ale nie dla dużych importerów. Na tego typu transakcję można się zdecydować, jeżeli chcemy sprowadzić do ok. 10 tys. sztuk jakiegoś produktu - tłumaczy Bartosz Piecuch z Krakowa, autor książki "Sekrety importerów", który sprowadzał w podobny sposób motocykle. - Kiedy chcemy zawierać większe umowy, trzeba polecieć do Chin i sprawdzić, czy towar odpowiada naszym wymaganiom. Często drobna różnica w cenie tego samego towaru oznacza dużą różnicę w jakości - tłumaczy.
Na razie za pośrednictwem BigChina.pl nie zawarto wielu transakcji. - Ludzie się interesują, zadają pytania, ale są jeszcze albo za mało przekonani do takiej formy prowadzenia biznesu, albo zupełnie nie znają realiów - wskazuje Łebkowski. - Była taka osoba, która chciała zamówić jeden długopis! Do dziś pamiętam, że miał być niebieski - śmieje się.