Firma 25-letniej Eweliny Dzwonek działa na terenie województw pomorskiego, zachodnio-pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Od zleceń nie może się opędzić
A wszystko zaczęło się cztery lata temu w akademiku. Przyszła bizneswoman przyjechała na studia do Gdańska z Kielc. Wyprawka od rodziców i stypendium, nie wystarczały na wszystkie wydatki. Na drugim roku postanowiła więc dorobić.
Zaczęła jak większość studentek jako hostessa, promując towary w supermarketach. W weekendy przez kilka godzin zachwalała sery i kiełbasy.
Świetnie jej szło i już po kilku miesiącach została tzw. supervisorem odpowiedzialnym za koordynację pracy hostess.
- Nieco więcej zarabiałam, ale oprócz tego niewiele się w mojej pracy zmieniło. Wciąż musiałam być na miejscu i wszystkiego doglądać - mówi Dzwonek.
Zaczęła więc myśleć o założeniu własnej, zajmującej się organizującą promocji, firmy. Działalność gospodarczą zarejestrowała na piątym roku studiów. Firmę nazwała Ewesa. O zlecenia się nie martwiła.
Lepiej na swoim
- Wśród znajomych na studiach szybko rozniosło się pocztą pantoflową, że organizuję promocje. - opowiada bizneswoman
Na początku płaciła 5 zł za godzinę, teraz dziewczyny dostają u niej co najmniej 8 zł, ale zdarzają się akcję, w których płaci nawet 20 zł.
Ewesa zaczęła też organizować akcje promocyjne dużych firm w supermarketach. Wymyślała scenariusze promocji - np. osoby w przebraniu Mikołaja rozdają klientom kubki przy zakupie promowanego proszku do prania.
Nadzorowała też pracę merchandiserów, czyli ludzi, którzy dbają o odpowiednie ustawienie towarów na sklepowych półkach.
Merchandiserzy pilnują, aby w supermarketach nie brakowało np. ustawionych równiutko w rządku chipsów.
Ewesa rozpoczęła też obsługę premier filmowych. Zapewniała nie tylko hostessy rozdające ulotki, ale często pełny serwis - od rozstawienia namiotu, po catering i sprzątanie po imprezie.
Po kolejnych miesiącach działalności Dzwonek podpisała umowy współpracy z ogólnopolskimi agencjami reklamowymi, takimi jak: AB OVO, MS Services czy Point Group.
Gdy pierwsze pieniądze zaczęły spływać na jej konto, pomyślała o rozwoju działalności.
Hostessy są na wymarciu
A do tego potrzebne były kolejne hostessy. Znalezienie ich to niełatwa sprawa. - Wbrew pozorom, zleceniodawcom nie wystarczają już ładna buzia i długie nogi. Uśmiech i żelazna kwestia: "Zapraszam do promocji" to też za mało. Firmy chcą, aby dziewczyny wiedziały, o czym mówią, mogły klientowi doradzić i wybrać dla niego najlepszy towar. Słowo hostessa powoli odchodzi już do lamusa, poszukiwane są konsultantki.- wyjaśnia Dzwonek.
Poprosiła więc już zatrudnione kobiety, o przyprowadzeni sióstr i znajomych. Zrobiła dla nich specjalne szkolenia i sprawdziła, jak radzą sobie w praktyce.
Gdy już miała nowe pracownice do dotychczasowej działalności promocyjnej, dołączyła organizację imprez okolicznościowych. Zlecenia są różne. W pamięci ma niedawne urodziny sześciolatka. W ogrodzie jednego z gdańszczan odbyła się impreza na blisko 100 osób.
- Prawie jak wesele. Atrakcje były jednak inne: królował dmuchany zamek, kucyki, malowanie buziek i zabawy z animatorami - wylicza Dzwonek.
Impreza kosztowała tatusia 15 tys. zł, ale firma nie zarobiła zbyt wiele. Lwią część kosztów pochłonął catering.
- Mieliśmy za to wielkie zyski marketingowe, obecne tam osoby teraz zlecają nam inne kontrakty - cieszy się młoda bizneswoman.
Jak założyć taką firmę
Ile trzeba zainwestować?
Ewelina Dzwonek biuro wynajęła za 700 zł. Były w nim już meble, więc wystarczyło kupić telefon, faks, podłączyć się do internetu i można było pracować. - Na szczęście miałam laptopa, którego tata kupił mi do pisania pracy magisterskiej. To obniżyło koszty - mówi. Wszystko kosztowało ją więc na początku ok. 3 tys. zł.
Na co trzeba uważać?
Na nadmiar obowiązków. Wszystkiego nie da się zrobić samemu. - Zatrudniam księgowego, ale myślę jeszcze nad kilkoma osobami, które będą doglądać np. dziewczyn stojących na promocjach. Zdarza się bowiem tak, że kończę robić oferty późną nocą, a o godz. 6 rano dziewczyna do mnie dzwoni, bo nie może odebrać ulotek z drukarni albo o godz. 2 w nocy nie chcą ją wypuścić z supermarketu - mówi Dzwonek.
Ile można zarobić?
Wbrew pozorom jest to branża bardzo sezonowa. Najwięcej pracy jest podczas wakacji i przed świętami Bożego Narodzenia. Sporo zleceń pojawia się również przed mikołajkami czy Wielkanocą. W najsłabszych miesiącach w kieszeni właścicielki zostaje ok. 4 tys. zł, w najlepszych potrafi zarobić 30 tys. zł.