Andrzej Rogowski organizuje loty balonem nad Kaszubami i Trójmiastem. Można u niego zamówić też podniebne kampanie reklamowe. Prawdziwym hitem są jednak loty zaręczynowe
fot. archiwum prywatne
Godzina lotu balonem u Andrzeja Rogowskiego kosztuje 500 zł od osoby
Pochodzący z Przywidza (woj. pomorskie). Rogowski powietrzną przygodę zaczął od latania na szybowcach w Aeroklubie Polskim w Gdańsku.
Na szkolenie dla pilotów balonowych zapisał się w 1998 r. Rok później zdał państwowy egzamin i odebrał licencję.
Kolejne lata to sukcesy sportowe - został członkiem kadry narodowej i mistrzem Polski w balonowych lotach do celu.
W 1992 r. władze aeroklubu zaproponowały mu kupno balonu na własność.
- Kosztował 2 tys. dol., ale rozłożyli mi to na raty - opowiada biznesmen.
Po pół roku kupił drugi balon i założył pierwszą w Polsce prywatną firmę balonową Balloon Charter.
Dziś w Polsce lata ok. 60 balonów. Do Rogowskiego należy siedem z nich.
Największe pieniądze przynoszą mu loty reklamowe dla dużych firm: banków, browarów i międzynarodowych koncernów.
- Na balon montuję logo firmy i od tej chwili staje się on wielkim latającym billboardem - tłumaczy biznesmen.
Klientów nie musi przekonywać do podniebnych reklam.
- Wystarczy porządna prezentacja. Menedżerowie dużych firm świetnie wiedzą, jak świetne daje to efekty - mówi.
Rogowski zarabia też na lotach widokowych. Wiele korporacji organizuje takie atrakcje swoim współpracownikom. Godzina lotu kosztuje 500 zł od osoby.
Dla najbardziej wymagających klientów Rogowski przygotowuje specjalne trasy, każda osoba otrzymuje mapę podróży i certyfikat odbycia lotu balonem. Biznesmen zapewnia też obsługę fotograficzną i filmową. A po wylądowaniu na gości czeka suta kaszubska biesiada.
Balon wynajmuje też osobom prywatnym. - Czasem mąż zafunduje żonie niespodziankę z okazji rocznicy ślubu. Prawdziwym hitem są jednak loty zaręczynowe - opowiada Rogowski.
Do jego balonów w sumie może wejść 35 osób.
Aby pasażerów nie spotkało nic złego, Rogowski do obsługi balonów zatrudnia profesjonalistów.
Balon składa się z poliamidowej czaszy (powłoki) oraz kosza (nazywanego też gondolą), w którym znajduje się potrzebne wyposażenie (butle z propanem, palnik, przyrządy pokładowe itp.). W koszu leci pilot i od trzech do pięciu pasażerów. Natomiast trzy osoby z ekipy baloniarskiej (nawigator przekazujący dane o aktualnej pozycji sondy meteo, kierowca podążający samochodem za balonem i logistyk synchronizujący pracę ekipy naziemnej z pilotem) pracują na ziemi.
Balony Rogowskiego najczęściej można zobaczyć nad Kaszubami (uważa, że to najbardziej malowniczy region w kraju), czasem można go wypatrzyć nad Trójmiastem. Inne rejony Polski obsługują zaprzyjaźnieni baloniarze z Katowic, Wrocławia i Białegostoku. - Podzieliliśmy rynek i wymieniamy się zleceniami - przyznaje Rogowski.
Jak założyć taką firmę?
Ile trzeba zainwestować?
Na początek co najmniej 300 tys. zł. Sam balon kosztuje 180 tys. zł. Do tego dochodzą koszty licencji, zakup samochodu (najlepiej bus albo terenowy do przewozu sprzętu). Działalność firmy też sporo kosztuje: gaz propan potrzebny na godzinny lot to wydatek 200-250 zł, roczne ubezpieczenie jednego balonu to kolejne 15 tys. zł. Do tego dochodzą koszty napraw sprzętu, zatrudnienia załogi, wynajęcia dodatkowych pilotów.
Konkurencja
W Polsce oprócz Balloon Charter działają jeszcze cztery profesjonalne firmy balonowe, Rogowski współpracuje z trzema z nich. Podzielili między sobą rynek i wymieniają się zleceniami.
Ile można zarobić?
Bywają miesiące (np. w listopadzie, gdy deszczowa i wietrzna pogoda uniemożliwia latanie), gdy firma ma straty. Ale przez większość roku Balloon Charter przynosi od kilku tysięcy złotych do nawet 200 tys. zł zysku miesięcznie. Najwięcej zamówień jest latem i podczas śnieżnej zimy.
Reklama
Głównie internet, także plakaty reklamowe na Kaszubach i w Trójmieście (hotele, ośrodki, punkty informacji turystycznej).