Prochowska wypróbowała wcześniej opiekunkę (trudno znaleźć naprawdę idealną), dziadków (mają już swoje lata) i prywatny klub opieki nad maluchami.
- Właściwie nie miałam poważnych zastrzeżeń, ale coraz częściej myślałam, że sama zorganizowałabym to wszystko lepiej - opowiada.
Ma 28 lat, studiowała informatykę, a ostatnio pracowała przy wdrażaniu systemów informatycznych. Zapewnia, że nie nadaje do pracy u kogoś (wcześniej parę razy zmieniała zajęcie), więc sama postanowiła dać sobie pracę. Nowy pomysł rodził się przez pół roku. W końcu w czerwcu założyła w Warszawie na ul. Księżycowej Klub Maluszka "Różowa Chmurka".
- Nie miałam żadnego doświadczenia w prowadzeniu własnej działalności. Ale założenie firmy zajęło mi trzy dni. Przedtem przeczytałam kilka ustaw, a rady i przydatne informacje zbierałam, przeszukując fora internetowe. - opowiada Prochowska.
Rodzice mogą przyprowadzać do klubu dzieci (od sześciu miesięcy do trzech lat) od poniedziałku do piątku w godz. 7-18. Maluchy mają zapewnioną opiekę, zajęcia ruchowe i edukacyjne, pięć posiłków.
Co sprawiło jej najwięcej trudność? Przełożenie pomysłu na konkrety, czyli: gdzie założyć klub, ile musi być pomieszczeń i jakich, ile dzieci przyjąć i jak z nimi pracować, jakie umowy podpisać z pracownikami.
Przez biuro nieruchomości wynajęła mieszkanie (mówi, że jest szczęściarą, bo znalazła je w tydzień), sama je pomalowała i skręciła meble. Zdecydowała się na skromną reklamę w internecie i przez pocztę - listonosz roznosił po osiedlu ulotki. Na początku czerwca Różowa Chmurka przyjęła pierwsze dzieci. Do opieki nad nimi właścicielka zatrudniła studentki pedagogiki i psychologii.
- Znalazłam je przez ogłoszenia w internecie i przez uczelniane biura karier - mówi.
W czasie rekrutacji z każdą z kandydatek długo rozmawiała, pytała, jak poradziłaby sobie w różnych życiowych sytuacjach.
Na samym początku podpisywała z nimi umowy o pracę, ale szybko uznała, że lepiej będzie przejść na umowę-zlecenie, bo wtedy dużo łatwiej dostosować czas pracy do możliwości studentek.
Zarabiają od 7 zł wzwyż na rękę, później mogą liczyć na podwyżkę. Właścicielka też opiekuje się dziećmi.
Zatrudniać chciały się też mamy małych dzieci. - Pozwoliłam, żeby przychodziły do klubu z własnymi dziećmi, ale to się nie sprawdziło, bo inne maluchy czuły się pokrzywdzone, marudziły - mówi właścicielka klubu.
W czerwcu miała w klubie dwoje-troje dzieci, w sierpniu już dziesięcioro, czyli komplet. Pod koniec sierpnia Prochowska postanowiła pójść za ciosem i otworzyła drugi klub, na Tarchominie. Wiadomość rozeszła się pocztą pantoflową i od razu miała komplet. W styczniu dołączy trzeci, na Targówku.
W klubach jest miejsce dla alergików i dla dzieci z dysfunkcjami, jeśli nie potrzebują opieki specjalisty.
W każdym posiłki przygotowują pracownicy.
- Nie mamy cateringu, bo po pierwsze, nie chcą go rodzice, a po drugie, nie ma właściwie w Warszawie firmy specjalizującej się w cateringu dla małych dzieci. No i trzeba by mieć specjalny samochód do przewożenia posiłków - tłumaczy Prochowska.
Właścicielka wszystko sfinansowała sama; nie starała się o dodatkowe fundusze. W tej chwili ciągle jest na minusie. Liczy, że na zero wyjdzie w styczniu.
W przyszłości chce otwierać na zasadzie franchisingu kolejne Różowe Chmurki w innych miastach Polski.
ILE TRZEBA ZAINWESTOWAĆ
- strona internetowa i opracowanie logo - 2 tys. zł, - wynajem pierwszego mieszkania i jego wyposażenie - 10 tys. zł, - miesięczny czynsz za wynajęcie mieszkania, np. na Tarchominie - 2-3 tys. zł, - obsługa księgowa - 550 zł miesięcznie.
CENY W RÓŻOWEJ CHMURCE
- 12 zł - jedna godzina, - 200 zł - karnet 20-godzinny, - 1200 zł - karnet 200-godzinny, - 1000 zł - abonament miesięczny, - 500 zł - wpisowe.
REKLAMA
Chmurka reklamuje się niemal tylko na forach internetowych i własnej e-stronie oraz przez rekomendacje swoich klientów.