Biznes Ludzie Pieniądze

Szczypta smaku z internetu

Sylwia Śmigiel
11.12.2007 , aktualizacja: 11.12.2007 15:55
A A A Drukuj
Paweł Krysiak lubi eksperymentować w kuchni. Dwa lata temu postanowił połączyć pasję z biznesem i otworzył sklep internetowy z przyprawami z całego świata.
W swoim sklepie internetowym Paweł Krysiak nie ogranicza się tylko do sprzedawania przypraw. Klientom proponuje również szkolenia kucharskie. Za mniej więcej 130 zł każdego może nauczyć, jak przyrządzać sushi.
Fot. Jacek Łagowski
W swoim sklepie internetowym Paweł Krysiak nie ogranicza się tylko do sprzedawania przypraw. Klientom proponuje również szkolenia kucharskie. Za mniej więcej 130 zł każdego może nauczyć, jak przyrządzać sushi.
ZOBACZ TAKŻE
- Bardzo lubię gotować i potwornie irytowało mnie, że w Polsce nie ma wielu produktów, zwłaszcza przypraw, których potrzebuję w kuchni - opowiada o początkach swojej biznesowej działalności Krysiak, właściciel sklepu internetowego Masala. - Uznałem, że jeśli nie tylko mnie to doskwiera, to mam szanse na sukces.

Pierwszych kilku miesięcy nie wspomina miło. - To była tragedia. Można powiedzieć, że przymierałem głodem. Rynek mały, zyski też - wspomina.

Na początku miał niewielką konkurencję. W internecie działał oprócz niego jeszcze jeden sklep specjalizujący się w przyprawach i kulinarnych dodatkach. Teraz jest ich około dziesięciu. - W ostatnich latach sporo się zmieniło w kuchniach Polaków. Przede wszystkim chcemy jeść coraz zdrowiej i bardzo lubimy ciekawostki - tłumaczy wzrost zainteresowanie nietypowymi przyprawami biznesmen.

Myślał, że do otworzenia sklepu internetowego wystarczy założenie własnej działalności gospodarczej, dobre chęci i pomysł. Wraz z rozwojem firmy okazało się, że do dalszego funkcjonowania biznesu niezbędny jest również samochód - czymś trzeba przecież zawieść paczki na pocztę. Zatrudnił także dwóch niepełnosprawnych pracowników. Zajmują się głównie wprowadzaniem nowych produktów na stronę. - Jeśli ktoś myśli, że ta praca polega na klikaniu od czasu do czasu, grubo się myli. Sklep internetowy musi żyć siedem dni w tygodniu - mówi Krysiak.

Zaczynał od 24 produktów, teraz pod adresem www.masala.com.plmożna zamówić ich około 1300. Są to przyprawy sypkie z całego świata, sosy, octy, musztardy, gotowe potrawy itd. Do końca roku produktów ma być 3,5 tys.

W Masali można kupić przyprawy, których znalezienie w tradycyjnym sklepie jest bardzo trudne, a niekiedy niemożliwe. Dlaczego? Bo są albo bardzo drogie, albo zbyt mało znane. Ich kupienie to dla handlowców spore ryzyko, bo nie wiadomo, czy zanim skończy się termin do spożycia, znajdzie się na nie nabywca. Za to właściciel sklepu internetowego nie musi ich magazynować. Może je kupić wtedy, gdy znajdzie się chętny.

Właściciel Masali najpopularniejsze sto produktów ma pod ręką, w mieszkaniu. Na te bardziej egzotyczne nabywca musi poczekać kilka dni, a na tzw. produkty specjalnie - dwa-trzy tygodnie. - Te specjalne to dodatki znane tylko specjalistom, w dodatku bardzo drogie, np. 130 g foie gras, czyli pasztetu z gęsich wątróbek, kosztuje nawet 200 zł - mówi biznesmen. Ostatnio najczęściej klienci zamawiają u niego produkty kuchni japońskiej: ryż, glony, ocet ryżowy itd., a także przysmaki kuchni francuskiej. Przeciętne zamówienie ma wartość 80-200 zł.

Co ciekawe, sporą grupę klientów Masali stanowią mieszkańcy małych miejscowości. - Dla wielu osób z miasteczek czy wiosek wizyta w internetowym sklepie jest jedyną szansą na zakup pewnych przypraw czy sosów - mówi Krysiak. Regularnie wysyła paczki do klienta, który nie ma adresu, bo mieszka w leśniczówce w środku lasu, a bardzo lubi eksperymentować z kuchnią azjatycką. Przesyłki odbiera ze skrytki pocztowej.

U Krysiaka kupują też obcokrajowcy: Japończycy, Hindusi, Chińczycy.

- Raz odbierałem telefon od Japończyka, który mówił do mnie w ojczystym języku. Ciężko nam się było zrozumieć, ale dochodziliśmy do porozumienia, kiedy ograniczyliśmy słownik do nazw produktów i angielskich liczebników - śmieje się właściciel Masali.

Krysiak produkty sprowadza od kilku dostawców w Holandii, gdzie są wielkie porty przeładunkowe. Kupuje także u polskich hurtowników. Produkty dostarcza na teren całej Polski. Przymierza się też do wysyłki towaru za granicę. Do tej pory tego nie robił, ponieważ koszty są duże, np. za wysłanie paczki do Wielkiej Brytanii trzeba zapłacić ponad 80 zł.

JAK ZAŁOŻYĆ TAKĄ FIRMĘ?

ILE TRZEBA ZAINWESTOWAĆ

Na rozpoczęcie sprzedaży w sklepie internetowym wystarczy kilka tysięcy złotych. Trzeba kupić komputer i oprogramowanie. Właściciel sklepu musi także wykupić domenę - koszt to 120 zł (choć można skorzystać z promocji). Należy też opłacić serwer, na którym ona będzie. Kosztuje to ok. 500 zł.

Dobrze jest zadbać o profesjonalny wygląd strony internetowej. Koszt - ok. 600 zł. Należy też zakupić pudła, folie do pakowania. Z czasem może się okazać konieczne nabycie samochodu, zatrudnienie pracowników.

O CZYM WARTO PAMIĘTAĆ?

W przypadku sklepu internetowego bardzo ważne jest pozycjonowanie. Dzięki temu po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa klucza wyskoczy na początku adres właśnie tego, a nie innego sklepu. Nie trzeba się tym samemu zajmować, można zlecić wyspecjalizowanej firmie. Koszt 500 zł - 3 tys. zł miesięcznie.

ILE MOŻNA ZAROBIĆ?

Sklep internetowy o tak wyspecjalizowanej działalności jak sprzedawanie przypraw i dodatków kulinarnych przynosi średnio 1,5-3 tys. zysku miesięcznie.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów