Biznes Ludzie Pieniądze

Żyrafy 56 mają się dobrze

Rozmawiała Aneta Augustyn
11.03.2010 , aktualizacja: 28.03.2010 22:47
A A A Drukuj
Anglik zużywa 15 pocztówek miesięcznie, Francuz - 11, Niemiec - kilka, a Polak - mniej niż jedną - mówią właściciele wydawnictwa Ilustris
Katarzyna Majewska i Andrzej Tylkowski - właściciele wrocławskiego
wydawnictwa Ilustris, które publikuje m.in. kalendarze i pocztówki rysowane
przede wszystkim przez Andrzeja. Katarzyna, filozof z wykształcenia, zajmuje się
zarządzaniem. Zatrudniają 11 osób, eksportują m.in.: do Kanady,
Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Australii
mat.prod.
Katarzyna Majewska i Andrzej Tylkowski - właściciele wrocławskiego wydawnictwa Ilustris, które publikuje m.in. kalendarze i pocztówki rysowane przede wszystkim przez Andrzeja. Katarzyna, filozof z wykształcenia, zajmuje się zarządzaniem. Zatrudniają 11 osób, eksportują m.in.: do Kanady, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Australii
ANETA AUGUSTYN: Jak powstaje pocztówka?

ANDRZEJ TYLKOWSKI: Zwykle w kwadrans, gdzieś między przewijaniem dzieci a krojeniem chleba. Jestem niecierpliwy, nie wracam do rysunków, nie poprawiam ich. Stale mam pod ręką pióro i skrawki papieru, i rysuję, kiedy mi przyjdzie ochota. Nasza idealna pocztówka musi być atrakcyjna, ale powinna także bawić, budzić refleksję, czasem płacz. Musi być i dla nastolatka, i dla 60-latki. Chodzi o przekaz lapidarny iwyrazisty, bo w sklepie ma tylko kilka sekund, żeby zostać zauważoną między innymi. Musi uwieść od pierwszego spojrzenia.

Pierwsza kartka...

KATARZYNA MAJEWSKA:Powstała dlatego, że bardzo dużo mówiłam, a Andrzej - prawie nic.

A.T.: Ale znacząco patrzyłem.

K.M.:Mieliśmy po 17-18 lat, o uczuciach Andrzej mówić za bardzo nie chciał. W końcu zaczął rysować. I zamiast mówić, co czuje, pokazywał mi obrazki.

A.T.: To wcale nie wynikało z moich emocjonalnych ograniczeń, tylko chciałem, żebyś widziała, jaki ze mnie wspaniały artysta. Zawsze w weekendy odbierałem Kasię z dworca i jeden z pierwszych rysunków przedstawiał dworzec, pociąg, ludzi i Kasię, z komentarzem: "Pociąg, którym przyjechała, spóźnił się piętnaście minut".

K.M.:Te komentarze na kartkach to były cytaty albo dosłowne opisy sytuacji. Zaczęliśmy się porozumiewać za ich pomocą.

A.T.:Na przykład ona wysiada z autobusu po kłótni. Narysowałem wtedy dwoje ludzi na przystanku i tekst: "Wtedy ona powiedziała, że jest zła".

K.M.: Andrzej podsuwał mi rysunek i nagle czułam, że widzę jego oczami.

Kiedy wasze obrazki powędrowały między ludzi?

A.T.: Długo zajmowały nas inne sprawy. Oboje bez powodzenia zdawaliśmy do łódzkiej Filmówki. W końcu Kasia skończyła filozofię, a ja, po studium nauczycielskim, uczyłem wychowania plastycznego, m.in. wprzedszkolu. Fascynowały mnie rysunki przedszkolaków, bo są nieprzekalkulowane. Starałem się rysować tak samo, naturalnie.

K.M.: Zdziwił się, kiedy chciałam pokazać rysunki znajomym. Bo zbyt intymne.

I jaka reakcja znajomych?

A.T.: "O, to zupełnie jak my". Nasze scenki, problemy, żarty okazały się uniwersalne i to był klucz do powodzenia. Kolega biznesmen powiedział: "Zróbcie z tego pocztówki".

K.M.:A my bezradnie: "Ale jak?". Machnął ręką, sam odbił na ksero i zaniósł do galerii. To był 1990 rok.

A.T.: Zapakowaliśmy potem karton skserowanych pocztówek i pojechaliśmy na Jarmark Dominikański do Gdańska. No i udało się. Podchodziły pary i prosiły, żeby im zrobić taki sam obrazek, tylko duży, do sypialni. Na przykład ten z komentarzem: „Kiedy wracali z kina, powiedziała mu: »Nie możesz być taką świnią i nie spać ze mną «”.

K.M.: Ludzie odnajdywali siebie wnaszych osobistych sytuacjach. Jeździliśmy na jarmark przez kilka lat, do współpracy zapraszały nas galerie z kraju. Zaczęliśmy się tym zajmować coraz poważniej.

A.T.: Tak, to Kasia założyła firmę, w1995 roku. Kupiła książki o podatkach i po prostu nauczyła się tego. Za co jestem jej bardzo wdzięczny, bo dla mnie to okropne sprawy.

K.M.:A Andrzej był, i jest do tej pory, jednoosobowym działem graficznym. Na początku wszystko robiliśmy sami: 37-metrowe mieszkanie było biurem imagazynem, pakowaliśmy się do starego forda i ruszaliśmy z kartkami na wycieczkę po Polsce. Koleżanka psychiatra pomagała mi liczyć koperty. Twierdziła, że to ją relaksuje.

Podziel się

  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    42 głosy