Końcówka stycznia na warszawskiej giełdzie jest optymistyczna. Ceny akcji rosną, bo inwestorzy mają nadzieję, że
gospodarka USA na dobre żegna się z kryzysem, a w strefie euro przynajmniej chwilowo zadłużone państwa nie mają problemów z tanim pożyczaniem pieniędzy, bo
Europejski Bank Centralny wyposażył komercyjne banki w pół biliona euro.
Od początku stycznia indeks blue chipów zyskał już ok. 7 proc. i znalazł się na najwyższym poziomie od połowy listopada. Ale o ile zrobił się większy ruch na rynku wtórnym, to na rynku pierwotnym brakuje chętnych do oferowania nowych akcji.
- Pracujemy nad 12 prospektami emisyjnymi nowych spółek, a nad 22 prace są zawieszone - przekazał nam Łukasz Dajnowicz, rzecznik Komisji Nadzoru Finansowego. Oznacza to, że z grubsza dwie z trzech spółek żółtodziobów mających apetyt na kapitał zwleka z debiutem, bo boją się, że z powodu dekoniunktury nie sprzedadzą akcji albo zrobią to zbyt tanio.
Przykładowo w grudniu ofertę publiczną przesunęła Work Service, firma specjalizująca się w usługach personalnych. Zarząd Work Service nie zaakceptował niskiej wyceny akcji proponowanej przez inwestorów i nowy termin zapisów ustalono na 23-27 lutego 2012 r. Ofertę zawiesiła także spółka Nokaut - porównywarka internetowa, która chciała pozyskać 35-50 mln zł.
Nie doszło też do wielkiej oferty akcji PKO BP, która miała kontynuować budowę akcjonariatu obywatelskiego. W połowie grudnia 2011 r. resort skarbu i Bank Gospodarstwa Krajowego podjęli decyzje o rezygnacji ze wspólnej sprzedaży akcji PKO BP z powodu zawirowań w strefie euro. Ale nadal planowana jest oferta Polskiego Holdingu Nieruchomościowego (PHN).
- Aktualnie pracujemy nad debiutem Grupy PHN. Na II kwartał 2012 roku przewidujemy złożenie do KNF prospektu emisyjnego, a debiut spółki planowany jest pod koniec I półrocza - mówi rzecznik resortu skarbu Magdalena Kobos.
Niektóre spółki decydują się wchodzić na parkiet tylko ze "starymi" emisjami akcji. Tak jak uczyniła to spółka BOWIM zajmująca się handlem wyrobami hutniczymi. W styczniu obok BOWIM-u na głównym parkiecie zadebiutował też Get Bank (dawny
Allianz Bank). Ten debiut też nie był poprzedzony klasycznym IPO, bo spółka nie pozyskała gotówki z parkietu. Ostatnia emisja serii H była związana z podziałem Getin Holding przez wydzielenie zorganizowanej części przedsiębiorstwa.
- To nie jest jeszcze koniunktura, która zachęciłaby spółki natychmiast do powrotu z planami wejścia na giełdę. Ale do odkurzenia prospektów emisyjnych wystarczyłoby, aby wzrosty utrzymały się jeszcze miesiąc albo dwa. Być może marzec będzie pod tym względem przełomowy na
GPW. Jednak spółki nie mają raczej co liczyć na super ceny nowych akcji - powiedział nam Adam Ruciński, licencjonowany doradca inwestycyjny i b. szef Związku Maklerów i Doradców.
Na problem z nowymi emitentami zwróciła uwagę firma doradcza PwC w raporcie IPO Watch Europe. W zeszłym roku GPW była bezapelacyjnym liderem w Europie pod względem liczny debiutów, bo zaliczyła aż 203. Wysokie miejsce w rankingu miała także pod względem wartości debiutów - GPW ustąpiła jedynie giełdzie londyńskiej i madryckiej. W całym 2011 r. spółki na GPW pozyskały aż 2,2 mld euro, głównie za sprawą debiutu Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która była największą IPO w naszym regionie i sprzedawana była pod szyldem "akcjonariatu obywatelskiego". Jednak ostatni kwartał był na GPW bardzo chudy pod względem IPO. Spółki pozyskały zaledwie 19 mln euro, co stanowiło 2 proc. wartości ofert europejskich. Ale na rynku głównym żadna z nowych spółek nie sprzedała nowych akcji, tylko wprowadziła do obrotu stare.
Nieco chętniej nowe emisje przeprowadzają spółki już notowane na giełdzie, które podwyższają kapitał. Według informacji z Komisji Nadzoru Finansowego ze "starych" spółek rozpatrywanych jest 11 prospektów, a zawieszone są jedynie trzy.