Na obligacjach można zarabiać na dwa sposoby. Jeśli inwestor ceni sobie spokój, to kupuje je na rynku pierwotnym i trzyma aż dostanie odsetki. Albo ryzykuje i handluje nimi na giełdzie, licząc na korzystne zmiany kursów. Pierwsze rozwiązanie jest najlepsze dla oszczędzającego, który nie chce albo nie potrafi inwestować na giełdzie. Kupuje obligacje na rynku pierwotnym i nie musi niczym więcej zawracać sobie głowy, poza oczekiwaniem na wypłatę narosłych odsetek.
Obligacje można kupić na trzy sposoby: w placówce banku PKO BP, przez telefon lub przez internet (szczegóły na stronie
www.obligacjeskarbowe.pl) W PKO BP inwestor po terminie wykupu obligacji otrzyma pieniądze (nominał plus odsetki) zgodnie z wydaną dyspozycją: przelewem na wskazane konto lub gotówką w dowolnym punkcie sprzedaży obligacji. Jeśli korzystał z internetu lub zamówienia telefonicznego, to otrzyma gotówkę na wskazany rachunek bankowy.
Odsetki od obligacji można otrzymać na dwa sposoby: albo co pewien okres ustalony przez ministra finansów, albo dopiero po zakończeniu życia papieru, czyli przy wykupie. To istotne, bowiem części nabywców zależy na tym, aby regularnie czerpać dochód z obligacji, a inni chcą dostać całość dopiero przy wykupie. Tylko dwa typy obligacji pozwalają otrzymać odsetki "w biegu": trzyletnie TZ raz na pół roku, a czteroletnie COI raz na rok. Wybierając dwuletnie DOS i dziesięcioletnie EDO nabywca godzi się, aby otrzymał odsetki dopiero przy wykupie odpowiednio po dwóch i dziesięciu latach.
Wysokość oprocentowania obligacji detalicznych zależy od decyzji Ministerstwa Finansów, które ma też alternatywne sposoby pożyczania, np. od instytucji finansowych, którym także sprzedaje obligacje na tzw. rynku hurtowym papierów dłużnych. Resort żongluje co miesiąc odsetkami patrząc, gdzie i od kogo może pożyczyć dla budżetu taniej. Musi się także liczyć z ofertą banków komercyjnych, które jak lwy walczą o depozyty klientów, aby mieć kapitał na akcję kredytową.
Podstawowym celem obligacji jest ochrona zainwestowanego kapitału przed inflacją, czyli spadkiem wartości pieniądza w czasie. Ale marny byłby to interes, gdybyś choć trochę nie zarobił ponad
inflację. Tak naprawdę liczy się realny zysk, czyli to, co pozostaje po odjęciu inflacji. Jeśli obligacja w skali roku daje 5 proc., a
inflacja wyniesie 4 proc., to realny zysk to jedynie 1 proc. Kupując obligacje, inwestor nie zawsze wie ile realnie zarobi. Mają one bowiem stały lub zmienny procent.
W pierwszym wypadku właściciel faktycznie umawia się z góry z ministrem finansów ile dokładnie zarobi i to co do grosza. Wśród oferowanych obecnie obligacji detalicznych "stałe" są tylko papiery dwuletnie o symbolu DOS. Kupując je, inwestor zakłada się o inflację w ciągu najbliższych dwóch lat. Jeśli pójdzie ona w górę i przekroczy procent jaki dostaje, to zapomina o realnym zysku i liczy straty. I odwrotnie: spadek inflacji zwiększy realny zarobek. Przy zmiennym procencie wszystko jest inaczej niż przy stałym. Najczęściej (obligacje czteroletnie o symbolu COI i dziesięcioletnie - EDO) oprocentowanie jest zbudowane z dwóch elementów: inflacji, która zjada wartość pieniędzy, oraz marży. Ta ostatnia jest realnym zyskiem. Przykładowo sprzedawane we wrześniu 2011 r. COI mają "zaszytą" w sobie na kolejne lata marżę 2,5 proc.
Uwaga na odsetki w handlu na giełdzie Inwestowanie w obligacje na giełdzie różni się technicznie od obracania akcjami i warto mieć wiedzę o tym jak składać zlecenia, aby nie popełnić błędu. Podstawowa różnica: cena jest podawana w procentach. Po drugie: transakcje na obligacjach inaczej niż na akcjach są rozliczane na drugi, a nie na trzeci dzień roboczy. Po trzecie: odsetki od obligacji nie są zawarte w cenie. Cena rozliczeniowa zakupionych obligacji to liczba papierów pomnożona przez ich cenę giełdową w procentach razy nominał, plus odsetki na dzień rozliczenia. W giełdowym handlu obligacjami dość łatwo o podatkową wpadkę, a to za sprawą wypłaty narosłych odsetek. - Osoby fizyczne nie powinny kupować obligacji na rynku wtórnym z narosłymi odsetkami, gdyż przy wypłacie odsetek pobierany jest podatek 19 proc. od wypłaconych odsetek i można zapłacić podatek od pełnej wypłaty pomimo, że posiadaliśmy obligację tylko np. przez końcowe 10 proc. czasu narastania tych odsetek - tłumaczył nam specjalista z DM PKO BP. Ale jest na to sposób. Otóż najlepiej kupować obligacje na początku nowego okresu odsetkowego (np. półrocznego), wtedy papier jest notowany kilka dni bez odsetek.
Jak się pozbyć obligacji przed terminem? Wszystkie obligacje można spokojnie trzymać do wykupu przez budżet, czyli od dwóch (DOS-y) do nawet dziesięciu lat (EDO). Ale z tej czwórki obligacji na
warszawską giełdę trafią jedynie "trzylatki". Pozostałe (DOS,COI, EDO) nigdy nie będą tam notowane. Co masz zrobić w wypadku, gdy twoje prywatne finanse się skomplikują i będziesz potrzebować wcześniej pieniędzy zamrożonych w obligacjach, które nie są w wolnym obrocie? Możesz je odsprzedać budżetowi przed terminem. Minusem takiego rozwiązania jest to, że potrącana jest pewna kwota od każdej obligacji. To rodzaj kary za przedwczesne wycofanie się z inwestycji. Przykład: jeśli kupione we wrześniu 2011 dziesięciolatki EDO odsprzedasz państwu za rok, to potrącane jest 2 zł od każdej obligacji. Czyli zamiast 5,75 proc. zainkasujesz jedynie 3,75 proc. minus 19 proc.
podatek Belki. Dla papierów czteroletnich kara wynosi złotówkę, czyli po roku zamiast np. 5 proc. dostaniesz 4 proc.
Innym sposobem pozbycia się poza giełdowych obligacji przed wykupem jest znalezienie chętnego np. wśród krewnych i zawarcie umowy cywilnoprawnej. Zatem tak naprawdę wśród obligacji detalicznych jedynym "płynnym" papierem, czyli łatwym do zbycia, są trzylatki. Pamiętaj o tym, planując inwestycję w obligacje, bo choć dziś nie przewidujesz, że będziesz przed terminem wykupu potrzebować tych pieniędzy, to sytuacja może się zmienić w każdej chwili. Aby sprzedać obligacje na giełdzie, musisz mieć rachunek w biurze maklerskim, a za zrealizowanie zlecenia sprzedaży zapłacisz prowizję. Pamiętaj, że obligacjami trzyletnimi kupionymi na rynku pierwotnym nie handluje się na giełdzie dokładnie przez trzy lata ich życia. O dokładnym terminie rozpoczęcia i zakończenia obrotu każdą serią giełda informuje na swojej stronie
www.gpw.pl ABC obligacji skarbowych Wszystkie serie obligacji skarbowych mają kluczowe informacje zaszyfrowane w swoich odpychająco technicznych nazwach, np. TZ0814 oznacza Trzyletnie Zmiennoprocentowe, a data wykupu to odpowiednio: 08 - sierpień, 14 - rok 2014.
Dwuletnie DOS Najpopularniejsze od lat obligacje oszczędnościowe. Inwestorzy rozstają się z pieniędzmi na krótko, bo tylko na dwa lata, i z góry wiedzą w momencie zakupu ile dostaną wypłaty po dwóch latach. Oferowana we wrześniu 2011 seria DOS0913 daje 4,50 proc. zysku w skali roku, czyli za dwa lata posiadacz otrzyma dokładnie 9,20 zł odsetek pomniejszonych o podatek Belki plus nominał. Odsetki po pierwszym roku są kapitalizowane, czyli procent w drugim roku jest naliczany od nominału (100 zł) powiększonego o odsetki. Decydując się na DOS-y warto pamiętać, że nie są one notowane na giełdzie.
Trzyletnie TZ "Trzylatki" mają zupełnie inny sposób obliczania oprocentowania niż "dwulatki". Przede wszystkim procent jest zmienny, aktualizowany co sześć miesięcy. Zatem nabywca wie tylko ile dostanie za pierwsze pół roku - sprzedawana we wrześniu 2011 seria TZ0814 daje 4,54 proc. w skali roku. W kolejnych półrocznych okresach odsetkowych wszystko zależy od zmiany ceny pieniądza na rynku międzybankowym, czyli wskaźnika WIBOR6M - po tyle banki komercyjne pożyczają sobie pieniądze na rynku międzybankowym na sześć miesięcy. To papiery najmocniej związane z rynkiem finansowym, bo ich oprocentowanie zależy od zmieniającej się inflacji,
stóp procentowych, poziomu ryzyka kredytowego między bankami. To wszystko ma wpływ na WIBOR. Odsetki są wypłacane raz na pół roku, czyli najczęściej ze wszystkich obligacji. Dlatego też określa się je mianem rentierskich, bo zamożni oszczędzający mogą żyć z odsetek, co pół roku udając się po wypłatę.
Czteroletnie COI Oprocentowanie czterolatek składa się z dwóch elementów: inflacji w danym roku i marży. W pierwszym roku oprocentowanie obecnie oferowanych COI0915 wynosi 5,00 proc. W kolejnych latach "życia" obligacji do inflacji, która jest nieznana, doliczana będzie stała marża 2,50 proc. W praktyce dopiero wysokość marży jest realnym zyskiem, bo inflacji mówi o ile spadła wartość pieniądza. Te obligacje mogą również uchodzić za rentierskie, bo odsetki są wypłacane co roku.
Dziesięcioletnie EDO Najdłużej "żyjące" papiery skarbowe dla indywidualnych nabywców. Odsetki są naliczane co roku, ale zostaną wypłacone dopiero po 10 latach. Realny zysk oszczędzającego w kolejnych latach będzie równy marży 3,00 proc. doliczanej do stopy inflacji. We wrześniu 2011 EDO0921 dają przez pierwszy rok oszczędzania 5,75 proc. odsetek. Dziesięciolatki zostały wypuszczone przede wszystkim z myślą o przyszłych emerytach, którzy chcą sobie odłożyć samodzielnie trochę kapitału w ramach Indywidualnego Konta Emerytalnego (IKE). Nazwa EDO to Emerytalne Dziesięcioletnie Oszczędnościowe.