Nie ma znaczenia czy akcja kosztuje nominalnie 50 groszy czy 50 zł. Wskaźniki pozwalają bowiem porównać ze sobą różne spółki, o różnych kursach. Inwestor stawiający w swojej strategii na poszukiwanie najtańszej, czyli niedowartościowanej spółki, pierwsze wskazówki otrzymuje już po analizie tabel giełdowych.
C/Z, czyli Cena do Zysku Najbardziej popularnym wskaźnikiem jest Cena do Zysku (C/Z). To iloraz kursu zamknięcia i sumy zysków za ostatnie cztery kwartały przypadających na jedną akcję. Gdy jest strata - wskaźnik nie jest obliczany. C/Z mówi, ile lat musiałby czekać właściciel akcji, aby zwrócił mu się wydatek na zakup papieru po danym kursie, przy założeniu, że 100 proc. zysku byłoby przeznaczane na dywidendę. Zasada: im niższy wskaźnik C/Z tym lepiej. W analizie porównawczej można zestawiać nie tylko C/Z spółek krajowych z tej samej branży, ale również patrzyć jak radzą sobie na tle zagranicy. Za każdym razem, gdy spółka poprawia swoje wyniki finansowe, jej C/Z spada. Dlatego dla inwestorów tak ważne są prognozy finansowe. Jeśli spółka dotrzyma słowa i np. po dwóch latach podwoi zyski, to jej wskaźnik może spaść na tyle, że już dziś warto rozważyć zainwestowanie w jej akcje. Wszystko pod warunkiem, że nie zostanie rozwodniony kapitał, czyli nie będzie nowej emisji akcji. W takim scenariuszu zysk byłby dzielony na większą liczbę papierów, co skutecznie blokowałoby wzrost zysku na pojedynczą akcję, który jest brany pod uwagę przy obliczaniu wskaźnika C/Z. Mogłoby to prowadzić do sytuacji, w której pomimo nominalnego wzrostu zysku wskaźnik C/Z wcale się nie zmieni, bo na jedną akcję nadal przypadnie tyle zysku co wcześniej, czyli nie ma motywacji do zakupu. Dlatego zawsze warto śledzić w raportach jak zmienia się wskaźnik Zysku na Akcję (ang. Earnings Per Share).
C/WK, czyli Cena do Wartości Księgowej Ale przy wyborze strategii inwestycyjnej mogą przydatne być także inne popularne wskaźniki. Wiele o spółce mówi Cena do Wartości Księgowej (C/WK). To iloraz kursu zamknięcia i wartości księgowej spółki przypadającej na jedną akcję. W uproszczeniu, informuje on ile trzeba zapłacić za złotówkę majątku firmy, co pośrednio pokazuje umiejętność wykorzystania posiadanego majątku przez zarząd spółki. Jeśli inwestorzy uważają, że z tego majątku trudno dużo wycisnąć, to są gotowi sprzedawać jego złotówkę np. za 75 groszy. Wówczas w tabelach giełdowych C/WK wynosi 0,75. Niskie wskaźniki mają najczęściej spółki z branż przeżywających kryzys lub słabo zarządzane. Na drugim biegunie znajdują się spółki, za których majątek inwestorzy są gotowi płacić np. dwa
złote za złotówkę (w tabelach giełdowych C/WK wynosi 2). Należą do nich np. producenci oprogramowania. Dla nich ten wskaźnik ma drugorzędne znaczenie, bo majątkiem są przede wszystkim umiejętności programistów, a nie wartość murów hal produkcyjnych. W jaki sposób można wykorzystać wskaźnik C/WK przy wyborze strategii? Na dwa sposoby - posługując się skrajnościami. Pierwsza technika polega na wyborze firm o najniższym wskaźniku księgowym - kupujący je liczy, że są chwilowo niedowartościowane albo że "niżej już spaść nie mogą". Druga to obstawianie najdroższych "księgowo" firm - skoro rynek nie patrzy na ich majątek, znaczy to, że ich wartość jest gdzie indziej.
Niezmiernie rzadko dochodzi do sytuacji, gdy wycena rynkowa spółki jest tak drastycznie zaniżona, że jej wartość rynkowa (kapitalizacja) jest mniejsza niż... żywa gotówka znajdująca się w kasie firmy. Inwestycja w akcje takiej spółki oznacza w praktyce, że można złotówkę w jej kasie kupić za mniej niż złotówkę.
Stopa dywidendy Kalkulując na własne potrzeby opłacalność trzymania akcji pod dywidendę, można wyliczyć sobie tzw. stopę dywidendy. To wysokość dywidendy na akcję podzielona przez aktualny kurs spółki. Jeśli wynosi np. 8 proc., to bardziej opłaca się trzymać pieniądze zainwestowane w akcje, bo dają większy dochód niż np. 5 proc. lokata bankowa. W tabelach giełdowych brak stopy dywidendy oznacza, że spółka nie dzieli się zyskami.
To bardzo ważna informacja dla inwestorów, którzy zastanawiają się czy kupić akcje np. w ofercie publicznej. Dlatego w prospekcie emisyjnym strategia dywidendowa jest szczegółowo opisana. Przykładowo zarząd Giełdy Papierów Wartościowych podał w prospekcie, że jego intencją jest przeznaczanie od 30 do 50 proc. zysku na dywidendę. Oczywiście ostateczną decyzję o wypłacie dywidendy podejmuje zawsze walne zgromadzenie akcjonariuszy, które musi wziąć pod uwagę możliwości finansowe spółki i jej potrzeby inwestycyjne. Ale to zarząd rekomenduje walnemu wypłatę, kierując się w wypadku GPW np. stopą dywidendy innych notowanych giełd. Generalnie jest zasada: im bardziej dojrzały rynek,
stopy procentowe niskie, a
inflacja trzymana w ryzach, tym większe znaczenie ma wypłata z zysku. Pod dywidendę akcje chętnie kupują instytucje finansowe, np. fundusze emerytalne, które chcą mieć spółki, od których stale pozyskują gotówkę. Dla indywidualnego gracza trzymanie akcji spółek dywidendowych może być źródłem stałego dochodu, czyli staje się kimś w rodzaju giełdowego rentiera. Tym bardziej że aby otrzymać dywidendę, nie trzeba trzymać papierów przez okrągły rok jak lokatę bankową, lecz wystarczy jedynie posiadać je w konkretnym dniu nazywanym dniem ustalenia prawa do dywidendy. Potem można je sprzedać na następnej sesji, zachowując sobie prawo, i czekać na wypłatę. Zarówno datę ustalenia prawa do dywidendy, jak i datę jej wypłaty określa szczegółowo uchwała walnego zgromadzenia. Aby ułatwić inwestorom stosowanie strategii opartych o dywidendy, warszawska giełda publikuje specjalny indeks WIGdiv, do którego należy trzydzieści spółek wypłacających najwyższe i regularne dywidendy.