Ministerstwo potwierdziło tym samym wcześniejsze informacje PAP. Jeszcze w grudniu
bezrobocie wynosiło 12,5 proc. Analitycy już wcześniej informowali, że bezrobocie może wzrosnąć ponieważ wielu pracownikom wygasły umowy czasowe, a w związku ze spowolnieniem gospodarczym firmy wstrzymują się z zatrudnianiem.
Liczba bezrobotnych w końcu stycznia 2012 roku wyniosła 2,12 mln osób ocenił resort na podstawie meldunków nadesłanych przez wojewódzkie urzędy pracy i w porównaniu do końca grudnia 2011 roku wzrosła o 138,8 tysiąca.
- Fakt wyższego niż przed rokiem wzrostu wskaźnika
bezrobocia wynika po pierwsze z wyższego poziomu bezrobocia w styczniu bieżącego roku, jak również z niższej niż przed rokiem liczby pracujących, jaką przyjęto do obliczenia stopy bezrobocia - podało ministerstwo.
- Zatem nie należy wykluczyć, że po określeniu przez GUS liczby pracujących w końcu stycznia 2012 roku, ostateczny poziom wskaźnika bezrobocia może być niższy, niż wstępnie określony na podstawie liczby pracujących z końca grudnia 2011 roku - głosi komunikat.
- To duży skok. Uwzględniając czynniki sezonowe i sytuacją na rynku pracy szacowaliśmy, że wynik będzie ok. 13 proc. Co gorsze, tendencja wzrostowa w lutym może się utrzymać, a stopa wzrośnie do 13,5 proc. Nie pomaga nam już sytuacja gospodarcza Niemiec. Wprawdzie zamówienia w przemyśle rosną a bezrobocie jest tam bardzo niskie, jednak
PKB za czwarty kwartał będzie ujemne i bardzo słabe w 2012 roku, co przełoży się na sytuację w Polsce - powiedział serwisowi Wyborcza.biz Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. Jego zdaniem na koniec roku stopa bezrobocia w Polsce wyniesie 13,3 proc.
- Zawsze w okresach zimowych rośnie bezrobocie. Według mnie przełomu w gospodarce nie było, ale zawsze warto poczekać na kolejne dane. Notujemy dobry wskaźnik PMI, badania koniunktury GUS, rośnie skłonność do zakupów - w tym kontekście trudno mówić żeby dane o bezrobociu były alarmujące - powiedział Marcin Mróz, ekonomista
BNP Paribas Bank
Polska.