- Bierzemy pod uwagę wszystkie możliwości, ale ostatecznej decyzji jeszcze nie ma. W przyszłym tygodniu lecę na Ukrainę i możemy podjąć decyzję - powiedział Bieliński na spotkaniu z analitykami i dziennikarzami. Prezes spółki zaznaczył jednocześnie, że partner z którym firma działa na Ukrainie podejmuje tam kolejne inwestycje.
Obecnie na Ukrainie Action podejmuje działania obniżające koszty, które obejmują zmniejszenie powierzchni sklepów jego sieci handlowej i zatrudnienia. W marcu komputerowy gigant informował, że kryzys na Ukrainie "to może być dobry okres na rozwój na tamtym rynku".
Od tego czasu niewiele się jednak zmieniło Według ostatnich danych w pierwszych dwóch kwartałach tamtejszy
PKB spadł o 20 proc., ludzie masowo wycofywali pieniądze z banków, a przed kompletnym zawałem gospodarki Kijów uratował kredyt stabilizacyjny z
MFW -
Ukraina dostała już 10,6 mld dol. w trzech transzach, ważą się losy czwartej - 3,8 mld dol.
Wiosną hrywna, podobnie jak inne waluty regionu, zaczęła się umacniać, a w maju sytuacja wydawała się opanowana do tego stopnia, że
bank centralny przywrócił możliwość zrywania lokat przed terminem.
Okazało się jednak, że zaufanie Ukraińców do systemu bankowego nie wróciło - od początku roku wypłacili z banków równowartość 5,4 mld dol. i zamienili to na walutę. Po zniesieniu zakazu zrywania lokat ludność zaczęła wypłacać pieniądze jeszcze szybciej, a hrywna zaczęła z tygodnia na tydzień tracić na wartości. Dziś trzeba za jednego dolara zapłacić 8,9 hrywien, tyle, ile w najgorszym dla Ukrainy grudniu 2008 r. - Ludność nie wierzy w hrywnę - tłumaczą bankierzy. Więcej na ten temat w artykule Rafała Zasunia
"Na Ukrainę przyszła druga fala kryzysu"