Władze PZU na czele z prezesem Andrzejem Klesykiem były obecne na wtorkowym posiedzeniu KNF, która zaledwie od miesiąca pracowała nad prospektem. Tak szybka decyzja KNF jest ważna, bo planowano już spotkania z inwestorami zainteresowanymi udziałem w ofercie PZU, a bez prospektu emisyjnego prezentacja oferty byłaby niemożliwa.
Na razie znane są jedynie brzegowe parametry oferty, bez terminów, bo publikacja prospektu emisyjnego zaplanowana została na piątek 16 kwietnia. Wiadomo, że oferta publiczna obejmie do 25,8 mln akcji, co stanowi do 29,9 proc. wszystkich akcji. Na mocy ugody zawartej jesienią 2009 r. przez resort skarbu i Eureko sprzedadzą oni część swoich akcji PZU albo samodzielnie, albo za pośrednictwem specjalnie powołanej w tym celu spółki Kappa. Ta ostatnia sprzeda łącznie 14,9 proc. akcji wniesionych do niej przez skarb państwa i Eureko. Poza tym Eureko ma zaoferować kolejne 7 proc. z własnej puli. Ale to nie wszystko. Dodatkowo holenderski akcjonariusz może dorzucić jeszcze 3 proc. akcji, a skarb państwa do 5 proc.
Jednak oferta PZU nie jest jeszcze na 100 proc. pewna, bo zgodnie z ugodą Eureko ma prawo zgłosić protest, gdyby uznało, że cena za akcję jest zbyt niska. Tak naprawdę Eureko ma czas tylko do końca tygodnia, żeby zablokować debiut PZU. Dlaczego? Bo teraz reprezentanci Ministerstwa Skarbu Państwa i Eureko mają ostatecznie ustalić przedział ceny, po której akcje PZU będą sprzedawane.
- W prospekcie jest puste miejsce na cenę akcji. Jeśli porozumiemy się, to wówczas będziemy mogli poprosić KNF o zgodę na uzupełnienie prospektu. Po tej formalności
maszyny drukarskie mogą ruszyć - mówi anonimowo jeden z rozmówców "Gazety". Gdy cena akcji zostanie ustalona, zarząd spółki rozpocznie tournée po rynkach finansowych. - Zespół PZU przez kilka tygodni będzie prezentował tę ofertę za granicą - mówi nasz informator.
Gdy skarb państwa pozna popyt na akcje, podejmie decyzję, ile dodatkowych akcji sprzeda. - Będziemy obserwować rynek i na tej podstawie będziemy podejmować decyzję co do sprzedaży akcji - tłumaczy Grad.
Akcje za grube miliardy Według minimalnej wyceny zaakceptowanej przez Eureko w ugodzie, wyznaczonej na poziomie 25,25 mld zł za 100 proc. akcji, wszystkie oferowane papiery warte są minimum ok. 7,5 mld zł. Dla porównania zeszłoroczna oferta Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) to było 6 mld zł, a PKO BP - 5 mld zł.
Drobni inwestorzy mają mieć możliwość zakupu niewielkiego pakietu akcji, prawdopodobnie 30 sztuk, który nie będzie redukowany. Resort skarbu szacuje, że pula bez redukcji wystarczy dla 200-250 tys. chętnych. Licząc po cenie minimalnej z ugody, taki pakiet warty jest blisko 9 tys. zł. PZU zamierza też dać zniżkę na swoje polisy inwestorom-akcjonariuszom.
Powtórka z Banku Śląskiego? - Jeśli cena emisyjna nie będzie wyśrubowana, to mogą być setki tysięcy zapisów na akcje PZU. Jeśli komuś będzie mało i zechce zainwestować więcej, niż wynosi minimalny pakiet, to przecież poprosi ciotki i wujków, aby się zapisali. To może przypominać słynną ofertę Banku Śląskiego - powiedział "Gazecie" Jarosław Dominiak, szef Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Przypomnijmy, że 1993 r. w ofercie Śląskiego złożono ponad 800 tysięcy zapisów, co jest niepobitym rekordem w ofertach prywatyzacyjnych. Wielu z inwestorów brało pełnomocnictwa od krewnych lub wykorzystywało za opłatą tzw. słupy, aby kupić maksymalnie dużo akcji. Pojedynczy zapis pozwolił na zakup jedynie trzech akcji Śląskiego. W ostatniej prywatyzacyjnej PKO BP w 2004 r. zapisało się łącznie 207 tysięcy inwestorów. Jesienią ubiegłego roku, gdy nowe akcje sprzedawał energetyczny potentat PGE, skusiło się zaledwie 60 tys. indywidualnych chętnych.
- Debiut PZU to z pewnością więcej nowych inwestorów, z których część być może na rynku kapitałowym pozostanie. Jest to wzmocnienie
GPW, przez wejście kolejnej spółki o dużej kapitalizacji i wysokiej wartości akcji w wolnym obrocie, a więc bardzo atrakcyjnej dla wszystkich grup inwestorów, od indywidualnych po instytucjonalnych, krajowych i zagranicznych. To istotne wydarzenie umacniające pozycje GPW jako regionalnego lidera - powiedział nam prezes GPW Ludwik Sobolewski.