Za euro trzeba zapłacić 1,209 dol. - najmniej od kwietnia 2006 r. Za dolara trzeba płacić 3,46 zł, a za euro 4,18 zł. Smutek w oczach muszą też mieć posiadacze kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich. Kurs tej waluty przebił już dziś 3 zł, a po godz. 15 wynosi 2,99 zł.
Złotemu, tak jak i innym walutom naszego regionu, nie pomagają wypowiedzi wysokiego funkcjonariusza węgierskiej partii rządzącej, który powiedział, że węgierską gospodarkę może spotkać los Grecji. Potwierdził to również rzecznik rządu. Widać gołym okiem, że jest to rozgrywka polityczna, ale dziś inwestorskie nerwy są napięte jak postronki i niewiele trzeba, by gracze zaczęli wpadać w panikę.
Oprócz tego z Węgier płyną plotki o rzekomych kłopotach finansowych trzeciej co do wielkości instytucji finansowej w Europie - francuskiego banku Societe General. Według anonimowych źródeł, bank ten miał zainwestować w toksyczne instrumenty pochodne.Szczegółów brak, a bank odmawia komentarza w tej sprawie.
Wspólną walutę dodatkowo osłabia to, że premier Francji François Fillon powiedział, że nie widzi problemu w tym, że euro się osłabia.
- Zaczęło się od Hiszpanii, dzisiaj rano hiszpańskie CDS zaczęły się "rozjeżdżać" w stosunku do niemieckich, doszły problemy w regionie, pojawiły się sugerujące problemy komentarze na Węgrzech - powiedział agencji Reuters diler walutowy w jednym z warszawskich banków.
Po dobrym początku GPW w dół Dane z rynku pracy w USA gorsze od oczekiwań. Światowe giełdy zanurkowały