Biznes Ludzie Pieniądze

Ukraiński gigant mleczarski chce zebrać 284 mln zł z oferty na GPW

is
15.11.2010 , aktualizacja: 15.11.2010 18:25
A A A Drukuj
- Myśleliśmy o giełdach we Frankfurcie i w Londynie, ale zdecydowaliśmy się na Warszawę - mówi dyrektor generalny ukraińskiej firmy mleczarskiej Milkiland Wiaczesław Rekow. Jej prospekt emisyjny wymienia dość nietypowe dla naszych inwestorów czynniki ryzyka, np. korupcję i przestępczość na Ukrainie i w Rosji
Milkiland to zarejestrowana w Holandii spółka, która działa głównie na rynku ukraińskim i rosyjskim. Firma zajmuje czwarte miejsce pod względem przychodów wśród spółek mleczarskich działających na obszarze byłego ZSRR. W przyszłości chce postarać się o możliwość eksportu swoich produktów do Unii Europejskiej - także do Polski.

Najwięcej zarabia na sprzedaży serów, mleka, śmietany czy jogurtów. A ponieważ tradycja jedzenia nabiału jest na Wschodzie bardzo duża, to firma notuje dobre wyniki finansowe: w pierwszym półroczu miała 11,7 mln euro zysku netto przy 121 mln euro przychodu.

Ponieważ firma potrzebuje pieniędzy na ekspansję (modernizację zakładów produkcyjnych i mleczarni), jej zarząd zdecydował się na emisję na polskim rynku 6,25 mln nowych akcji, których sprzedaż ma przynieść 284 mln zł.

- Pole do wzrostów jest olbrzymie. Wystarczy wspomnieć, że roczne spożycie mleka i produktów mleczarskich jest w Rosji i na Ukrainie prawie o połowę mniejsze niż tuż przed upadkiem ZSRR - przekonywał na poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie Wiaczesław Rekow, dyrektor generalny spółki, który jest jednym z jej obecnych współwłaścicieli.

Mimo że wraz z bankiem UniCredit, który przygotował ofertę akcji Milkiland, Rekow rozważał debiut na giełdzie w Londynie, czy we Frankfurcie to wybór padł na Warszawę. Co o tym zdecydowało? - Duża płynność waszego rynku. Poza tym liczymy na rozpoznawalność naszej ukraińskiej spółki przez inwestorów z bliskiej Polski - wyjaśnia Rekow.

Poza solidnymi fundamentami spółki prospekt przedstawia też dość nietypowe dla polskich inwestorów czynniki ryzyka: oprócz czysto gospodarczych jak wzrost podatku VAT czy cen mleka są również te związane ze specyfiką prowadzenia biznesu na Wschodzie. Chodzi np. o duży poziom korupcji, przestępczość, a nawet groźbę wywłaszczenia w Rosji.

Czy zatem inwestowanie w taką spółkę jest bezpieczne? - Inwestorzy indywidualni inwestują samodzielnie i na własne ryzyko - powiedział nam Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Zapisy można składać do 25 listopada w biurach maklerskich Pekao SA. Debiut na warszawskiej giełdzie może nastąpić jeszcze w grudniu. Jeśli oferta się powiedzie, Milkiland będzie 26 zagraniczną spółką notowaną na GPW. Przed tygodniem na GPW zadebiutował Agroton, już trzecia spółka po Astarcie i Kernelu mająca ukraińskie korzenie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się