Policja użyła w czwartek gazu łzawiącego do stłumienia gwałtownych protestów inwestorów giełdowych, które wybuchły w kilku miastach Bangladeszu z powodu wstrzymania handlu akcjami już czwarty raz w tym miesiącu.
W Dhace indeks giełdowy spadł o 8,5 proc. lub o 587 pkt w ciągu zaledwie pięciu minut od otwarcia giełdy o godzinie 13 czasu miejscowego (godz. 8 czasu polskiego). Z tego powodu zawieszono sesję na giełdzie.
"Znowu jestem nędzarzem" - powiedział młody inwestor. Na ulice wyszli także m.in. mieszkańcy portowego miasta Ćittagong, gdy na tamtejszym rynku papierów wartościowych doszło do ostrych spadków.
Na giełdach w Dhace i Ćittagongu inwestują głównie indywidualni inwestorzy, którzy w tym celu często brali bardzo wysokie
kredyty. Od 2006 r. ich liczba wzrosła z 500 tys. do 3 mln.
W 2010 r. ceny akcji wzrosły prawie dwukrotnie, co zachęciło nowych inwestorów. Jednak banki i inne instytucje finansowe, wśród których niektóre zainwestowały 75 proc. depozytów na rynku akcji, zaprzestały nowych inwestycji, co wywołało strach wśród drobnych inwestorów.