Restauracyjna spółka porozumiała się bankami ING, PKO BP i Raiffeisen w sprawie restrukturyzacji zadłużenia. W zależności od wyników nowej emisji akcji dług może zostać np. zamieniony na akcje, umorzony, spłacony w ratach
Inwestorzy przyjęli wieści ze Sfinksa z dużym zadowoleniem. Kurs spółki o 13.52 zyskiwał aż 12 proc.
Sfinks to operator 111 restauracji pod markami Sphinx, WOOK i Chłopskie Jadło. Kulą u jego nogi jest dług wynoszący nieco ponad 100 mln zł. Porozumienie z bankami otwiera drogę do sanacji spółki.
Akcjonariusze zdecydują o nowej emisji na walnym zgromadzeniu 31 stycznia. W zależności od ilości pozyskanego kapitału spółka ma dwa warianty oddłużenia. W pierwszym, jeśli pozyska z giełdy minimum 75 mln zł, banki ING oraz PKO BP zamienią 45 proc. długu na nowe akcje, 40 proc. zostanie im spłaconych, a 15 proc. zostanie umorzonych. Ta ostatnia operacja będzie możliwa, gdy średni kurs spółki wyniesie 7,91 zł. Z kolei Raiffeisen otrzyma spłatę 65 proc., a resztę Sfinksowi umorzy. W drugim wariancie, zakładającym wpływy z emisji między 40 a 75 mln zł, część zadłużenia zostanie spłacona, część zamieniona na akcje, a resztę spółka odda bankom w ratach po trzyletnim okresie karencji. Jeśli wpływy z emisji byłyby poniżej 40 mln, wówczas Sfinks zatrzyma wszystkie pieniądze i sfinansuje inwestycje oraz bieżące wydatki.
Cenę emisyjną akcji nowej emisji ustalono w porozumieniu na 5,65 zł. Do rady nadzorczej Sfinksa wejdzie dwóch przedstawicieli banków. Nowa emisja akcji ma zostać rozliczona najpóźniej do 31 lipca.