Open Finance idealnie wstrzelił się w termin debiutu. Inwestorzy mają apetyt na zakupy - w ostatnich dniach WIG 20 bił kolejne rekordy dwuletniej hossy.
Cena akcji odniesienia wyniosła 18 zł, na otwarciu akcje kosztowały prawie 19 zł. A obroty były jednymi z największych na GPW. Na zamknięciu akcje OpenFinance wzrosły o 2,28 proc. do 18,41 zł.
Akcje cieszyły się ogromnym powodzeniem. Inwestorzy indywidualni nie mogli liczyć, że kupią tyle akcji, ile by chcieli - średnia stopa redukcji dla nich wyniosła 74,18 proc.
Na co zostaną przeznaczone środki? Open Finance chce się rozwijać. Wskazuje, że nasycenie polskiego rynku różnymi produktami finansowymi jest jeszcze dalekie od średniej unijnej.
Spółka planuje przejęcia: firm ubezpieczeniowych, towarzystw
funduszy inwestycyjnych, stworzenie (albo przejęcie) domu maklerskiego. Pieniądze zostaną wydane też na reklamę i budowę nowych placówek - także w mniejszych miastach. Firma czeka na zgodę KNF na przejęcie Link4 Towarzystwa Ubezpieczeń na Życie.
"(...) Zdecydowaliśmy się na wykorzystanie sprawdzonych wzorców w Europie Zachodniej i rozszerzenie naszej działalności o nowe filary biznesowe" - napisał w oświadczeniu prezes Open Finance Krzysztof Spyra.
W ubiegłym roku Open Finance zarobił na czysto 72,3 mln zł wobec 65,1 mln zł w 2009 roku.
To już szósta spółka na warszawskim parkiecie powiązana z Leszkiem Czarneckim, jednym z najbogatszych Polaków i 11. debiut w tym roku. Jak policzyła gazeta giełdy "Parkiet" do tej pory spółki Leszka Czarneckiego pozyskały w swojej historii od inwestorów już ponad 2,5 mld zł. Najwięcej spośród nich dało zarobić Towarzystwo Ubezpieczeń "Europa", którego akcje podrożały o 2,6 tys. proc.