Biznes Ludzie Pieniądze

Kanada wprowadzi połączony nadzór giełdowy zamiast 13 osobnych

syl, pap
17.04.2011 , aktualizacja: 17.04.2011 13:22
A A A Drukuj
Pomysł połączenia trzynastu kanadyjskich nadzorów giełdowych w jeden może być niekonstytucyjny i wymaga sprawdzenia prawa z połowy XIX wieku. Sprawą zajął się właśnie sąd najwyższy Kanady.
Główna giełda kanadyjska jest w Toronto. Jednak każda prowincja i terytorium ma swoją komisję papierów wartościowych. Nadzory współpracują ze sobą i dokumenty uznane przez nadzór w jednej prowincji są aprobowane również przez inne komisje. To jest, jak przypominają kanadyjskie media, jedyne tego typu rozwiązanie wśród krajów grupy G20.

Na utworzeniu połączonego federalnego nadzoru od kilku lat zależało konserwatywnemu rządowi Stephena Harpera.

Sprawa nie jest tylko kwestią ewentualnej nowej ustawy. Dotyczy bowiem fundamentów kanadyjskiego federalizmu i prawa tworzonego w istniejącym od 1867 roku państwie.

Według dziennika "The National Post", rząd twierdzi, że ma prawo regulować kwestię nadzoru giełdowego na podstawie swoich uprawnień dotyczących wymiany i handlu, wynikających z konstytucji z 1867 roku. Niechętne rządowym planom prowincje powołują się z kolei na swoje prawa wynikające z tej samej konstytucji, ale z zapisów dotyczących własności i praw obywatelskich, których regulacja leży w gestii prowincji.

Jak przypomniała telewizja CBC, tylko Ontario otwarcie poparło połączenie nadzorów. W Albercie sąd apelacyjny w marcu tego roku odrzucił pomysł rządu jako niekonstytucyjny. Konstytucyjność pomysłu zakwestionowały też Manitoba, New Brunswick i Quebec.

Saskatchewan i Kolumbia Brytyjska zgadzają się na połączony nadzór, ale nie w formie proponowanej przez rząd. Przedstawiciel Kolumbii Brytyjskiej nazwał podczas rozprawy w Sądzie Najwyższym rządowy projekt prawa koniem trojańskim, który ogranicza prawa prowincji - cytowała CBC.

Rządowy projekt ma dawać prowincjom prawo do wyrażenia w okresie przejściowym niezgody na poddanie kwestii giełdowych połączonemu nadzorowi, co jak twierdzi rząd, oznaczałoby zachowanie równowagi w podziale kompetencji między prawem federalnym a prawem prowincji. Jednak np. Alberta obawia się, że w przyszłości rząd federalny mógłby chcieć wymusić podporządkowanie prowincji połączonemu nadzorowi.

Część organizacji biznesowych w Kanadzie, jak Stowarzyszenie Bankowców Kanadyjskich, a także organizacje międzynarodowe, jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy OECD, opowiada się za połączonym nadzorem.

Wśród argumentów rządu jest kwestia kosztów i lepszej koordynacji działań przeciw praniu brudnych pieniędzy czy przeciw oszustwom giełdowym.

W minioną środę prawnik reprezentujący Albertę mówił dziewięciu sędziom sądu najwyższego, że równowaga między władzą federalną a prowincjonalną jest sercem kanadyjskiej konstytucji. Teraz rozpocznie się długa prawnicza analiza, bo sąd najwyższy uznał jednak w czwartek, że potrzeba przynajmniej kilku miesięcy na rozpatrzenie argumentów za i przeciw rządowej propozycji.

Ponieważ w Kanadzie 2 maja odbędą się wybory do federalnego parlamentu, orzeczenie sądu najwyższego w sprawie losów projektu usłyszy już nowy rząd. Kilka prowincji i tak zresztą zapowiedziało, że będą blokować wprowadzenie federalnego nadzoru.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się