Parlament w Budapeszcie opowiedział się w poniedziałek za przystąpieniem Węgier do unijnego paktu fiskalnego. Za wnioskiem w tej sprawie złożonym przez ministra spraw zagranicznych głosowało 304 deputowanych, 42 było przeciwnych, a 15 wstrzymało się od głosu.
Za przystąpieniem Węgier do paktu fiskalnego głosowali przede wszystkim deputowani rządzącej centroprawicowej partii Fidesz, a także opozycyjnej Węgierskiej Partii Socjalistycznej (MSZP). Przeciwni byli deputowani z ultraprawicowego ruchu Jobbik.
Konieczność przyjęcia paktu fiskalnego uzasadniał minister spraw zagranicznych Janos Martonyi. W swoim wystąpieniu na forum parlamentu powiedział, że "choć Węgry nie należą do strefy euro, to chcą przejawić solidarność z eurolandem i współdecydować w najważniejszych dla wspólnoty kwestiach". Węgierscy komentatorzy uznają decyzję rządu za "odpowiedzialną i dalekowzroczną". Dziennik "Magyar Nemzet" przypomina słowa premiera Viktora Orbana, który rekomendując przyjęcie paktu, powiedział przed jego zatwierdzeniem, że "statek Wspólnoty wpłynął na wzburzone wody oceanu i musi być kierowany pewną ręką przez doświadczonych polityków, a Węgry nie zamierzają opuszczać mostka kapitańskiego".
Pakt fiskalny przyjęty 30 stycznia ma zostać podpisany podczas unijnego szczytu na początku marca. Dokument, który przewiduje większy niż do tej pory nadzór nad dyscypliną budżetową poszczególnych krajów, zamierza podpisać 25 państw. Poza paktem chcą pozostać Wielka Brytania i Czechy.