Ostatnia sesja ubiegłego tygodnia zakończyła się przy Książęcej silnymi wzrostami głównych indeksów giełdowych, które dotknęły ponad 68% spółek notowanych w
Warszawie. Przy obrocie rzędu 746 milionów złotych WIG zyskał 1,76%, a indeks dwudziestu największych spółek rodzimego parkietu wzrósł o 1,75%. Poprawa sentymentu była powszechna, ale dodatkowym czynnikiem, który poprawiły nastroje polskich inwestorów, były publikacje Głównego Urzędu Statystycznego odnośnie styczniowych danych o
produkcji przemysłowej. W styczniu doszło bowiem do znaczącej poprawy dynamiki wzrostu produkcji względem grudnia ubiegłego roku, gdyż tym razem miała ona wartość 9% r/r, a miesiąc wcześniej 7,7%. Liderem wzrostu ponownie została kategoria Przetwórstwo przemysłowe (+10,7% r/r), a dzięki dość łagodnej zimie w styczniu przedsiębiorstwa budowlane zanotowały wzrost produkcji o 32,2% r/r (podczas gdy poprzednie miesiące kończyły się kilkunastoprocentowymi wzrostami). Warto podkreślić, że
inflacja PPI, podobnie jak CPI w styczniu wyhamowała i choć spadek dynamiki jej wzrostu wyniósł "tylko" 0,2 punktu procentowego to dobrze to rokuje na przyszłość. Najbliższe dni nie obfitują w publikacje z polskiej gospodarki, a więc ponownie globalne nastroje odgrywać będą kluczową rolę w kształtowaniu kursu złotego.
Na skutek poprawy zewnętrznego sentymentu polski złoty praktycznie zniósł zeszłotygodniową falę deprecjacji. Na rynku pary USD/PLN w nocy doszło do złamania wsparcia w rejonie 3,1850 - 3,1750, co skutkowało dołkiem na poziomie 3,1440! Z technicznego punktu widzenia kurs wrócił zatem w przestrzeń minimów z ostatnich tygodni. Poranny obraz techniczny nie sprzyja dalszym spadkom notowań, co przynajmniej w perspektywie najbliższych godzin sprzyjać może skutecznej obronie ostatnich dołków. Warunki techniczne do wykorzystania zakresu ostatnich dołków jako bazy do silniejszego wzrostu są obecnie bardzo dobre i dopiero po zamknięciu dzisiejszej sesji poniżej 3,1800 zmodyfikowałoby są sytuację. Zbliżony obraz panuje na parze EUR/PLN. Biorąc pod uwagę sytuację na wykresach H4 oraz D1 widać, że weszliśmy w przestrzeń 4,1600 - 4,2300 i dopiero pokonanie jednej z tych barier granicznych stanowić może dookreślenie dalszego kierunku (kolejnej silnej fali).
Rynek amerykański nie podzielił optymizmu europejskich inwestorów w piątek i wzrosty indeksów giełdowych okazały się kilkakrotnie niższe niż na parkietach Starego Kontynentu (S&P500 +0,23%, a niemiecki DAX +1,42%). Warto jednak zaznaczyć, że Amerykanie dzisiaj mają wolne (Urodziny Waszyngtona) i część inwestorów nie zdecydowała się na trzymanie pozycji z tego powodu oraz ze względu na fakt, że dzisiaj ma miejsce szczyt ministrów finansów krajów
strefy euro, który może przynieść ostateczne rozstrzygnięcie kwestii przyznania Grecji drugiego pakietu pomocowego. W piątek dane z
USA nie zaskoczyły ekonomistów i zarówno styczniowa inflacja CPI, jak i indeks wskaźników wyprzedzających Conference Board były zgodne z prognozami rynkowymi. Poranne zakończenie sesji w Azji nastroiło inwestorów pozytywnie i Europa otworzyła tydzień na plusie. Dzisiaj poza danymi z Japonii i szczytem Eurogrupy nie będziemy mieli do czynienia z publikacjami makro i dlatego można się spodziewać dość spokojnego handlu do godzin popołudniowych.
Nowa lokalna górka tym razem już na poziomie 1,3236 potwierdza siłę rozpoczętej w czwartek fali deprecjacji dolara względem euro. Mając na uwadze obraz techniczny z punktu widzenia najbliższych godzin (wykres H1) cały czas nie można wykluczyć pojawienia się nowych szczytów. Zakres potencjalnych wzrostów wydaje się jednak znacznie ograniczony - najbliższa lokalna bariera - opór wyrysowana jest na wysokości 1,3250 - 1,3260. Patrząc jednak na sytuację na tym rynku w nieco dłuższej perspektywie widać coraz wyraźniej wyrysowującą się formację RGR, która widoczna zaczyna być nawet na wykresach H4. Gdyby zatem kierować się tylko wskazaniami z analizy technicznej przyjąć można byłoby założenie, że wejście eurodolara w okres silnych spadków jest kwestią czasu. Najbliższe wsparcie techniczne wyrysować można w strefie 1,3170 - 1,3160.