Wtorkowa sesja przy Książęcej pod względem zainteresowania akcjami wypadła gorzej od tego, co obserwowaliśmy dzień wcześniej i zyski na głównych indeksach giełdowych były o ponad połowę niższe. Ponadto obroty wyniosły tym razem 612 milionów złotych i potwierdziły brak przekonania inwestorów co do słuszności dalszych działań. Jeden z przedstawicieli frakcji "jastrzębi" w Radzie Polityki Pieniężnej (Andrzej Bratkowski) w wywiadzie dla agencji Bloomberg stwierdził, że podniesienie stóp procentowych w Polsce jest coraz bardziej prawdopodobne w tym półroczu, gdyż
wzrost gospodarczy wygląda lepiej od prognoz rządowych (w 2012 roku oczekiwany jest na poziomie 2,5%). W jego ocenie powrót inflacji do celu bez zwiększenia kosztu pieniądza jest mało prawdopodobny i taki ruch jest w jego ocenie potrzebny, gdyż styczniowe dane o inflacji nie był rewelacją i spadek dynamiki wzrostu cen był oczekiwany. Początek dzisiejszej sesji zaczął się od wzrostów na
GPW oraz nieznacznej
aprecjacji złotego, a biorąc pod uwagę, że najciekawsze odczyty makroekonomiczne z polskiej gospodarki pojawią się dopiero jutro, to środa powinna być przede wszystkim pod wpływem zmian na rynku globalnym.
Spokój na rynku złotego widoczny od kilkudziesięciu godzin nie wnosi nic nowego do obrazu technicznego. Na rynku pary EUR/PLN wczorajsza próba pokonania strefy oporu 4,1800 - 4,1850 zakończyła się niepowodzeniem. Poranne otwarcie w pobliżu 4,1700 jest jednak zbyt wysokie, aby mówić o możliwości szybkiego i trwałego spadku kursu poniżej silnie wyrysowanego wsparcia 4,1600 - 4,1500. Innymi słowy cały czas realne są kolejne próby wzrostów powyżej 4,1850. Nieco bardziej neutralny obraz dominuje na parze USD/PLN. Tutaj wskutek wyraźniejszej korelacji z rynkiem
eurodolara możliwe wydaje się ponowne testowanie zasięgu ostatnich dołków: 3,1400 - 3,1300. Obraz techniczny nie sprzyja jednak trwałemu pokonaniu tego miejsca charakterystycznego.
Niewielka przecena indeksów giełd europejskich podczas wczorajszej sesji (ponownie wyjątkiem jest niemiecki DAX, który w poniedziałek zyskał najwięcej, a teraz okazał się jednym z liderów spadków) nie szła w parze ze zmianami za Oceanem, gdzie po trzech dniach przerwy w handlu inwestorzy doprowadzili do wzrostu wartości głównych indeksów giełdowych. Biorąc jednak pod uwagę zasięg tego ruchu (np. S&P500 +0,07%) widać, że również oni nie są przekonani, co do dalszego kierunku zmian. Cena ropy zbliżyła się do 9-miesięcznego szczytu pod wpływem spekulacji, że Iran ogranicza dostawy do Europy oraz na bazie nieudanych rozmów w kwestii irańskiego programu nuklearnego. Tym samym od początku roku wzrost ceny ropy sięga już 14,3% i jeśli dojdzie do interwencji militarnej w regionie (a coraz więcej sygnałów potwierdza fakt, że
USA i jej sojusznicy szykują się do wojny z Iranem) nie jest wykluczone, że cena poszybuje znacznie wyżej. Dzisiejsze dane z Europy rozczarowały inwestorów i lutowe indeksy PMI (dla francuskiego sektora usług oraz niemieckiego przemysłu i usług) znalazły się znacznie poniżej oczekiwań ekonomistów, co przełożyło się na deprecjację euro względem waluty amerykańskiej. Warto dzisiaj jeszcze zwrócić uwagę na indeksy PMI dla całej strefy euro oraz styczniową sprzedaż domów na amerykańskim rynku wtórnym, co może wyrwać z marazmu inwestorów.
Wczorajsze widoczne zwłaszcza rano dobre warunki techniczne do rozpoczęcia silniejszej fali spadków (aprecjacji dolara względem euro) nie zostały wykorzystane. Notowania utrzymały się powyżej lokalnego wsparcia 1,3190 - 1,3180, co w perspektywie najbliższych godzin nie pozwala wykluczyć próby kolejnego ataku na ostatnie szczyty: 1,3300 - 1,3320. Biorąc pod uwagę zarówno wczorajsze zmiany jak i poranny obraz techniczny widać, że rynek konsoliduje się przed kolejnym dynamicznym ruchem. Technicznie dopóki kurs utrzymuje się poniżej silnej strefy oporu 1,3300 - 1,3320 nadal możliwe jest (w perspektywie kilku dni) wyraźniejsze umocnienie dolara. Konkludując stwierdzić można, że z uwagi na poranny obraz techniczny (wykres H1) dzisiejsza sesja może znacząco nie odbiegać od tego, co obserwowaliśmy w dniu wczorajszym.