- Od tej chwili nie będziemy dłużej tolerować kursu EUR/CHF poniżej minimalnego poziomu 1,20 franka. SNB będzie bronił tego minimalnego poziomu z najwyższą determinacją i jest gotowy kupować zagraniczne waluty w nieograniczonych ilościach - głosi komunikat banku.
Jednocześnie SNB zapowiedział, że jeśli będą tego wymagały perspektywy gospodarki i zagrożenie deflacją, bank podejmie dalsze działania. W jego ocenie przewartościowanie franka stanowi poważne zagrożenie dla szwajcarskiej gospodarki. W reakcji na decyzję SNB frank mocno się osłabił. W pewnym momencie nawet o ponad 8 proc. Po godzinie 11 był słabszy w stosunku do euro o ponad 6 proc. Kurs franka przed południem wyniósł ok. 3,50 zł, czyli prawie 8 proc. mniej niż przed interwencją. O godz. 15 za franka trzeba płacić 3,51 zł.
Ta chwila przejdzie do historii - waluty i giełda NA ŻYWO na Wyborcza.biz
- To totalne zaskoczenie. Nikt się tego nie spodziewał. Złoty się umocni, to oczywiste, ale nie mam zielonego pojęcia na jak długo - powiedział Marcin Turkiewicz, analityk walutowy
BRE Banku.
- SNB oświadczył, że będzie kupował zagraniczne waluty w sposób nieograniczony. Ciekawe jak chce to zrobić? Chyba bank będzie drukował franki albo zaangażuje się Europejski Bank Centralny - powiedział w telewizji TVN CNBC Piotr Kuczyński, analityk Xelion. - To jest zachęta dla spekulantów. Oczywiście nie dziś i nie jutro, ale za jakiś czas mogą chcieć przetestować wolę SNB do obrony kursu - dodaje Kuczyński.
Indeks WIG20, który przed ogłoszeniem decyzji szwajcarskiego banku nieznacznie tracił, tuż po niej w ciągu kilku minut zyskał ponad 40 punktów i o godzinie 10.40 rósł o 1,28 procent. Wszystkie światowe giełdy po podaniu informacji, mimo wcześniejszych spadków wyszły na plus. Jednak motywacji do kupowania starczyło zaledwie na kilka godzin. Po południu inwestorzy ponownie zaczęli wyprzedawać akcje - tyle że w jeszcze większym tempie. Efekt jest taki, że indeks FTSE spadł do najniższego poziomu od 2 lat. Giełdy w Paryżu, czy we Frankfurcie tracą po ponad 1,5 proc. WIG20 jest 0,5 proc. pod kreską.
- Kiedy zobaczyłem reakcje giełd po decyzji SNB tarzałem się ze śmiechu. Inwestorzy zachowywali się tak jakby decyzja SNB miała uratować strefę euro. Prawda jest taka, że rynki i tak chciały odbić po wczorajszych spadkach i szukały byle pretekstu - powiedział Piotr Kuczyński.
Decyzja SNB jest tym większym zaskoczeniem, ponieważ jeszcze w tydzień temu szwajcarski minister gospodarki mówił, że kraj powinien się przyzwyczaić do życia z drogą walutą.